niedziela, 11 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 673

Prezydent pracę załatwia przez SMS-a

W Łomży jest ponad trzy tysiące zarejestrowanych bezrobotnych. Na stałą pracę czeka o wiele więcej. Tajemnicą poliszynela jest, że umowę w mieście najszybciej otrzymują członkowie rodzin, znajomi i przyjaciele władz. Generalnie jednak trudno znaleźć na to twarde, pisemne dowody, bo zarówno ci, którzy pracę otrzymują, jak i ci, którzy im to załatwiają, wiedząc że jest to nieetyczne i bezprawne, wolą się tym nie chwalić. Czasami jednak nawet w Matrix-ie pojawiały się błędy: „(...- imię) nie widzialem koperty, bo od tygodnia jestem na wolnym. Zarejestruj sie w UP i jutro zglos się do kielczewskiego dostaniesz umowe o prace 1850 brutto.”
To SMS, jaki od prezydenta Mariusza Chrzanowskiego otrzymał jeden z mieszkańców Łomży.
- Prezydent nie może nikomu oferować pracy – brzmi oficjalna odpowiedź ratusza, ale po którymś tam SMS-sie „z ofertą” od prezydenta, ten sam mężczyzna został zatrudniony w ratuszu. Okazało się, że na krótko. Były pracownik pozwał Urząd Miasta do sądu, domagając się wypłaty ponad 10 tys. zł, a do naszej redakcji przyniósł kilkadziesiąt SMS-ów, jakie dostawał od Chrzanowskiego.

Pozew, jaki mężczyzna złożył w Sądzie Rejonowym w Łomży, dotyczy wypłaty 6300 zł „z tytuły zaległych premii za okres 9 miesięcy”, oraz ponad 4000 zł za używanie prywatnego samochodu do celów służbowych. Twierdzi, że te pieniądze mu się należą. Premię miał obiecaną, ale – jak twierdzi - jej nie dostawał, a samochodem prywatnym jeździł, bo nie sposób było dostarczyć przekazywaną mu korespondencję do instytucji w całym mieście pieszo lub z wykorzystaniem komunikacji miejskiej, na którą w ratuszu wręczono mu bilet miesięczny. 
Publicznie nie chce podawać swoich personaliów. Mężczyzna ma żal do prezydenta. Czuje się przez niego oszukany i mówi, że chce, aby mieszkańcy Łomży zobaczyli, jaki jest.
- On (Mariusz Chrzanowski - dop. red.) wie, że ja mam ciężką sytuację finansową. Znamy się od 11 lat - mówi. 

Prezydenckie SMS-y
Przekazane nam SMS-y są różne i wskazują na długą znajomość obu piszących. To np. życzenia świąteczne z lat przed prezydenturą, reakcje na medialne doniesienia o tym, że Chrzanowski może być kandydatem PiS na prezydenta Łomży, czy radość z wygrania wyborów. Wśród nich są także dotyczące pracy w ratuszu oraz podległych miastu instytucjach. Są również takie, które wskazują na narastające napięcie pomiędzy nim a prezydentem. 
Prezydent Mariusz Chrzanowski SMS-ów się nie wypiera. W pisemnych odpowiedziach na nasze pytania, pod którymi podpisał się Grzegorz Daniluk, jest potwierdzenie znajomości z ich adresatem. - Prezydent „w latach 2006-2010, wielokrotnie spotykał Pana (…) w biurze poselskim Lecha Antoniego Kołakowskiego. Pan (...) w momencie przegranych wyborów przez Prawo i Sprawiedliwość stał się sympatykiem, a potem członkiem Platformy Obywatelskiej. Po wyborach samorządowych w 2014 roku regularnie odwiedzał Urząd Miejski w Łomży chcąc spotkać się z Prezydentem Mariuszem Chrzanowskim, aby zaproponować ofertę współpracy – twierdzi Daniluk. 
W odpowiedziach z ratusza jest zastrzeżenie, że osoba ta nie jest w „gronie znajomych włodarza miasta” i, że prezydent „na stopie prywatnej nie utrzymywał, ani nie utrzymuje (z nią – dop. red.) kontaktów”. Treści przekazanych nam SMS-ów tego nie potwierdzają. 
„Dziekuje (… - imię).wiem,ze na Ciebie zawsze mozna liczyc i Ci ufac,bo jestes uczciwym czlowiekiem. odezwe sie po inauguracji kampanii pozdr”
To SMS od Mariusza Chrzanowskiego, z 30. sierpnia 2014 roku. Chrzanowski nie był jeszcze oficjalnym kandydatem PiS na prezydenta Łomży. 
(… - imię) we wtorek wchodzę do ratusza i dzialamy” – pisał Mariusz Chrzanowski 4. grudnia 2014 r., już po drugiej turze wyborów w której pokonał ówczesnego prezydenta Łomży Mieczysława Czerniawskiego.

To próba wyłudzenia pieniędzy z miasta?
- Prezydent nie może nikomu oferować pracy,  może jedynie powołać swoich zastępców, doradców, asystentów czy wyznaczyć kogoś do pracy jako pomoc administracyjna, na co pozwala ustawa o pracownikach samorządowych z 2008 roku – twierdzi Grzegorz Daniluk z ratusza.
„(… - imię) wratuszu potrzebujemy gonca,jestes zainteresowany?”
To treść SMS-a jaki mieszkaniec otrzymał od prezydenta Mariusza Chrzanowskiego 1. lipca 2015 o godz. 15:36. Jeszcze w tym samym miesiącu został zatrudniony na tym stanowisku.
- Do Urzędu Miejskiego został skierowany z Powiatowego Urzędu Pracy na tzw. prace interwencyjne, w ramach aktywizacji osób bezrobotnych. Po odbyciu prac interwencyjnych umowa z Panem (...) przestała obowiązywać – czytamy w przesłanych przez Daniluka odpowiedziach ratusza. 
Miejski urzędnik pisze, że stosunek pracy z tym mężczyzną nie został przedłużony ze względu na niedokładne wypełnianie obowiązków, opóźnienia w dostarczaniu korespondencji, jak również niestosowanie się do poleceń swojego bezpośredniego przełożonego. Argumentuje też, że na tego pracownika mieli skarżyć się mieszkańcy, a Związek Zawodowy Urzędu Miejskiego zgłaszając te skargi zwrócił się do prezydenta z wnioskiem „o zasadność dalszego zatrudnienia”.
„(… - imię) pogadaj z bienkiem zeby dal Ci roboty publiczne to Cie wezmiemy....(...) To SMS od prezydenta Chrzanowskiego z 20. kwietnia 2016 r. godz. 18:09. 
Zgodnie ze złożonym w sądzie pozwem, goniec pracę w ratuszu zakończył następnego dnia.
Pozew ten Daniluk z ratusza określa jako próbę „wyłudzenia pieniędzy”. Twierdzi, że mimo zastrzeżeń do pracy ów goniec premię otrzymywał „za każdy miesiąc” oraz  że „pracownik nie może sam sobie przyznać prawa do używania własnego samochodu do celów służbowych i z tego tytułu żądać na podstawie teoretycznego wyliczenia kwoty(…).

Do tematu wrócimy

Zachowaliśmy oryginalną pisownię SMS-ów Mariusza Chrzanowskiego. To tylko kilka z przekazanych nam wiadomości, które pokazują także, jak wiele różnych osób i instytucji było wciąganych do znalezienia pracy dla znajomego prezydenta. Wbrew temu, co twierdzi Daniluk, który pracę w ratuszu również w dziwnych okolicznościach otrzymał od Chrzanowskiego, z treści tych SMS-ów nie wynika, aby prezydent czuł się „nękany” przez (nie)znajomego. 
Po lekturze kilkudziesięciu SMS-ów i nadesłanych po dwóch tygodniach odpowiedziach z ratusza, wręcz cyniczne brzmi treść SMS wysłanego przez Mariusza Chrzanowskiego 9. września 2014 r., czyli dnia, w którym oficjalnie został przedstawiony jako kandydat Prawa i Sprawiedliwości na prezydenta Łomży: „Dziekuje (… - imię):-)wygramy wybory wrescie w Lomzy bedzie normalnie”.

***
Dwa dni po publikacji tego tekstu na 4lomza.pl prezydent Chrzanowski wydał oświadczenie w którym, napisał że „treść artykułu nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, insynuuje i godzi w moje dobre imię.” Zarzucił nam nierzetelność, bo nie opublikowaliśmy w całości przesłanych przez Daniluka odpowiedzi przekazanych nam po dwóch tygodniach od zadania pytań i dodał, że rozważa „podjęcie stosownych kroków prawnych mających na celu wyjaśnienie tej sprawy”. 
Do oświadczenia prezydenta na stronie internetowej Urzędu Miejskiego dołączono – jak czytamy - „kilka z wielu listów, które Pan Adam W. zostawiał w kopercie w sekretariacie Prezydenta Miasta Łomża Mariusza Chrzanowskiego.” 
W oświadczeniu nie ma jednak żadnego odniesienia się do opublikowanych przez nas SMS-ów z ofertami pracy, które to prezydent Łomży pisał do swojego znajomego.
Oczekujemy wyjaśnienia – również na drodze prawnej - tej bulwersującej sprawy.


161121091207.gif
cz
cz, 14 lipca 2016 08:16

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0