środa, 07 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Łomżyniak mówi po chińsku i kieruje forum Warszawa – Pekin

- Polska jako marka w Chinach nie istnieje w ogóle lub istnieje prawie niewidoczna; tak samo słabo pozycja nasza wygląda, jeśli chodzi o promowanie produktów – mówi Krzysztof Florczyk z Łomży, 24-letni student 5. roku prawa UW oraz 2. roku finansów i rachunkowości SGH w stolicy, gdzie jest prezesem Warsaw - Beijing Forum: Youth for Business. - To najważniejszy polsko-chiński projekt studencki. Celem tego projektu jest współpraca na trzech płaszczyznach: biznesowej, akademickiej, kulturowej. Studenci z Polski i Chin spotykają się w Warszawie w maju i w Pekinie w październiku, żeby wziąć udział w warsztatach, dotyczących prawa, gospodarki i kultury obu krajów. Startujemy w konkursie na studencki projekt roku, więc prosimy czytelników 4lomza.pl o zagłosowanie na nas.

Krzysztof Florczyk (koledzy określają go „Florek”) przedstawia się nam jako rodowity łomżyniak, absolwent I Liceum Ogólnokształcącego w Łomży i absolwent PSM I st. w klasie fortepianu. Uczył się dwa lata w PSM II st., to może dorobić do stypendium grą w restauracjach. Jednak w konkursie, zorganizowanym przez grupę PZU, występuje jako główny koordynator projektu oraz prezes Koła Naukowego Prawa i Gospodarki Chin przy Uniwersytecie Warszawskim. Praca społeczna na niwie naukowej sprawiła, że „Florek”z Łomży wyjechał do Pekinu dwa razy, a przymierza się i raz trzeci.

Chiny to „kontynent” większy od Europy

- Zdobyta w czasie projektu wiedza z pewnością posłuży uczestnikom do kształtowania przyszłych relacji między Polską a Chinami – twierdzi młodzieniec. - Nie chcę pisać artykułów naukowych do szuflady i do biuletynów kręgu specjalistów. Nie chcę trzymać się za ręce i śpiewać w towarzystwie przyjaźni międzynarodowej. Wolę realnie działać, jeździć, spotykać się z ludźmi, którzy wiedzą, jak funkcjonuje prawo i jak prowadzi się biznes. Nie mamy jako studenci  kompleksów wobec innych Europejczyków, ale jest nam przykro, że Polska tak słabo wypada w Chinach w rywalizacji choćby z Niemcami. Za promocję Polski i produktów w konsulacie w Pekinie jest odpowiedzialnych około 10 osób, tymczasem Niemcy mają 300 ludzi na trzech piętrach biurowca. Impulsem do powstania forum jako wartościowej formy szkolenia było połączenie patriotyzmu i chęci rozwoju osobistego, naukowego i zawodowego każdego z nas. W naszym kole jest ok. 30 osób, najlepszych studentów z uczelni warszawskich. Mieliśmy okazję spotkać się z wieloma wybitnymi osobistościami ze świata polsko-chińskiej dyplomacji, biznesu, prawa, a nawet z Panem Prezydentem RP Andrzejem Dudą.
Prof. Bogdan Góralczyk zwraca uwagę, że Chiny to „kontynent” większy od Europy, od Gibraltaru poczynając, a na Uralu kończąc. Zamieszkuje je ok. 1 miliarda 400 mln ludzi, czyli blisko trzy razy więcej niż od Londynu i Lizbony po Warszawę i Wilno. Chiny to nie jeden język, ale jedno pismo i wiele dialektów. - Za tydzień gościmy w Polsce przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping (nazwisko Si, imię Dżinping) – cieszy się Krzysztof. - Chiny to gospodarka kapitalistyczna, lecz ustrój komunistyczny, więc aby tam interesy robić, trzeba mieć wsparcie rządu lub samorządu. 
Mógłby godzinami opowiadać o ludziach, których poznał dzięki zaangażowaniu się w WBF. - Moja przygoda z Chinami zaczęła się od spotkania kolegi studenta Igora Chojnowskiego z SGH, który wrócił z Zakazanego Miasta wiosną 2013 r. – wspomina. - Zapisałem się w wakacje na intensywny kurs chińskiego: 4 godziny od poniedziałku do piątku przez miesiąc. Fantastyczny lektor Olgierd Uziębło z okolic Zambrowa nie rozwiązywał kserówek z ćwiczeniami. Wybierał zabawy, pytania, wędrówki po mieście, opowiadanie o tym, co mijamy, tu bank, a tam poczta, wyprawę na zakupy.  

Eko-olej i amarantus z Łomży do Pekinu lub Szanghaju
Krzysztof martwi się: pociągi do Łodzi z towarami z Chin przyjeżdżają pełne, a wracają puste... Ma nadzieję, że Jedwabny Szlak powstanie, zaś nasz kraj dostanie mocny impuls rozwojowy. Ale zanim to nastąpi, z kolegami: Hubertem Lenkiewiczem z Łomży i Marcinem Prokopem z Kalisza próbują wprowadzić na rynek chiński produkowane w Łomży ekologiczne oleje i produkty z amarantusa. Są po wysłaniu próbek do Chin na etapie badania preferencji konsumenta. - Tak jak Polak nie kojarzy prowincji w Chinach, tak Chińczyk nie kojarzy krajów w Europie – tłumaczy Krzysztof. - Błędem jest zakładanie, że Polska zdobędzie Chiny. Wystarczyłaby jedna prowincja. Pekin ma 23 mln ludzi.        
Grono ekspertów, dzielących się ze studentami wiedzą i doświadczeniem, liczy kilkadziesiąt osób i z roku na rok się powiększa. W trzecim forum w Warszawie w maju uczestniczyli: prawnik Top 500 w Europie Małgorzata Modzelewska – De Raad, Jacek Ślotała, Centrum Adama Smitha, Daren Chon z Chinese Desk, Agnieszka Łupaszczyk – Zając z firmy sprawdzającej wiarygodność partnerów i znawczyni problematyki Państwa Środka Małgorzata Kacperczyk. - Przed forum spotykaliśmy się z sekretarzem stanu Ministerstwa Rozwoju Jackiem Domagalskim – wylicza ekspertów łomżyniak. - Zachęcał nas do nauki i działania... Polska specjalność to deklaracje i umowy: pijemy szampana za Chiny wielkie i nas sprytnych. Dobrze radzą sobie KGHM czy OSM Łowicz, z których przedstawicielami rozmawiałem, a z naszych stron Mlekpol, ale jako państwo polskie marnujemy szansę...

Głosować na projekt Warsaw – Beijing Forum można: studenckiprojektroku.pl/projekt/157

Mirosław R. Derewońko


cz
pon, 13 czerwca 2016 15:31
Data ostatniej edycji: 2016-06-14 14:44:38

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0