niedziela, 11 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Klub Strzelecki Sagittarius szkoli cywilów i mundurowych

- To miał być początkowo klub dla 30 przyjaciół z Łomży i okolic – wspomina z uśmiechem jesień 2012 r. Paweł Zalewski (lat 35), prezes Klubu Strzeleckiego Sagittarius. - Z małej grupy pasjonatów po ponad trzech latach wyrosła licząca ponad 800 osób społeczność, spotykająca się na szkoleniach w strzelaniu z pistoletów i karabinów, na zawodach PZSS oraz na piknikach przy grillu. Strzelectwo to sport, jak każdy inny, dający przyjemność i odprężenie po pracy, rekreację i aktywność fizyczną. A przy tym nie jest obciążony kosztami, jak narciarstwo, sporty ekstremalne czy nawet wędkarstwo.

Paweł Zalewski, prezes Klubu Strzeleckiego Sagittarius
Paweł Zalewski, prezes Klubu Strzeleckiego Sagittarius

Siedzimy przy szerokich stołach na drewnianych ławach, zza pancernej szyby dobiegają co jakiś czas przytłumione odgłosy strzałów. Trzech panów z uroczą towarzyszką wprawia się w strzelaniu pod opieką jednego z instruktorów. Wszyscy w długim tunelu mają grube słuchawki na uszach. Gdy wyjdą podekscytowani, widać, że godzinne obcowanie z bronią, ćwiczenie oka i pewności ramienia służy indywidualnym nastrojom i komitywie towarzyskiej. - Przyjeżdżają do nas na strzelnicę Fortu III w Piątnicy ludzie z Łomży i powiatu łomżyńskiego, z Białegostoku i powiatu białostockiego czy z Warszawy: nasi członkowie są praktycznie z każdego województwa w Polsce – opowiada o swej działalności prezes KSS Paweł Zalewski. - Roczna składka członkowska to 150 zł, zawodnik płaci także 50 zł za licencję Polskiego Związku Strzelectwa Sportowego. Nie wszyscy chcą mieć własną broń, ale większość ją ma. Oczywiście, mogą strzelać z naszej broni albo uzyskać pozwolenie na własną. Procedura nieskomplikowana. Kandydat składa wniosek do komendanta wojewódzkiego policji i dołącza: zaświadczenie o przynależności do KS Sagittarius, co po łacinie oznacza Strzelec, potwierdzenie ze zdania egzaminów ze znajomości przepisów PZSS, tzw. patent strzelecki, roczną licencję zawodniczą i badania lekarskie oraz od psychologa o zdolności do posługiwania się bronią.

Sport strzelecki to pasja dzielona z innymi
Najmłodsi w sekcji młodzieżowej są z rocznika około 2002, a najstarszy strzelec klubowy – z 1934. W województwie podlaskim w 2015 r. wydano 7384 pozwolenia na posiadanie broni. W sumie jest jej 14 744 tzw. jednostek, poza służbami mundurowymi. Najwięcej mają myśliwi: ponad 12 tysięcy sztuk. Broń służy także ochronie osobistej, jest przedmiotem kolekcjonerstwa i strzela w zawodach. Sagittarius organizuje zarówno zawody, jak szkolenia i egzaminy. W strzelectwie używa się trzech rodzajów broni: bocznego zapłonu (pistolety i kbks o średnicy naboju 5,6 mm), centralnego zapłonu (pistolety 9 mm i karabiny, jak kałasznikow 7,62 oraz większego kalibru) oraz strzelby gładkolufowe kalibru 12. - To cała masa rodzajów z obecnego NATO po dawny Układ Warszawski – wylicza Paweł. - Staramy się tworzyć jak najlepsze warunki bezpieczeństwa, przy tym obowiązują rygory prawne. W swoim gronie mamy ponad 60 sędziów, dziesiątki wolontariuszy, zatrudniamy dodatkowo pracowników na czas zawodów. Wszystko to służy sprawnej organizacji i zapewnieniu bezpieczeństwa uczestnikom.
Uczestnicy zjawiają się pojedynczo, parami, a czasem i rodzinami, gdy ojciec potrafi zainteresować sportem żonę i dzieci. - Dla mnie to zdumiewające, i przygnębiające, jak wielu ludzi poza pracą nie umie znaleźć ciekawego zajęcia, dającego możliwość rekreacji połączonej z samorealizacją, pasją i rozwijaniem swoich zainteresowań. A sport strzelecki może stać się  pasją, którą dzielimy z innymi.
Kiedy pasja nabierze realnych kształtów, przybiera w dłoniach postać pistoletów: Browninga 150 i Margolina lub karabinów: Brno, SM bądź Ruger. Może to być większy kaliber: Glock 17, CZ 75, Walter albo Kałasznikow, Mosin czy Mossberg. Różne są ich ceny: rosyjski karabin Mosin z lat 40. na 5 nabojów kosztuje ok. 1400 zł. Nabój do kałasza to prawie złotówka, ale sportowiec nie może posiadać broni, kóra strzela seriami.
- Nie zauważamy tendencji, żeby ludzie przychodzili do nas na szkolenia i strzelania w związku z poczuciem zagrożenia, jakie stwarzałoby sąsiedztwo ze Wschodu czy terroryzm w Europie – ocenia motywacje i rosnące zainteresowanie posługiwaniem się bronią Paweł Zalewski. - Twierdzenie, że ma to związek z pomysłami tworzenia obrony terytorialnej w naszym kraju, to na razie też byłaby nadinterpretacja. Oczywiście, przeszkoleni strzelcy będą lepszymi rekrutami, a więcej świadomych obywateli, którzy umieją posługiwać się bronią i będą chcieli służyć w obronie terytorialnej to siła...
Według „Washington Post”, w przeliczeniu na 100 mieszkańców w 2012 roku – najwięcej broni mieli obywatele USA – 89 jednostek broni, natomiast w Europie – Szwajcarzy – 46 jednostek broni. W Polsce na 100 mieszkańców przypadało 1,3 jednostki broni, choć nie mamy najsilniejszej armii...

Mirosław R. Derewońko

161121091207.gif
cz
pt, 25 marca 2016 16:52
Data ostatniej edycji: 2016-03-25 17:47:58

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0