sobota, 03 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Kabanos na Ostro(v) w Łomży

Zyskujący coraz większą popularność Kabanos, „zespół taki sam jak żaden”, ponownie zagrał w Łomży. Mimo tego, że był to trzeci koncert grupy w klubie PopArt w ciągu zaledwie 2,5 roku publiczność dopisała, entuzjastycznie przyjmując zarówno znane przeboje, jak i nowe utwory.
– Mamy bardzo pozytywne wrażenia! – mówi wokalista Zenek Kupatasa. – Pojawiliśmy się w Łomży w niedzielę i jesteśmy zadowoleni, że przyszło tylu ludzi!
Równie gorąco słuchacze przyjęli białostocki Ostrov, grupę grającą w stylistyce zbliżonej do Kabanosa, ale w nietypowym składzie i zaskakującej tekstami śpiewanymi w rzadko wykorzystywanym w muzyce rockowej języku.

Kabanos to swoisty fenomen polskiej sceny muzycznej. Mimo niewątpliwej zapaści na rynku muzyki rockowej, objawiającej się zarówno coraz niższymi nakładami płyt, jak i malejącą frekwencją na koncertach lub ich odwoływaniem, grupa z Piaseczna radzi sobie doskonale. Nie dość, że jej samodzielnie wydawane płyty sprzedają się całkiem nieźle, to na koncerty walą tłumy.
Podobnie jest podczas „Cienkiej pomarszczonej trasy koncertowej” promującej najnowszy CD 
„Balonowy album”, a ostatni weekend muzycy spędzili grając trzy koncerty: w Sopocie, Olsztynie
i Łomży. W MDK-DŚT poprzedzał ich Ostrov, grupa grająca mocnego, nowoczesnego rocka.  Przez pierwsze dwa utwory słuchacze przysłuchiwali się uważnie temu, co dobiega ze sceny, ale już po kolejnym skandowali nazwę zespołu i rzucili się do szaleńczej zabawy. 
– To był nasz pierwszy koncert w Łomży i jesteśmy z niego bardzo zadowoleni, tym bardziej, że pierwszy raz graliśmy też z Kabanosem – mówi wokalista i gitarzysta Andrzej Popławski. – 
Potężne brzmienie grupy podkreślał fakt, że ma ona w składzie aż trzech gitarzystów, co było szczególnie słyszalne w coverze Illusion „Bracie”. 
– Trzy gitary trochę nas odróżniają od innych zespołów – mówi gitarzysta Łukasz Andruszkiewicz. – To tak jak z altówką, skrzypcami i wiolonczelą – można to sobie ładnie podzielić, rozpisać na partytury i my właśnie tak robimy.
Ciekawostką są też teksty, nie tylko w języku polskim, ale też białoruskim, czym zespół podkreśla fakt pochodzenia ze wschodu Polski
– Już w swoim poprzednim zespole śpiewałem w języku białoruskim – wyjaśnia Andrzej Popławski. – Tak jak górale śpiewają po góralsku, to my wykorzystujemy również język białoruski, bo to jest również nasza codzienność. U mnie w domu, trochę za Białymstokiem, też mówi się w ten sposób i pokazujemy, że nie wstydzimy się tego, jest to dla nas naturalne.
Po sporej dawce energetycznej muzyki supportu Kabanos miał już ułatwione zadanie, a rozgrzana publiczność – było około 80 osób, w tym sporo przyjezdnych – już po pierwszym utworze skandowała nazwę zespołu. Grupa wykonała bardzo przekrojowy repertuar, sięgając do swych pięciu płyt. Z najnowszej zagrali aż sześć utworów: „Hortensja chce być brzydka”, „Gruby grubas (oj tam, oj tam)”, „Moja piosenka (laszuraburej i laszuraba)”, „Oszołomy”, „Balony” i „Mamo, jest mi tu dobrze”, ale fani znali już ich teksty i chętnie śpiewali je z Zenkiem. Jeszcze aktywniejsi byli w zespołowych evergreenach, takich jak: „Serce”, „Buraki”, „Klocki”, „Chmurki” czy „Ptaszek”, a brak odpowiedniej wentylacji w klubie dawał o sobie znać z każdą chwilą coraz bardziej. A ponieważ Kabanos przyciąga na koncerty bardzo zróżnicowaną wiekowo publiczność, to najmłodsi szaleli pod sceną, zaś 30-40-latkowie stali z tyłu, ograniczając się tylko do słuchania.
– To bardzo miłe i bardzo doceniamy ludzi, którzy są od nas starsi, przychodzą na nasze koncerty i mówią, że Kabanos jest dla nich zespołem ważnym – zauważa Zenek Kupatasa. – Parę razy dostaliśmy taką recenzję od takiego człowieka, że nie wiedzieliśmy jak się zachować, bo jest to naprawdę niesamowite, że ludzie z tak różnych pokoleń odnajdują w naszej muzyce coś dla siebie.
Zespół kilkakrotnie zaskoczył też swych najwierniejszych fanów, wykonując utwory starsze, np. „Jesteśmy debilem” z demówki „Skarpetki muszą mieć wilgoć” czy „Czerwona musztarda” i „Mucha nie siada” pochodzące z debiutanckiego albumu „Zęby w ścianę”. Były też liczne, żartobliwe nawiązania do klasyków piosenki dziecięcej, z zaśpiewanym przez gitarzystę Mirka Łopatę „Panem Tik-Takiem” na czele, a po koncercie muzycy chętnie rozmawiali z fanami, podpisywali płyty i plakaty oraz pozowali do zdjęć. 
– Wmawiano nam niejednokrotnie, że nie można zrobić kariery w ten sposób jak my to robimy – mówi Zenek Kupatasa. – Kabanos jest jednak takim zespołem, który udowadnia, że można inaczej. 
W recenzjach pisano, że dotrzemy tylko do wąskiego grona odbiorców i jest to muzyka, która nie może zaistnieć szerzej, ale udowodniliśmy, że jest inaczej. Dlatego przekazuję to  wielu piosenkach: nie ma recepty na sukces, musisz być szczery, otwarty, mieć pomysł na siebie i wtedy możesz wszystko!

Wojciech Chamryk


161121091207.gif
cz
pon, 08 lutego 2016 08:13
Data ostatniej edycji: 2016-02-08 08:17:27

 
161109032208.jpg
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0