piątek, 09 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

2015 rokiem PiS-u

Rok upłynął nam pod znakiem PiS. Ta partia wskazała osobę, która wiosną większością głosów Polaków została wybrana Prezydentem Rzeczypospolitej, a jesienią PiS zdobyło większość w Sejmie i Senacie i po raz pierwszy w historii wolnej Polski samodzielnie powołało rząd. Korzystając z parlamentarnej przewagi i władzy niemal absolutnej w kraju, w myśl głoszonego hasła „damy radę”, PiS według własnego uznania rozpoczęło przestawianie ludzi, instytucji, a nawet obyczajów.
Łomża, która w Polsce odbierana jest jako bastion PiS, w której od roku rządzi prezydent z PiS, w 2016 rok wchodzi z dwójką posłów PiS – starym i nową oraz nadzieją, że rząd PiS da nam dużo więcej.

Cezary Zborowski
Cezary Zborowski

Mimo tak silnych związków PiS i Łomży są jednak pewne różnice w partii centralnej i lokalnej. Rok 2015 udowodnił, że lokalni działacze tej partii nie są tak zdyscyplinowani jak w Warszawie, gdzie szybko i jednomyślnie większością PiS, przy oporze wszystkich innych, przepychane są kolejne ustawy i uchwały. W Radzie Miasta  reprezentanci partii tuż po ubiegłorocznych wyborach samorządowych rozeszli się na dwie wrogie wobec siebie części i tylko od czasu do czasu udają, że są jednością. Mieszkańców specjalnie to nie interesuje. Bardziej niż kto z kim i za co, oczekują efektów zapowiadanej „dobrej zmiany”.
Ze składanych obietnic kandydatów PiS w Łomży udało się zrobić niewiele. Być może dlatego, że to był – jak ostatnio podkreślał prezydent miasta - program na całą kadencję, a nie na rok. Tymczasem już udało się powołać kilka dodatkowych rad, które mają doradzać w sprawach, do których zostały powołane, a kolejne są w drodze. Miasto rad ma być dowodem na komunikowanie się władzy ze społeczeństwem i wsłuchiwanie się w jego głos.
Z pozostałych zapowiedzi udało się w tym roku stworzyć dwustronicowy program wsparcia powiększających się rodzin. Od stycznia każda rodzina, w której na świat przyjdzie potomek, ma dostać z ratusza wyprawkę z logo Łomży, oraz w gotówce 500 zł becikowego. Z tą zapomogą byliśmy pierwsi w regionie, ale już następnego dnia o 100 złotych Łomżę przebiło Śniadowo, gdzie PiS-u we władzach nie ma.
Poza tym prezydent dał radę obsadzić różne stanowiska swoimi, a cała reszta w 2016 rok wchodzi w oczekiwaniu na spełnienie obietnic. Na Nowy Rok mieszkańcy dostali sylwestrową zabawę i podwyżki: opłat za śmieci i za odprowadzanie ścieków, a ci którzy lubią się ślizgać, także cen biletów ma miejskim lodowisku. Prezydent z PiS twierdzi, że podwyżki są konsekwencją działań, albo zaniechań poprzedników. On mówi, że wprowadza oszczędności. Zaoszczędził na zimie, bo nie padał śnieg, więc nie trzeba było odśnieżać, i na koszeniu trawników latem, bo była susza. Nie kupił też misia na Stary Rynek za 20 tys. zł, bo postanowił go wynająć do końca kadencji za ponad 30 tys. zł. Aby ograniczyć koszty spółki śmieciowej i pośrednio także stawki podatku śmieciowego, zdecydował, że już nie będzie chciał, aby spółka miała wiceprezesa. Był nim człowiek, który w ratuszu pojawił się w 2015 roku i jako „specjalista ds. inwestycyjnych PiS” objął posadę asystentem prezydenta, po czym szybko został wiceprezesem tej nowo powołanej miejskiej spółki. Wiceprezesem przestał być gdy został wybrany posłem na Sejm.

Nie wiadomo, czy to w ramach kary za PiS, ale tak się jakoś złożyło, że już następnego dnia po wyborach parlamentarnych, gdy nie tylko w Łomży PiS cieszyło się z sukcesu, wicemarszałek województwa z partii PO, w imieniu marszałka województwa z PSL, podpisała decyzję nakładającą na Łomżę gigantyczną opłatę za śmieci z 2013 roku. 7,5 mln zł plus odsetki trzeba doliczyć do wcześniejszej wymierzonej kary 1,5 mln zł, którą właśnie zaczynamy spłacać i w ratach będziemy płacić przez 5 lat.
Ta sama władza wojewódzka, która wlepiła karę za śmieci, w 2015 roku nie dała rządzonej przez PiS Łomży rzekomo obiecywanych wcześniej milionów unijnej dotacji na dobudowanie dwupasmówki do Zawad oraz także obiecanego poprzedniemu prezydentowi miasta z SLD budynku po starym szpitalu zakaźnym.
Koalicja PO-PSL w 2015 roku dawała nam nie tylko w kość. Jej rząd wpisał wytyczoną przez Łomżę Via Baltica do ogólnopolskiego programu budowy dróg krajowych. Ekspesówka z obwodnicą miasta ma być zbudowana do 2021 roku. To realna data pod warunkiem, że rząd PiS jej z programu nie usunie i jeszcze znajdzie ponad 3 miliardy złotych na budowę.
Zresztą łomżyńska Via Baltica jest zasługą koalicji PO-PSL. Jej rząd jeszcze w 2009 roku, pod wodzą Donalda Tuska, wytyczył drogę przez Łomżę, a nie przez Białystok co wywołało protesty m.in. wojewódzkich struktur PiS. Rząd PO wpisał także drogę jako najważniejsze zadanie w kontrakcie terytorialnym, jaki w 2014 roku musiały z nim podpisać niechętne temu władze województwa podlaskiego. W tym dokumencie wpisana jest także rewitalizacja kolei do Łomży, a w 2015 roku rozpoczęły się prace nad dokumentacją, która ma uzasadnić potrzebę takiej inwestycji.
Koalicja PO-PSL wymyśliła, zbudowała i w 2015 roku oddała do użytku przebiegający w okolicach Łomży most energetyczny Polska-Litwa. Choć prąd już płynie, my do niego podłączyć się nie możemy, bo takich możliwości nie daje zbudowana stacja energetyczna w Podgórzu. Zyski z inwestycji ma za to gmina Łomża. Jej budżet zasila już blisko milionowy w skali roku podatek do tej budowli, a tu, tak jak w kraju i mieście, też rządzi PiS.

Cezary Zborowski

cz
cz, 31 grudnia 2015 10:56
Data ostatniej edycji: 2015-12-31 16:43:47

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0