niedziela, 04 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Down jaki jest każdy widzi...

„Oni są odmieńcami(...) Jeśli oni spotykają się z niechęcią masowo to jest to fakt społeczny. Bagażem jest niewiedza społeczeństwa o upośledzeniach – mówiła prof. dr hab. Elżbieta Zakrzewska-Manterys, z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego podczas Łomżyńskiej Konferencji dotyczącej Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną. - Ja wolę mówić upośledzenie umysłowe, bo to określenie mniej dotknięte hipokryzją – dodawał wybitna profesor informując, że ma 24 letniego syna z zespołem Downa.

prof. dr hab. Elżbieta Zakrzewska-Manterys
prof. dr hab. Elżbieta Zakrzewska-Manterys

„Zespół Downa to przede wszystkim odmienność biologiczna człowieka, którego natura wyposażyła w dodatkową informację genetyczną chromosomu 21. To ona właśnie modyfikuje rozwój i kształtuje cechy wyróżniające daną osobę pośród innych ludzi. Pierwszy na odmienny wygląd niektórych dzieci z upośledzeniem umysłowym zwrócił uwagę pod koniec XIX wieku (w 1866 r.) angielski lekarz John Langdon Down. Od jego nazwiska pochodzi nazwa tego zespołu.”
To wyjaśnienie wprost ze strony warszawskiego Stowarzyszenia Rodzin i Opiekunów Osób z Zespołem Downa „Bardziej Kochani”, którego członek Andrzej Suchcicki był jednym z prelegentów, konferencji która odbywa się Państwowej Wyższej Szkoły Informatyki i Przedsiębiorczości w Łomży. Suchciński mówił o tym jaki jest portret osób niepełnosprawnych intelektualnie, który nosimy w swoich głowach czyli „Down jaki jest każdy widzi”.
O tym zaś dlaczego taki właśnie wizerunek jest w głowach większości wyjaśniała profesor Elżbieta Zakrzewska-Manterys, z Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego.
- Nazywanie tych osób wiąże się z intencjami o charakterze filozoficznym – wyjaśniała.
Na początku XX wieku wszyscy oni byli szaleńcami, później było to już osoby niedorozwinięte, osoby upośledzone, osoby niepełnosprawne intelektualnie, a dziś mówi się, że są to osoby z niepełnosprawnością intelektualną.
- To ma nam sygnalizować, że niepełnosprawność intelektualna jest okolicznością, która nie dotyka ich istoty człowieczeństwa – podkreślał prof. Zakrzewska-Manterys dodając, że dla niej jest to trochę sztuczne, a „oni nie są od nas ilościowo mniej inteligentni”, a samo pojęcie inteligencji i jej miara jest ułomne.
Profesor wyjaśniała, że w wieku XX, którzy uznawany jest za „złotą epokę” rozwoju człowieka jest też ciemna strona to „epoka segregacji” czyli nasz stosunek do odmieńców. Mówiła, że w latach 50-tych ubiegłego wieku w Europie i Ameryce, kierując się najlepszą wolą zamykano dziesiątki tysięcy wariatów w szpitalach psychiatrycznych, aby „tam zajmowali się nimi specjaliści”. Później nazwano je „instytucjami totalnymi”, bo zamkniętych odzierano z człowieczeństwa. 
- Wcale nie choroba psychiatryczna była przyczyną zamykania w szpitalach psychiatrycznych, ale denuncjacja – mówiła profesor Zakrzewska-Manterys pytając jak to się stało, że kilkadziesiąt lat temu było set tysięcy łóżek w szpitalach psychiatrycznych w Europie, a teraz są państwa, gdzie nie ma ani jednego.  - Umieszczenie dziecka w takim ośrodku było dalszym elementem dramatu pt. urodzenie upośledzonego dziecka.
Jej zdaniem to co dziś dzieje się w społeczeństwie z wizerunkiem osób upośledzonych umysłowo jest pokłosiem tych czasów.
- Te osoby są nam obce, to są dla nas egzotyczne postacie – dodawała podkreślając, że istnieją aspołeczne przyczyny, które się do tego przyczyniają, a bagażem jest niewiedza o upośledzeniach. - Ja mam 24-letniego syna z zespołem Downa, ale wiem  ze jakość jego życia nie zależy od mnie, ale od pani, którą spotyka w sklepie i jej stosunku. Ludzie nie są zainteresowani ich losem, a jeśli już to na zasadzie sensacji, że dziecka z zespołem Downa nie chcieli wpuścić na plac zabaw, bo był bez opiekunki. Jeżeli wszędzie chodzi z opiekunem to dlaczego na plac zabaw ma iść bez niego? - pytała ironicznie podkreślając, że musimy nauczyć się dzielić życie z takimi osobami. - Przyzwyczajeni jesteśmy, że relacja z takimi osobami są niesymetryczne. My się nimi opiekujemy, a oni są podopiecznymi. Nastał czas aby te stosunki stały się symetryczne - my im dajemy, a oni nam – mówiła profesor.
Konkluzją był zaś krótki film o projekcie zrealizowanym przez Uniwersytet Warszawski, w którym osoby z zespołem Downa pomagały w racy przy opiece w domu starców. Jego bohaterowie – podopieczni domu starców - mówili, że o tym jak wiele dla nich znaczyło to, że ci młodzi ludzie przyszli do nich, porozmawiali, zainteresowali się.
- Oni (osoby z zespołem Downa – dop. red.) mogą pracować tam, gdzie przebywają osoby wymagające bycia razem – podsumowywała prof. dr hab. Elżbieta Zakrzewska-Manterys.

W trakcie dwudniowej konferencji pod tytułem „Więcej nas łączy niż dzieli” zorganizowanej przez Instytut Społeczno-Humanistyczny PWSIiP oraz Fundacja Edukacyjno-Kulturalna „Leonardo” m.in. prezentowano Warsztat Terapii Zajęciowej przy Zakładach Spożywczych „Bona” w Łomży oraz  dyskutowano o wyzwaniach i możliwościach dla osób z niepełnosprawnością w mieście.
Ostatnim etapem przedsięwzięcia ma ma być niedzielne spotkanie dla rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym. Odbędzie się ono o 16., bezpośrednio po Mszy świętej sprawowanej w Kościele pw. Św. Andrzeja Boboli  przy ul. Wąskiej w w Łomży.

161121091207.gif
cz
pt, 09 października 2015 14:01
Data ostatniej edycji: 2015-10-09 15:18:06

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0