czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Organek podbija Łomżę

Klasyczną podróż w czasie, do lat świetności rocka sprzed 40-50 lat, zafundowali łomżyńskiej publiczności muzycy grupy Organek. Krytycy obwołali ich mianem odkrycia roku i nadziei polskiego rocka, a kwartet z Torunia udowodnił na scenie, że jego utwory w wydaniu koncertowym są równie atrakcyjne dla fanów bluesa, rocka progresywnego czy muzyki improwizowanej. Grupa wykonała swoje wszystkie sztandarowe kompozycje z przebojowymi „Głupi ja” i „Nie lubię (Mizantropia)” na czele. Nie zabrakło też muzycznych niespodzianek i zaskakujących zwrotów akcji, za sprawą żywiołowych reakcji słuchaczy.

Tomasz Organek zapowiadał przed koncertem, że każdy ich występ jest inny, że grają muzykę zakorzenioną w latach 70., stworzoną by improwizować i „naginać piosenkę do granic możliwości”. Potwierdziło się to w niedzielny wieczór. Sala Centrum Kultury przy Szkołach Katolickich nie pękała co prawda w szwach, ale ponad stu  miejscowych i przyjezdnych fanów zapewniło zespołowi świetne przyjęcie i bardzo gorącą atmosferę.
– Mieliśmy świetne przyjęcie! – potwierdza perkusista Robert Markiewicz. – Jesteśmy zawsze zaskoczeni, kiedy w takich miejscach przychodzi spora ilość ludzi i jesteśmy przyjmowani tak jak w domu. Do tego chyba ludzie są nam tym bardziej wdzięczni, że przyjeżdżamy, że nie gramy tylko w takich miejscach jak Wrocław, Warszawa czy Poznań.
Muzycy odwdzięczyli się słuchaczom porywającym, trwającym 90 minut koncertem, wykonując materiał z debiutanckiej płyty „Głupi”, często w zmienionych nie do poznania wersjach.
Tomasz Organek, Tomasz Lewandowski, Adam Staszewski i Robert Markiewicz zaprezentowali się na scenie niczym klasyczny zespół z przełomu lat 60. i 70., dodając do klimatów vintage charakterystyczną dla współczesnego rocka zadziorną przebojowość, a także wpływy bluesa, muzyki latynoamerykańskiej czy mocarnego hard rocka. I chociaż sala widowiskowa z rzędami foteli nie jest wymarzonym miejscem na rockowy koncert, to jednak z każdym kolejnym utworem coraz więcej ludzi rezygnowało z miejsc siedzących na rzecz zabawy w rytm muzyki.
– Uwielbiam ten moment, kiedy ludzie się w końcu przełamują i wstają z miejsc, bo czasami zdarza się nam grać w takich salach jak ta – mówi Tomasz Organek. – Ale już przestaliśmy na to zwracać uwagę, bo wcześniej czy później w trakcie koncertu dzieje się właśnie to, że ludzie już nie chcą siedzieć, buduje się w w nich jakaś energia i to jest wspaniały moment, wyróżnienie dla nas, bo widzimy, że nasza muzyka do nich trafia i chcą jeszcze pełniej uczestniczyć w tym koncercie!
Autorski materiał zespołu dopełniła jedna obca kompozycja, ponadczasowy „Jestem niczyj” Edwarda Stachury, do którego muzycy napisali własną muzykę.
– Ten utwór zdarzył się nam przypadkowo, bo w zeszłym roku zostaliśmy zaproszeni do udziału w dużym koncercie telewizyjnym z okazji obchodów kolejnej rocznicy urodzin Edwarda Stachury – wyjaśnia Tomasz Organek. – I po tym koncercie jego piosenki wniknęły w nasz materiał do tego stopnia, że jedna została do dziś i wykonujemy ją na koncertach. Wtapia się ona i muzycznie, i tekstowo w to moje pisanie, bywa nawet tak, że nie powiedziałem, że to jest piosenka Stachury i ktoś mnie pytał, dlaczego tego nie ma na płycie, bo ludzie tak dalece utożsamiali ją z naszym stylem grania, że myśleli, że to też jest nasz utwór.
Z kolei zamiłowanie muzyków do iście psychodelicznych improwizacji potwierdziły najdłuższe kompozycje, jak „King Of The Parasites” czy zagrane ponownie na bis: największy przebój grupy
„Głupi ja” i „Kate Moss”, wykonane w znacząco odmiennych wersjach niż te wcześniejsze.
– Po to przyjechaliśmy, żeby pokazać nasz materiał na żywo, siać taką dobrą nowinę i wrócić tu za jakiś czas – mówi Tomasz Organek. – Ludzie którzy byli na tym koncercie i im się podobał pewnie powiedzą znajomym, że jest taki zespół, płyta i być może warto to usłyszeć na żywo. Jest to model naszego działania od samego początku i uważam, że jest to najlepszy fundament jaki można zbudować. Nie single, wywiady, telewizje, ale koncerty to jest ta najzdrowsza tkanka, a gdy zjedna się sobie publiczność, która jest przekonana do muzyki i przekazu, to ludzie nigdy nie zawiodą i zawsze będzie dla kogo grać!

Wojciech Chamryk
Zdjęcia: Elżbieta Piasecka-Chamryk

161121091207.gif
cz
pon, 21 września 2015 08:18
Data ostatniej edycji: 2015-09-21 08:22:29

 
161109032208.jpg
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0