wtorek, 06 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Słońce wypala uprawy

- To jest jedna wielka tragedia – mówi Adam Niebrzydowski, przewodniczący Rady Powiatowej w Łomży i wiceprzewodniczący Podlaskiej Izby Rolniczej.
W ocenia działacza rolniczego w całym regionie mamy wielką suszę, a władze udają, że tego nie widzą.
- Kukurydza wysycha na polach, ale powoływane komisje do szacowania strat, nie mogą brać jej pod uwagę. Rolnicy ratując co tylko się da rozpoczęli zbiór jej na kiszonki, choć powinno się to robić dopiero na przełomie września i października – mówi Niebrzydowski.

Wyschnięte pole kukurydzy pod Łomżą
Wyschnięte pole kukurydzy pod Łomżą

PIR-ol od dłuższego czasu apeluje do wojewody podlaskiego Andrzeja Meyera o powołanie komisji szacujących suszowe straty we wszystkich gminach województwa, o polecenia komisjom szacowania także strat w kukurydzy czy ziemniakach, oraz skierowanie wniosku do rządu o ogłoszenie stan klęski żywiołowej.
- Wojewoda chowa się w swoim klimatyzowanym biurze i za parawanem przepisów, a na polach wszystko schnie – mówi Adam Niebrzydowski. - Dziś komisje, które działają tylko w ponad 70 ze 118 gmin województwa szacują straty tylko w zbożach jarych i trwałych użytkach. Na Mazowszu – mamy takie sygnały – wojewoda już poleciła aby szacowano straty także w kukurydzy, która jest podstawą gospodarstw produkujących mleko, ale w województwie podlaskim strat w kukurydzy nie można liczyć.
Tymczasem jak szacują rolnicy te są ogromne. Ze względu na susze nie zawiązały się kolby kukurydziane, które są najbardziej zasobne w składniki odżywcze.
- Straty w uprawie kukurydzy wynoszą od 60 do 70, a miejscami nawet ponad 80 procent z hektara – mówi wiceprezes PIRol, który ma własne gospodarstwo rolne pod Jedwabnem. - Były lata suche, choćby w 2000 i 2006 roku, ale wówczas susza nie była tak wielka jak teraz. Tymczasem z prognoz meteorologicznych jakie dziś otrzymaliśmy wynika, że przez najbliższe dwa tygodnie w województwie podlaskim nie są prognozowane opady.
Rolnicy ratując co tylko się da rozpoczęli zbiór kukurydzy na kiszonki, ale i tak paszy będzie dużo mniej. To zaś spowodowało, że ceny pasz treściwych szybko idą w górę. Bela sianokiszkonki, która jeszcze kilka tygodni temu kosztowała od 80 do 100 zł, dziś kosztuje już 200-250 zł.
- Sytuacja w rolnictwie jest tragiczna – mówi Niebrzydowski. - Susza to jedno, ale wielu producentów mleka, który martwią się czym wykarmią swoje stada do przyszłej wiosny, za chwilę będzie musiało opłacić gigantyczne kary za przekroczenie limitów mleka. Jest realna obawa, że wiele gospodarstw tego nie przetrwa, dlatego potrzebna jest pilna pomoc ze strony rządu.
Jeszcze dziś PIR-ol ma wystosować kolejne apele o nią do premier Ewy Kopacz, ale także do prezydenta RP Andrzeja Dudy.

161121091207.gif
cz
pon, 17 sierpnia 2015 13:27

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0