niedziela, 04 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

W piekielnym upale idą pielgrzymi z Łomży na Jasną Górę

- Były takie lata, że nie spadła kropla deszczu, sytuacja się powtarza... - mówi kierownik 31. Pieszej Pielgrzymki Łomżyńskiej ks. Piotr Mazurek, który prowadzi do Częstochowy 620 osób, a każdego dnia na trasie ich przybywa. - Teraz też pierwsze cztery dni dobrze się szło, pielgrzymi dzielnie się trzymali, dopiero piątego dnia niektórzy nie wytrzymywali tempa, słońca, żaru z nieba... Z pomocy medycznej w środę korzystało ok. 100 osób. Mają przepustki stałe na dzień od lekarza, pozwalające jechać w naszych samochodach, które nazywamy „karetkami”. Przeciążenie organizmu. Jak pokuta.
Wyruszyli w rześki, sobotni poranek z Katedry. Cieszyli się ze spotkania braci i sióstr pielgrzymów. Jednak znojnej marszruty pod promieniami bezlitośnie spoglądającego na ludzkie mrówki słońca nie wytrzymują ciała, zwłaszcza w przypadku początkujących pielgrzymów nienawykłe do wysiłku.

Fot. ŁPP
Fot. ŁPP
Fot. ŁPP
Fot. ŁPP
Fot. ŁPP
Fot. ŁPP
Fot. ŁPP
Fot. ŁPP
Fot. ŁPP
Fot. ŁPP
Fot. ŁPP
Fot. ŁPP

Pielgrzymkowa doktor Judym z rodzinnych stron
Co trapi znużonych wędrówką w skwarze dnia najbardziej...? Nadwerężenie mięśni, ponaciągane ścięgna, bóle w kostkach, otarcia i pęcherze na stopach. Wędrowcy, których dopadły dolegliwości fizyczne nie są z tego powodu szczęśliwi. - Woleliby maszerować przed siebie, wędrować ze swymi intencjami – wzdycha brat kierownik. Ale cóż, siła wyższa. Jedni mają kryzys po pięciu dniach, inni będą mieli za parę dni. Pielgrzymka trafia na różne sytuacje pogodowe. Zwracałem się do dyrekcji szpitali i pogotowia, żeby delegowali lekarzy i pielęgniarki. Częsta odpowiedź „nie, bo nie”. Gdyby nie nasza pielgrzymkowa lekarka dr Joanna Kukwa z Ostrowi Mazowieckiej i pięć pielęgniarek, to w takich dniach jak ten skwarny tydzień musielibyśmy za każdym razem dzwonić po pogotowie... Bo byłoby bardzo cienko... Gdyby nasi włodarze miast i gmin chcieli się o nas troszczyć, tak jak to pięknie deklarują... Przykro mi to mówić... Ale cieszę się, że z mojego rodzinnego miasta, Ostrowi Mazowieckiej, rokrocznie największa nadchodzi pomoc: samochody, opieka medyczna i fundusze.
Brat kierownik nie może nawet w takim piekielnym skwarze za mocno się denerwować, ponieważ – jak sam mówi – mogłaby mu pęknąć żyłka, a czas pielgrzymowania i prowadzenia tylu ludzi na Jasną Górę nie potrzebuje tego typu sensacji. W trudniejszych, niż przy normalnej temperaturze, warunkach pracują wspomagające wędrowców na trasie służby. Wyróżnia się, oprócz medycznej, także grupa porządkowa, którą kieruje ks. Artur Akimowicz z parafii św. Anny w Kolnie. - Przeszli szkolenie w WORD Łomża, mogę na nich liczyć – chwali ks. Piotr. - Widzę, że profesjonalnie i odpowiedzialnie kierują ruchem, mimo że czasem mamy radiowóz z przodu lub z tyłu kolumny. Idą normalnie jak pielgrzymi, dlatego tym bardziej ich podziwiam. Jest to około 50 ludzi, posługują w drodze, raz wybiegają do przodu, raz cofają się, mają jakby podwójną pielgrzymkę do zaliczenia. 

Ze śpiewem na ustach i sianem na noc pod głową
Bardzo ważną rolę w czasie przemarszu pięciu grup z Łomży, w tym Kolna i Grajewa, Ostrołęki, Zambrowa, Ostrowi Mazowieckiej i Wyszkowa pełnią grupy muzyczne, towarzyszące śpiewem każdej grupie regionalnej. I do nich pielgrzymi mają szczęście: jeśli zespół jest zgrany, nie fałszuje i lubi śpiewać z chęcią i uśmiechem, to udziela się nawet najbardziej znużonym słońcem i upałem. Po całym dniu wędrówki, w której towarzyszą pątnikom mieszkańcy wielu mijanych miejscowości, dzieląc się wodą i chlebem, mięsiwem i ciastem, po Apelu Jasnogórskim nadchodzi odpoczynek. O to dba grupa kwatermistrzowska z niezastąpionym Łukaszem Brzostowskim, 22-latkiem z Łomży, ofiarnie poszukującym z braćmi kwatermistrzami noclegów w domach i gospodarstwach kolejno na etapach 350-kilometrowej trasy. Z obecnie liczącej 620 ludzi 31. PPŁ około połowa będzie miała gdzie przespać się w mieszkaniach i domach; około 10 – 15 procent odpocznie w swoim namiocie, a reszta w budynkach gospodarczych i stodołach. - To ciężka robota, chodzimy od domu do domu  i zadajemy pytania o noclegi, zdarza się, że odpowiedź jest negatywna – relacjonuje Łukasz z trasy pielgrzymki, która w czwartek przekroczyła Wisłę (stan wody bardzo niski) i na wieczór dotrze na odpoczynek do Grzegorzewic za Warką. Oprócz tego, przygotujemy punkt medyczny, żeby ludzie mieli zapewnioną poradę, pomoc i opiekę i mogli rano spokojnie wyruszyć w drogę. Wymęczeni tymi upałami jesteśmy strasznie, ale duch w narodzie nie ginie, nie poddamy się. Idzie nawet mama ośmiomiesięcznej Natalki w wózku z Łomży, a najstarszy pielgrzym, z Zambrowa ma ponad 70 lat.

Mirosław R. Derewońko

mm
cz, 06 sierpnia 2015 14:14

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0