czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Mleczarz woła o pomoc

- My zginiemy jak nam nie pomożecie – mówił Zdzisław Łuba rolnik z gminy Śniadowo do wiceministra rolnictwa Tadeusza Nalewajka oraz posłów z sejmowej Komisji Rolnictwa, którzy w czwartek spotkali się w Jedwabnem.
Jednym z tematów wizyty studyjnej Komisji była informacja Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi na temat sytuacji na rynku mleka, skutków likwidacji kwot mlecznych oraz działań podejmowanych i planowanych przez Rząd. Niestety, minister Nalewajka nie miał dobrych informacji do przekazania. Jedyne na co mogą liczyć rolnicy, to rozłożenia kary na trzy lata, ale tylko w ramach pomocy de minimis.

Zdzisław Łuba przed komisją sejmową
Zdzisław Łuba przed komisją sejmową
Zdzisław Łuba przed komisją sejmową
Zdzisław Łuba przed komisją sejmową

- Tu się problemy dzieją, a w Warszawie my je omawiamy – tak zaczął swoje wystąpienie w w Jedwabnem wiceminister Tadeusza Nalewajka. Słuchało go kilku posłów, kilkudziesięciu samorządowców, przedstawiciele organizacji rolniczych i w największej części rolnicy, którzy do Jedwabnego przyjechali by zobaczyć i posłuchać m.in. o tym jak rządzący oceniają ich sytuację.
Wiceminister starał się docenić osiągnięcia rolników z regionu mówią, że ich wujkowie ze Zbójnej i Wizny 25 lat temu jeździli do Holandii po pierwiastki, a teraz to Holendrzy przyjeżdżają tutaj. Przyznawał, że sytuacja mleczarzy skomplikowała się z dwóch zasadniczych przyczyn – zniesienia kwotowania produkcji mleka i rosyjskiego embarga.
- Za pięć miesięcy tego roku wolumen eksportu mamy wyższy niż przed rokiem ale wartość jest niestety mniejsza – mówił.
Wyjaśniał, że w tej chwili ku końcowi zbliżają się prace w ministerstwie nad rozporządzeniem dotyczącym rozłożenia na 3 lata kar jakie będą musieli zapłacić producenci mleka, którzy przekroczyli swoje indywidualne limity. Potwierdził, że pomoc ta będzie udzielona rolnikom tylko na zasadach pomocy de minimis, czyli do limitu 15 tys. euro w ciągu 3 lata.
Cytując komunikat po poniedziałkowym posiedzeniu w Brukseli Rady Ministrów rolnictwa rządów państw UE, powiedział, że mimo trudnej sytuacji na rynku mleka nierealnym jest podniesienie ceny interwencyjnej skupu mleka w proszku i masła, ani dopłat do eksportu poza UE produktów mleczarskich. Unijny Komisarz ds. rolnych P. Hogan miał argumentować, że „byłby to zły sygnał w polityce pro-rynkowej jaką prowadzi Unia Europejska”, a w opinii Komisji Europejskiej przyczyną niskich cen jest za dużo mleka na rynku.

I to wszystko, co w sprawie mleka miał do powiedzenia wiceminister Tadeusz Nalewajka. Jego ogólnikowe wystąpienie było zaskoczeniem dla wielu słuchaczy. Gdy poseł Krzysztof Jurgiel, przewodniczący Komisji Rolnictwa, zapytał czy ktoś z obecnych chciałby zabrać głos w sprawie sytuacji na rynku mleka zgłosił się tylko Zdzisław Łuba, rolnik z gminy Śniadowo.
- Holendrzy przyjeżdżają i kupują naszą ziemię – odpowiadał ze złością rolnik wiceministrowi, dodając, że pierwiastki, które sprzedawali i sprzedają do Polski są najgorsze i jak się później okazuje także chore, choć w papierach mają podstemplowane, że są zdrowe. Producent mleka nie krył rozgoryczenia sytuacją w jakiej się  znalazł on i cała ta gałąź rolnictwa. Wyrzucał, że tak jak wielu innych rolników posłuchał rad rządzących aby brać kredyty i rozwijać produkcję, a teraz wiszą nad nimi wysokie kary za przekroczenie limitów. - Ja kupiłem 300 tysięcy kwoty i co mam z tym zrobić, do kosza wyrzucić? – pytał rozgoryczony.    
Rolnik mówił także o szkodach wyrządzanych przez dziki, z którymi od kilku lat nikt w Polsce nie potrafi sobie poradzić, oraz o suszy, która niszczy uprawy, ale urzędnicy mówią, że opady są wystarczające i nie ma podstaw do wprowadzenia stanu klęski. Nawiązywał także do  pikiety zorganizowanej jesienią ubiegłego roku przed Ministerstwem Rolnictwa w Warszawie, w której brało udział 4 tysiące producentów mleka, podczas której przekazano petycję z postulatami rolników.
- I nic się z tym nie dzieje. Ile jeszcze takich petycji ma być - wyrzucał rolnik wiceministrowi. - My zginiemy jak nam nie pomożecie – dodawał na koniec.

Emocjonalne wystąpienie obecni na sali rolnicy nagrodzili brawami, a przewodniczący Krzysztof Jurgiel starł się tłumaczyć, że każdy z tu obecnych ma swoją rolę i zadanie, z którego stara się wywiązać. Dodawał, że Komisja Rolnictwa w tej kadencji Sejmu miała 200 posiedzeń i skierowała ponad 20 dezyderatów. Przypomniał też, że na wniosek Sejmowej Komisji Rolnictwa Najwyższa Izba Kontroli zbadała przygotowanie Polski i działania wobec przypadków wystąpienia ASF w województwie podlaskim i że w przedstawionym przed tygodniem raporcie wytknęła wiele błędów w tym nadmierną populację dzików.

Wobec braku innych chętnych do dyskusji o sytuacji na rynku mleka Komisja przeszła do realizacji pozostałych punktów porządku obrad. Były w nim: przedstawienie potrzeb finansowych małych miast (do 20 tys. ) i gmin w zakresie realizacji zadań własnych i zleconych, informacja Marszałka Województwa Podlaskiego na temat możliwości finansowania zadań w zakresie rolnictwa i rozwoju obszarów wiejskich  w Nowej Perspektywie  Finansowej oraz informacja Ministra Infrastruktury i Rozwoju oraz Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi na temat finansowania inwestycji  na obszarach wiejskich w NPF – praktyczne aspekty.
Na koniec dzisiejszego posiedzenia jest jeszcze przewidywane dyskusja z udziałem przedstawicieli samorządów oraz organizacji środowisk rolniczych, a jutro posłowie Komisji przeniosą się na dalsze obrady do siedziby Biebrzańskiego Parku Narodowego w Osowcu-Twierdzy. Tematem przewodnim mają być szanse i bariery rozwoju rolnictwa i obszarów wiejskich na terenach parków narodowych ze szczególnym uwzględnieniem Biebrzańskiego Parku Narodowego.

cz
cz, 16 lipca 2015 16:39
Data ostatniej edycji: 2015-07-17 08:27:53

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0