sobota, 03 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Szymon Hołownia z wiarą buduje dobro w Afryce

Znany dziennikarz i lubiany prezenter programów telewizyjnych gościł w Podgórzu koło Łomży z okazji rocznicy nadania Szkole Podstawowej imienia Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Goście byli zadziwieni pojawieniem się ciętego publicysty i autora książek o tematyce zwykle religijnej, który wyjaśnił ów fakt półrocznymi staraniami i zabiegami dyrektor SP w Podgórzu Anny Wądołowskiej. Dzięki niej dzieci, młodzież, dorośli dowiedzieli się, jak wygląda codzienność malców, nastolatków i starców na Czarnym Lądzie. Szymon Hołownia nie poprzestał na podróżach. Postanowił pomóc w sierocińcu na ponad 200 wychowanków od 0 do 20 lat w Zambii, szpitalowi na 72 łóżka w Kongo i hospicjum dla 20 pacjentów w Rwandzie. Dlatego założył dwie fundacje: Kasisi i Dobrą Fabrykę.

Szymon Hołownia w bibliotece gminy Łomża w Podgórzu (fot. MRD)
Szymon Hołownia w bibliotece gminy Łomża w Podgórzu (fot. MRD)

- Zorganizowaliśmy festyn rekreacyjny dla uczniów i społeczności szkolnej z zabawami i grami dla kilku pokoleń – mówi dyrektor Anna Wądołowska, patrząc na boisko, gdzie rozgrywany jest mecz piłkarski z udziałem, m.in., wójta gminy Łomża Piotra Kłysa. - Były występy przedszkolaków i dla wszystkich lody. Przed południem był u nas pisarz Piotr Kordyasz, autor opowiadań o dzieciństwie Karola Wojtyły „Lolek” i Stefana Wyszyńskiego „Stefek”. Refleksyjny montaż prozy i wierszy na temat miłości w różnych jej odsłonach przygotowały: polonistka Katarzyna Ryska i ucząca muzyki Anna Kurowska. Pan wójt Kłys wręczył nagrody gminnego konkursu literackiego „List do Stefana Wyszyńskiego”, który zwyciężyły ex aequo: Klaudia Kasprzyk z SP w Kupiskach i z naszej szkoły Katarzyna Kamińska. W XIII konkursie plastycznym o przyjaźni papieża i kardynała na pierwsze miejsca zasłużyły: Magda Mioduszewska, SP w Puchałach, i Agnieszka Szymańska, SP w Pniewie.

„Ludzkie szkielety leczymy z niedożywienia”
Słowa kardynała Wyszyńskiego, określającego miłość jako małe rzeczy czynione z wielkim sercem, pasowałyby jak ulał do działalności, której podjął się cztery lata temu Szymon Hołownia. Energia i zapał, z jakimi opowiadał o biednych, chorych, kalekach, porzuconych, samotnych i umierających były urzekającym świadectwem skromności i poświęcenia dla idei szerzenia dobra, o czym traktuje najnowsza książka „Jak robić dobrze”. - Ludzie ciągle pytają, dlaczego pomagam w Afryce, skoro w Polsce jest tyle biedy, i dlaczego daję tamtym ludziom rybę, zamiast dawać wędkę. W pomaganiu najważniejsze jest spotkanie z konkretnym człowiekiem, żeby zalepić dziurę, którą zrobił zły los...       Przygotowywał materiał do kolejnej książki, a w trakcie peregrynacji dowiedział się od jednego ze swoich kolegów o Domu Dziecka Kasisi, prowadzonym przez Siostry Służebniczki Maryi NMP ze Starej Wsi. Wiosną 2011 roku zaimponował mu heroizm, z jakim zakonnice prowadzą tę placówkę,  zabiegając co dzień, aby ponad 200 podopiecznych miało bezpieczne miejsce do spania, jedzenie i opiekę lekarską i by mogło się uczyć. Zaangażował się w dzieło pomocy, tworząc 11. kwietnia 2013 r. Fundację Kasisi, opartą na zasadzie crowdfunding, czyli wierząc w siłę wielu, dających odrobinę: za 5 zł można w Zambii wyżywić człowieka, 35 zł kosztuje worek krwi do transfuzji w kraju, gdzie noworodki zakażone są HIV i wiele dzieci choruje na AIDS, bo matek nie stać na leczenie choroby. - Przynoszą nam ludzkie szkielety, które leczymy z niedożywienia – opowiadał z przejęciem pisarz. - Życie w Polsce traktowaliby pod każdym względem za królewskie, w roli klienta MOPS i Caritas.

„Oni są w swoim życiu jak uwięzieni na dożywocie”
- Trzeba ewangelizować chlebem. Zaczynaliśmy od zera, a dzięki drobnym wpłatom przekazujemy do Afryki 30 000 dolarów miesięcznie. Poziom chleba jest niżej, ale to dobrze, bo kiedy używamy słów, to walimy po głowie, co widać w dyskusjach o polityce czy religii. Jedna piąta smartfonów i konsoli ma w sobie minerały, które są kradzione w Afryce, w Kongu, firmy to potem piorą z krwi. Afryka to kawałek mojego życia, drugi dom: czasami mam dość, a na lotnisku już myślę, ile roboty.
Szymon Hołownia ze współczuciem i zrozumieniem opowiadał o tych, co stanęli na jego drodze: 18-letnim Franku chorym na AIDSA; 30-letnim muzułmaninie, po którego śmierci żona zjawia się na mszach; starej babci Marii, przelęknionej, że nowi przyjęci spowodują jej wyrzucenie. Dramaty. - Datki serca można tak podzielić, aby starczyło dla jednych i drugich, w Polsce, Zambii, Rwandzie czy Kongu – przekonywał społecznik, fundator obu fundacji. - Nie piszę książek wybitnych, z tego już się wyleczyłem. Ja chcę pisać książki użyteczne. W Polsce pokutuje stereotyp jak z „Murzynka Bambo”, a tam są ulice, samochody, centra handlowe i, niestety, ogromne nierówności społeczne. Oni są w swoim życiu jak uwięzieni na dożywocie bez możliwości ułaskawienia. Zambia to kraj jak Szwajcaria, relaksacyjny, w porównaniu z Kongo. Nasze polskie pęknięcie wyszło teraz przy Syrii: 300 rodzin chrześcijańskich należałoby jak najszybciej przyjąć, bo jutro mogą być zabici przez tych kretynów z ISIOS, Państwa Islamskiego. To test, próba naszego chrześcijaństwa, a nie - buzia pełna frazesów. Czy Jezus Chrystus, gdy obdzielał rzeszę chlebem, pytał o wyznanie lub narodowość...?! Mówimy często: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego”. Jezus nie wprowadził w przykazaniu miłości gwiazdki: kochaj bliźniego, kochaj, pod warunkiem, że jest takim samym Polakiem jak ty.

Mirosław R. Derewońko

161121091207.gif
cz
pt, 29 maja 2015 08:06

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0