poniedziałek, 05 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Operowa premiera w Łomży

Barokową operę komiczną „Służąca panią” G. B. Pergolesiego zaprezentowali w Łomży sopranistka Anna Jeremus-Lewandowska, baryton Ziemowit Wojtczak, aktor Mariusz Caban oraz Filharmonia Kameralna im. Witolda Lutosławskiego. Była to jej sceniczna premiera w tej obsadzie i zarazem pierwsze wystawienie opery w historii łomżyńskiej orkiestry.
– Wcześniej byli tylko „Krakowiacy i górale”, czyli nie do końca forma operowa, była operetka, ale takiej opery w pełnej formie jeszcze u nas nie było! – mówi dyrygent Jan Miłosz Zarzycki.
– To opera o tym, jak kobieta stawia na swoim! – dodaje Anna Jeremus-Lewandowska. – Została przygotowana na zamówienie dyr. Zarzyckiego, specjalnie w tym składzie i w języku polskim, żeby pokazać humorystyczne niuanse zabawnych tekstów.

Włoski kompozytor Giovanni Battista Pergolesi (1710 – 1736) napisał  intermezzo „La serva padrona” 1733 roku, stając się prekursorem inspirowanej życiem zwykłych ludzi tzw. opery buffo.
– To przeurocze dwuaktowe dzieło, które powstało nie jako opera, ale jako przerywnik do opery bardzo poważnej, mający rozweselić troszkę publiczność pomiędzy poważnymi aktami opera seria – wyjaśnia Anna Jeremus-Lewandowska. – Ale tak się spodobało, że zaczęło być wystawiane jako samodzielne dzieło operowe i mówi się, że zmieniło losy samej opery.
Bohaterami swego najsłynniejszego dzieła Pergolesi uczynił doktora Uberto (Ziemowit Wojtczak), który jest tyranizowany przez swą wychowanicę i służącą Serpinę (Anna Jeremus-Lewandowska). Starszy pan chce uwolnić się od dziewczyny i postanawia się ożenić, jednak wtedy okazuje się, że znalazła mu ona odpowiednią kandydatkę – siebie samą. Uberto nie chce o tym słyszeć, mimo tego, że Serpina nie jest mu obojętna i główna para przekomarza się pomiędzy sobą, doprowadzając do wielu zabawnych spięć i sytuacji, także z udziałem niemego sługi Vespone (Mariusz Caban). Służąca musi uciec się do intrygi: chcąc wzbudzić zazdrość Uberta nakłania Vespone do wystąpienia w roli zainteresowanego nią kapitana Gran Bombardona, co doprowadza sprawę do pozytywnego końca.
– Scena tutaj żyje, soliści są znakomitymi wykonawcami jeżeli chodzi o śpiew czy grę aktorską, natomiast ja wprowadzam tu pewne elementy komiczne, wspomagam ich ruchowo i jestem takim łącznikiem pomiędzy Serpiną a Uberto – mówi Mariusz Caban.
– Ta rola ubogaca całość przedstawienia, dlatego, że zostało ono napisane tylko na dwie osoby i  muszą one skupić na sobie uwagę publiczności przez ponad godzinę – dodaje Anna Jeremus-Lewandowska. – To jest trudne zadanie, mimo świetnej muzyki i znakomitej orkiestry, ale musimy również widza interesować aktorsko, dlatego kompozytor uznał, że dwie osoby wystarczą by to wszystko wyśpiewać, ale może jeszcze przyda się ktoś wzorowany na commedia dell'arte.
Urocza muzyczna komedia w świetnym wykonaniu cieszyła się dużym zainteresowaniem łomżyńskiej i przyjezdnej publiczności, która gorąco oklaskiwała zarówno solistów, jak i łomżyńskich filharmoników – grających też samodzielnie w czasie, gdy dyr. Zarzycki wraz z solistami rozdawali obecnym na sali paniom kwiaty z okazji zbliżającego się Dnia Kobiet.
– Nie ma tu niczego, co byłoby diametralnie różne od tego, co gramy zazwyczaj – podkreśla dyr. Zarzycki. – Różnica tkwi bardziej w samym anturażu, że siedzimy z boku, jest scena, są rekwizyty, ruch sceniczny. Świetnie, że mamy teraz znacznie lepszą akustykę sali, dzięki czemu soliści mogli występować bez mikrofonów.
– Potwierdza to nie tylko przykład  Łomży, ale jest wiele miejsc, gdzie różnego rodzaju koncerty z muzyką poważną czy właśnie takie formy oper kameralnych są pokazywane i niezmiennie cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem widza – dodaje Ziemowit Wojtczak.
Dbałość o to, by programy kolejnych koncertów Filharmonii Kameralnej były różnorodne i jak najbardziej urozmaicone doceniają też łomżyńscy melomani.
– To coś nowego! –  ocenia Wiesław Wiśniewski. – Pierwszy raz widziałem tę operę i jestem zadowolony, że ją poznałem. Bardzo dobrze, że w programach koncertów naszej orkiestry, poza repertuarem klasycznym i bardziej rozrywkowym, pojawiają się też takie propozycje.
– Jesteśmy przyzwyczajeni do innych koncertów, a tutaj pojawiła się namiastka teatru muzycznego – dodaje Stanisław Chmielewski. – Cieszę się, że dyrektor Zarzycki wymyślił coś takiego i udało się sprowadzić tych artystów do Łomży!

Wojciech Chamryk
Zdjęcia: Elżbieta Piasecka-Chamryk

161121091207.gif
cz
pt, 06 marca 2015 08:05
Data ostatniej edycji: 2015-03-06 08:09:09

 
161201033137.gif
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0