niedziela, 04 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Klej z głową, szanuj prawo

Łomża przez mieszkańców i przyjezdnych postrzegana jest jako miasto zadbane, cieszące zielenią i dość czyste. Cyklicznym odstępstwem od tej schlebiającej samopoczuciu gospodarzy sytuacji są kampanie wyborcze. Przed ich apogeum, w trakcie i po wyborach na murach, słupach, latarniach, przystankach i barierach ulicznych pojawia się mnóstwo ulotek, plakatów i banerów z twarzami kandydatów wielkimi jak głowa uśmiechniętego wieloryba. Cały ten papierowo-plastikowy zgiełk jarmarczny czasem pojawia się na oczach gawiedzi legalnie, a czasem to prostacka samowolka. Zapytaliśmy w kilku instytucjach, jak można promować się w mieście i na wsi zgodnie z prawem.

30 słupów i tablic ogłoszeniowych od blisko 20 lat dzierżawi, stawia nowe i odnawia stare plastyk Grzegorz Gwizdon. Dwa słupy na placu Pocztowym i jeden na rogu Dwornej z ul. Jana z Kolna mają jeszcze historię przedwojenną. - Każda kampania wyborcza wygląda inaczej, w zależności od tego, ile i jakich startuje w niej komitetów wyborczych – twierdzi dzierżawca słupów. - Komitety mają budżet na środki przekazu: telewizję, radio, prasę i internet. Część budżetu mogą przeznaczyć na prezentację przyszłych radnych lub kandydatów na prezydenta na słupach i tablicach. Zdarzały się kiedyś samowolki, chociaż bardzo rzadko, kiedy klejono plakaty bez mojej zgody. Usuwaliśmy je i kontaktowaliśmy się z komitetami. Najbardziej widoczne i irytujące incydenty zgłaszaliśmy do straży miejskiej lub na policję. Kilka lat temu zdarzyło się, że wszystkie słupy były od góry do dołu oklejone plakatami jednego komitetu. Sprawa trafiła do sądu, który złapanych na gorącym uczynku sprawców ukarał za złamanie prawa. Jednak w większości zwykli ludzie nie zdają sobie sprawy z konsekwencji. Naklejają plakaty, „bo kolega startuje w wyborach”, ale takie również zrywamy.

Przejażdżka z kandydatem
Dyrektor Janusz Nowakowski twierdzi, że w autobusach MPK się nie zdarza, aby autorzy ogłoszeń wywieszali  je w wozie, ponieważ mają świadomość aktywnego monitoringu. Wiedzą, że działania i rozmowy pasażerów są nagrywane i mogą być w razie potrzeby odtworzone jako dowód. Autobusy MPK są codziennie sprzątane, a samowolnie wywieszone afisze i plakaty traktowane są jak śmieci. - Jeśli   przyjmujemy płatne zlecenie, to sami rozwieszamy materiały reklamowe i promocyjne, by nie psuć estetyki wnętrza autobusu i aby jedni nie zaklejali płachtami papieru cudzego komunikatu - wyjaśnia mechanizm działania pracowników MPK dyrektor. - Na przystankach zdarza się częściej, że naklejane są nielegalne ogłoszenia, więc są przez nas zrywane. Wzywamy osobę lub instytucję  do ich usunięcia, jeśli jest ich więcej lub pozostawiają ślady. Wzywamy także do opłacenia reklam umieszczonych bezprawnie. Jednocześnie nasz mecenas pracuje nad schematem postępowania, gdy plakat jest nielegalny i jego naklejenie niszczy przystanek, tj. nasze  łomżyńskie mienie społeczne.
Pół żartem, pół serio dyrektor kreuje sytuację: naklejający bezprawnie materiały wyborcze ludzie wystawiają czujki, mające ostrzegać przed nadjeżdżającym autobusem, którego kamery są zdolne rejestrować wydarzenia na przystanku. - Szukamy najłatwiejszego sposobu wyegzekwowania należnych firmie opłat – podkreśla Janusz Nowakowski. - Ponosimy koszty napraw przystanków...
W 37 jeżdżących po Łomży i okolicy autobusach zamontowanych jest 74 monitory LCD. Emisja 10-sekundowego materiału reklamowego co 20 minut, czyli przynajmniej raz w trakcie przejazdu całej trasy, kosztuje 300 złotych netto na tydzień. Dwa tygodnie to wydatek 500, a cztery - 800 zł. W okresie kampanii wyborczej królować będą twarze-olbrzymy, spoglądające z nadzieją na nasz głos w czasie przejazdu empekiem po mieście czy okolicy. Za plakacik formatu A4, wiszący przez dobę w autobusie, trzeba zapłacić złotówkę; za cztery razy większy plakat A2, klejony dwustronnie, aby kolorową twarz kandydata było widać również z zewnątrz – 10 zł, czyli 300 zł netto za miesiąc.

Słup słupowi nierówny
Wieszanie reklam na słupach oświetleniowych jest możliwe, wymaga jednak zgody ich właściciela. - Po uzyskaniu zgody wydziału gospodarki komunalnej Urzędu Miejskiego, pomagającego ustalić, które latarnie i słupy do kogo należą, za wywieszenie reklamy naliczana jest opłata za zajęcie pasa drogowego, zgodnie z uchwałą Rady Miasta nr 165 z 2004 roku, odkąd nie zmieniany był cennik – informuje inspektor Łukasz Czech. - Sprzątaniem nielegalnie wywieszonych ogłoszeń i plakatów zajmuje się Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Łomży. Kary za nielegalne wywieszenie ogłoszenia są nakładane przez Urząd Miejski zgodnie z powyższą uchwałą.  Natomiast za reklamowe plakaty wyborcze, umieszczone w pasie drogowym, nie pobiera się opłat.  Kandydat i komitet, chcący umieścić taki plakat, musi to uzgodnić z zarządcą drogi. - Nie wydamy żadnej zgody, aby na naszych słupach energetycznych i oświetleniowych ktokolwiek coś zawieszał  - mówi stanowczo Agnieszka Tyszkiewicz, rzecznik prasowy PGE Dystrybucja Oddział Białystok, w skład którego wchodzi Rejon Energetyczny Łomża. - Nie możemy ryzykować, aby przechodzień, kierowca lub nasz pracownik ucierpiał w wyniku zerwanej płachty papieru czy plączącej się linki. 

Mirosław R. Derewońko
wsp. red. Mariusz Śliwka

161121091207.gif
cz
cz, 18 września 2014 15:53

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0