czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Łomżyński duet Wincenciak / Remez w muzycznej formie

Zagrali lekko po raz pierwszy dwugodzinny koncert, w którego programie były szlagiery Czesława Niemena, jak „Wspomnienie”, Grzegorza Hyżego - „Wstaję” i „Na chwilę” oraz nieśmiertelnego Dżemu „Do kołyski”. Poprawili to dobre wrażenie mocniejszym uderzeniem po akordach Guns N' Roses i Neyo, wprawiając zwłaszcza młodzieżową publiczność przed letnią sceną Restauracji Na Farnej w podziw i radosne uniesienie. - Muzyczny chrzest przeszliśmy już przed szerszą, w dużej mierze znaną nam z relacji koleżeńskich, publicznością na początku roku w Herbaciarni Pikoteria – dzieli się wrażeniami gitarzysta akustyczny Łukasz Remez (lat 20), który akompaniował Marcinowi Wincenciakowi (lat 20), pianiście i wokaliście, cenionemu długie lata w Studio Piosenki PopArt. - Obaj z Marcinem myślimy po tym graniu, koncercie, że zdaliśmy muzyczny sprawdzian Na Farnej.

Marcin Wincenciak i Łukasz Remez
Marcin Wincenciak i Łukasz Remez

Młodzi łomżyniacy w muzycznym uniesieniu i świetnie zgranym brzmieniu pianina elektrycznego i gitary wykonywali kolejne przeboje, wśród których nie zabrakło, m.in., Myslovitz „Nienawiść” i Mrozu „Nic do stracenia”.  - W miarę pojawiania się kolejnych, ciekawie aranżowanych  piosenek i powolnego zapadania zmroku powstawała szczególna atmosfera międzypokoleniowej więzi między nami a widownią – kontynuuje Łukasz Remez, który (tak jak Marcin Wincenciak) ukończył Szkołę Podstawową nr 7, Publiczne Gimnazjum nr 1 i II LO w Łomży. - Powstał przyjazny klimat dobroci.

Uznanie dla idoli nie wystarczy – trzeba pracować
- Myślę, że poszło nam bardzo dobrze, bo publika dopisała, poradziliśmy sobie z tremą występu na żywo – dodaje Marcin Wincenciak, dla którego występy na wszelkich małych i dużych scenach to – włącznie z kilkunastoma tysiącami widzów na Gościńcu Łomżyńskim 2014 – swoista codzienność. - Łukasz ukończył pierwszy rok studiów inżynierii materiałowej na Politechnice Warszawskiej, a ja kulturoznawstwa na Uniwersytecie Gdańskim. Prawie dwa tygodnie spotykaliśmy się, żeby razem przygotować repertuar do drugiego koncertu. Łukasz po wakacyjnej pracy pomocnika budowlanego w Łomży wychodził o godz. 17. Godzinę później spotykaliśmy się, aby opracowywać nowe utwory.
Jednak muzyczna przyjaźń zaczęła kiełkować ponad rok wcześniej, nie mogąc wyrosnąć okazalej z powodu... matur w II LO. - Nie było czasu na próby i wspólne granie, ponieważ musieliśmy skupić się na egzaminach maturalnych – tłumaczą. - Dopiero w wakacje po trzeciej klasie licka mogliśmy pójść z gitarą na tory kolejowe... Tam nie było pociągów, tłumu znajomych, tylko cisza i my dwaj... Można było skupić się na rozmowie o naszych planach artystycznych, na graniu i na śpiewaniu...
W młodzieńczej „płytotece” ulubionych wykonawców mają rozległe i szerokie spektrum. Marcin ceni wokalistów, z którymi próbuje zmierzyć się czystością i skalą głosu: Justin Timberlake, Usher, Justin Bieber, Neyo czy Chris Brown. Łukasz, uczący się samodzielnie gry na gitarze i wyciągający Marcina na tory, żeby pochwalić się nowymi umiejętnościami, wskazuje zespoły dobre do nauki: Stare Dobre Małżeństwo, Jamiroquai i Myslovitz. Oprócz pasji muzycznej, mają pasję „sportową”: Łukasz prawie każdego dnia sięga po gitarę, pierwszą kupił sobie w listopadzie 2010; Marcin przez sześć lat zasiadał przy pianinie w PSM i w domu i ponownie odkrywa uroki pięknego instrumentu. Nie od dziś wiadomo: zainteresowanie muzyką i uznanie dla idola nie wystarczą. Trzeba pracować.

Marzenia niektórym się spełniają – tyle że powoli...

Co rzadkie i budzące uznanie w środowiskach  młodzieży na granicy szkoły średniej i studiów, obaj przyjaciele nie popijają alkoholu i nie sięgają po papierosy. Inspiracji do tworzenia szukają w sobie samych i nawzajem, w otaczającym świecie. Nie trzeba im uzależniających i zabójczych substancji psychoaktywnych. - Pierwszy krok, żeby marzenia się spełniły, to spróbować, odważyć się pokazać słuchaczom, najpierw w Łomży, a potem gdzieś dalej – planuje Marcin. - Nie ma co obrażać się na początkowe naśladownictwo piosenek: uczymy się od najlepszych, żeby wypracować własny styl. Mamy jeszcze rok czy dwa, by wydobyć z siebie autentyczne emocje, może nowatorskie brzmienie. Nie dołujemy się, że Łomża to prowincja, powiatowe miasto. Każde miejsce jest dobre, by tworzyć. Tu mieliśmy szczęśliwe dzieciństwo, mieliśmy co robić w szkołach, by nie pójść w chuligankę. Rok temu nie myśleliśmy, żeby koncertować. Rozmowa, śpiew i gitara to był odpoczynek po maturze.... Ale coraz więcej słyszymy opinii, żeby się nie rozstawać, żeby dalej pracować i... spełnić marzenie.

Mirosław R. Derewońko

161121091207.gif
cz
pon, 11 sierpnia 2014 08:48

 
161109032208.jpg
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0