niedziela, 04 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 568

Alkoholowe igraszki Łomży

Ostre słońce potrafi rozgrzać nie jedną głowę. Wydaje się, że lato nie sprzyja władzom Łomży zwłaszcza, gdy na stole pojawia się kwestia ile punktów sprzedaży napojów alkoholowych ma być w mieście. W ciągu zaledwie kilku dni prezydent zdążył przedstawić dwa skrajnie różne wnioski w tej sprawie. Najpierw, ręką swojego pierwszego zastępcy, przekonywał, że koncesji alkoholowych w mieście potrzeba dwa razy więcej niż jest bo, „istniejący stan ogranicza zasadę równości i swobodę działania przedsiębiorców na terenie miasta Łomża”, trzy dni później odciął się od „inicjatywy”, a po kolejnych pięciu dniach poprosił o wycofanie wniosku i zadeklarował, że do końca kadencji na pewno nie wyjdzie z inicjatywą zwiększenia liczby koncesji alkoholowych.
No to w końcu jak jest? Czyżby cała sprawa była tylko kolejnym przejawem alkoholowego „widzimisie”, które w Łomży funkcjonuje od lat. Dokonywane za tej władzy rozdziały kilkudziesięciu koncesji na handel alkoholem przeciągały się w nieskończoność i były uchylane jako podjęte z naruszeniem prawa – przede wszystkim tego lokalnego, ustanowionego przez same władze miasta.

Sprawa zwiększenia w mieście liczby koncesji zezwalających na handel alkoholem pojawiła się nieoczekiwanie w ubiegłym tygodniu. 1 lipca do radnych Łomży został wysłany wniosek prezydenta o zwiększenie liczby koncesji alkoholowych dla sklepów z 50 do 100 i dla „barów” z 65 do 100, choć i te dzisiejsze barowe nie są w pełni wykorzystane. Pod wnioskiem do Rady Miasta o zwiększenie liczby miejsc, w których mieszkańcy mogliby kupić lub napić się alkoholu widnieje podpis Beniamina Dobosza, pierwszego zastępcy prezydenta Mieczysława Czerniawskiego. W uzasadnieniu do uwały przekonuje on m.in. że „istniejący stan ogranicza zasadę równości i swobodę działania przedsiębiorców na terenie miasta Łomża”. Pisze też, że proponowany projekt dotyczący drastycznego zwiększenia liczby koncesji „jest realizacją postulatów przedsiębiorców, którzy bezskutecznie ubiegają się o wydanie zezwoleń w ramach limitu od paru lat, popartych petycją kilkuset mieszkańców Łomży”. 
Trzy dni później, po nagłośnieniu sprawy przez media, prezydent Czerniawski oficjalnie odciął się od „inicjatywy” w tej sprawie. W specjalnym oświadczeniu rozesłanym z ratusza do mediów napisano, że sprawę zaczął wniosek tylko jednej firmy Tesco, „do którego dołączonych zostało prawie 1000 podpisów poparcia mieszkańców miasta”, po czym „Rada Miejska zleciła podjęcie odpowiednich działań w tej sprawie przez służby Prezydenta”.  
Pomysł dwukrotnego zwiększenia liczby sklepów z alkoholem w mieście nie umknął uwadze biskupa pomocniczego w Łomży i jednocześnie przewodniczącego Zespołu Konferencji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Trzeźwości, który napisał apel do prezydenta i radnych miasta. 
- „Nie udawajcie, że nie wiecie o szkodliwości reklamy alkoholu oraz nadmiernej fizycznej i ekonomicznej jego dostępności” - pisał ks. biskup Tadeusz Bronakowski. - Rozpijanie człowieka nie przyniesie rozwoju gospodarczego lecz zniszczenie naszego miasta – dodawał przywołując dane z raportu Światowej Organizacji Zdrowia, z którego wynika, że Polacy należą do grupy narodów, w których pije się najwięcej - średnio 13,3 litra czystego alkoholu rocznie na mieszkańca. 
Czy list biskupa miał znaczenie? Zapewne tak. Jeszcze podczas posiedzeń komisji Rady Miasta prezydencki wniosek przepadał z kretesem. Radni dopatrzyli się, że pod „listem popierającym”, który według prezydenta miał zainicjować całą sprawę, były podpisy osób mieszkających poza Łomżą - radna Bernadeta Krynicka mówiła, że była ich nawet ponad połowa. Wśród podpisów miały być także te składane przez nieletnich - radny Maciej Głaz mówił, że po PESEL-ach dopatrzył się tam kilkunastu takich osób. W efekcie na posiedzeniu „merytorycznej” Komisji Rozwoju, Przedsiębiorczości i Zagospodarowania Przestrzennego prezydenckiego wniosku nie chciał nikt poprzeć. Już na początku wczorajszej sesji radny Witold Chludziński zażądał zdjęcia tego punktu z obrad tłumacząc, że radni nie zostali poinformowani konkretnie jak i komu koncesje były przyznawane i odbierane, oraz podnosił, że przy rozdziale koncesji miano nie przestrzegać ustalonej zasady: jeden przedsiębiorca – jeden punkt.
Do tego wniosku natychmiast dołączył się prezydent Mieczysław Czerniawski i wobec sprzeciwu radnych PiS, którzy uznali to za działanie taktyczne - „prezydent wie, że dzisiaj ta uchwała zostanie uwalona” - mówiła radna Bernadeta Krynicka – deklarował „do końca kadencji na pewno nie wyjdę z taką inicjatywą”. 
Wniosek o skreślenie punktu dotyczącego koncesji alkoholowych ze środowej sesji poparła zdecydowana większość radnych. W deklarację prezydenta, że sprawa do końca kadencji już nie powróci wierzą wszyscy. Nie dlatego, że prezydent zmienił zdanie, czy nagle problem koncesji alkoholowych w Łomży zniknął. Teraz są wakacje, a po wakacjach wszyscy będą szykowali się na jesienne wybory, a do tej pory prezydent Czerniawski nie powiedział że w nich nie wystartuje.

161121091207.gif
cz
cz, 10 lipca 2014 08:18
Data ostatniej edycji: 2014-07-10 09:46:16

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0