czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Alkoholizm to bardzo groźna choroba

- Przede wszystkim, bardzo zasmuca mnie wiadomość, że w Łomży ma być dwukrotnie zwiększona, z 50 do do 100, liczba sklepów z mocnymi alkoholami – mówi Anna Maksymiuk, specjalistka terapii uzależnień z Łomży z blisko 25-letnim doświadczeniem. - Taka nagła przychylność prezydenta miasta i popierających go radnych stwarza komfort dla rozwoju groźnego uzależnienia, przeradzającego się niejednokrotnie w nieuleczalną chorobę. Zwiększa się łatwość w dotarciu po substancję silnie uzależniającą, jaką jest alkohol w każdej postaci. Trzeba mocno podkreślić, że alkohol to substancja psychoaktywna, tak samo niszcząca komórki mózgowe jak narkotyki.
Anna Maksymiuk prowadzi w Łomży przy ul. Sybiraków Centrum Terapii Uzależnień Neofita, leczące alkoholików i narkomanów oraz pomagające ich rodzinom. W jej poradni wzrasta liczba nastolatków. Najmłodszy pacjent ma zaledwie 13 lat...
- Nie życzyłabym nikomu z głosujących za zwiększeniem liczby sklepów z alkoholem, aby bliskie mu osoby z kręgu rodziny i przyjaciół doświadczyły boleśnie problemu uzależnienia – mówi.

Anna Maksymiuk
Anna Maksymiuk

Jeśli prezydent i radni chcą decyzją o zwiększaniu w nieskończoność liczby sklepów z alkoholami rozwijać lokalny biznes, tym samym przyczyniają się do rozwoju innego „biznesu”, którym jest leczenie chorych na alkoholizm. Za pośrednictwem portalu 4lomza.pl możemy już z góry podziękować prezydentowi i radnym za taką dalekowzroczność, że troszczą się nie tylko o lokalnych sprzedawców wina, wódki i spirytusu, ale także o interesy ośrodków odwykowych i terapeutów. Będziemy mieli co robić, i to nie tylko w tym roku. Jeśli sklepów z mocnymi alkoholami przybędzie, przybędzie też chorych: alkoholizm jest chorobą nieuleczalną i przewlekłą, często wielopokoleniową, przekazywaną z dziadka ojca na syna.
Mnożenie sklepów z szyldami, wskazującymi na alkohol, reklamami, bannerami i wszędobylskimi stoiskami z ekspozycją butelek wszelkiej maści w naszej terminologii terapeutycznej nazywa się wyzwalaczami. Wyzwalacze to różne czynniki sprzyjające uzależnieniu, gdyż wpływają na zmysły człowieka: wzroku, słuchu, węchu, dotyku, co prowadzi do pobudzenia i zmysłu smaku. Wyzwalają myśli o wypiciu i chęci spróbowania tego, co mieści się w kolorowych butelkach. A w taki sposób jedni przyzwyczajają się i uzależniają od alkoholu, kupując często i w dużych ilościach. Natomiast drugim, leczącym się ze śmiertelnego uzależnienia, atakujące ich zewsząd agresywne wyzwalacze utrudniają trudną walkę z podstępną chorobą, wychodzenie z nałogu i wytrwanie w trzeźwości.
Im więcej osób uzależnionych w społeczeństwie, tym większa możliwość i łatwość manipulowania poglądami, zachowaniami i działaniami obywateli, o czym świetnie wiedzieli zaborcy już w XVIII i XIX wieku, a w wieku XX Hitler i Stalin. Dyktatorzy za cel postawili sobie rozpicie Polaków, aby obniżyć morale naszego narodu, przywiązanie do tradycyjnych wartości i zdolność samokontroli.
Rozwijanie pajęczej sieci sprzedaży alkoholu na każdym rogu nie doprowadzi do niczego dobrego. Sami pacjenci mówią, że kilka lat memu mieli większą trudność z kupnem alkoholu. Oczywiście, nie mam złudzeń, że kto będzie chciał się upijać, ten alkohol wypompuje spod ziemi, ale ważnym aspektem oplątywania miasta siecią alkoholową są dzieci i młodzież. Niedługo nie będzie miejsca, gdzie nie będą stykały się z propagandą alkoholową. Wszyscy pacjenci mówią, że ostatnio nie mieli żadnych problemów ze zdobyciem tej silnie trującej, wypalającej mózg substancji psychoaktywnej. To co się stanie, gdy w Łomży przybędzie sklepów z mocnymi alkoholami, i to dwa razy więcej...? Warto by raczej z prezydentem i radnymi zastanowić się, jak skutecznie zorganizować w naszym mieście swoistą „krucjatę antyalkoholową”, uświadamiającą dzieciom, młodzieży i dorosłym, jakie są konsekwencje picia alkoholu dla zdrowia, psychiki, postępów w nauce i staranności w pracy, dla jakości życia rodzinnego i społecznego... Mówi się, że młodzież jest przyszłością narodu. Święty Jan Paweł II powtarzał wielokrotnie, że młodzi to nadzieja Kościoła i świata. Boleśnie brzmią mi w pamięci słowa Jana Zamojskiego „Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie...”. Boleśnie, bo w mojej poradni wzrasta liczba nastolatków. Najmłodszy pacjent ma zaledwie 13 lat... Nie życzyłabym nikomu z głosujących za zwiększeniem liczby sklepów z alkoholem, aby bliskie mu osoby z kręgu rodziny i przyjaciół doświadczyły boleśnie problemu uzależnienia. Mam wśród uzależnionych pacjentów również przedsiębiorców. To leczący się alkoholicy, którzy na własnej skórze doświadczyli konsekwencji uzależnienia i uświadomili sobie, czym jest ich alkoholizm jako choroba. Zdają sobie sprawę z takiej groźby w życiu innych. Nie chcą na krzywdzie ludzkiej, łzach, poniżeniu budować fortuny. Rezygnują z eksponowania alkoholu w sklepie czy z ogródka piwnego.

Anny Maksymiuk wysłuchał Mirosław R. Derewońko

cz
cz, 03 lipca 2014 08:47
Data ostatniej edycji: 2014-07-03 09:28:14

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0