wtorek, 06 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Szukasz rodziny sprzed wieków – wstąp do archiwum

Skromny, niepozorny, parterowy budyneczek za szkołą muzyczną przy alei Legionów kryje tysiące, setki tysięcy, albo i miliony informacji o ludziach, którzy odeszli z tego świata ponad 100, dwieście czy trzysta lat temu, a ślady po ich miłościach, majątkach czy pogmatwanych przez historię losach przetrwały a to w metrykach, parafialnych księgach albo rejestrach sądowych czy księgach poborowych. I jak w takim gąszczu papierów i dokumentów sprzed wieków odnaleźć bezcenną informację o krewnych z rodzinnych opowieści...? Z okazji Międzynarodowego Dnia Archiwów kierownik łomżyńskiego oddziału Archiwum Państwowego w Białymstoku Danuta Bzura poduczała, jak zabrać się do stworzenie własnego drzewa genealogicznego.

Danuta Bzura i Janusz Szymański
Danuta Bzura i Janusz Szymański

Do archiwum można przyjść codziennie i w godzinach 8. - 15. powypożyczać akta rozmaite, ażeby poszukać w nich ciekawostek o bliższych i dalszych protoplastach. W sobotę łomżyniacy, którzy odwiedzili miejscowe archiwum, mieli zadanie ułatwione, ponieważ poszukiwali danych z dalekiej przeszłości i z odległej nierzadko topografii z pomocą kierownik Danuty Bzury i historyka Michała Kaczyńskiego. Rozmowy przy stolikach jak w bibliotece, gdzie wypisuje się rewersy, aby otrzymać odpowiedni tom, przypominały trochę dialogi jak w filmach detektywistycznych, gdyż nie do końca było wiadomo, o co komu chodzi i dokąd zmierza w swojej rodzinnej historii. Ale do tego typu rozważań, kiedy nie wiadomo, skąd się wyrusza i gdzie się dojdzie, archiwiści już przywykli.

- Była u nas kiedyś 70-letnia pani z Bieszczad, przekonana, że urodziła się w Wasilkowie – uśmiecha się do wspomnienia jednego z tysięcy nieoczekiwanych odkryć kierowniczka Bzura. - Tymczasem po przebadaniu ksiąg archiwalnych kobieta dowiedziała się po 70 latach, że urodziła się w... Łomży.

Litery do dokumentów wpisują – omylni... - ludzie
Z babcią Wiesławą Milewską (1911 - 2005), o której losach chciał więcej dowiedzieć się wnuczek Rafał, było inaczej: mężczyzna wiedział już z jej dowodu osobistego, że urodziła się w Wysokiem Mazowieckiem, jednak przejrzenie ksiąg narodzin z początku XX wieku nie potwierdziło miejsca urodzenia. Wnuk przypomniał sobie, że babcia miała starszego o dwa lata brata, ale i w księdze z 1909 r. nie było w Wysokiem żadnego Milewskiego, spełniającego warunki takiego pokrewieństwa.

- Poszukując historii swojej rodziny warto spisywać opowieści cioć i wujków, babć i dziadków – radzi Danuta Bzura. - One często są obarczone błędami szczegółowej faktografii, lecz pozwalają nakreślić kierunek i ramy czasowe poszukiwań. Na pewno zawsze potrzebna będzie chociaż jedna konkretna i pewna data. Najlepiej poprosić o nią w rodzimej parafii i Urzędzie Stanu Cywilnego, ponieważ nasze archiwum otrzymuje rozmaite księgi rządowe i samorządowe dopiero po stu latach.
Mimo że dla żyjących w XXI w. to trudna do pojęcia cezura, gdy ich nie było, a może i mogło nie być, dla archiwistów pół wieku czy stulecie to okamgnienie. Przy okazji rozmów z poszukującymi korzeni o dawno zmarłych rozmawiają jak o siedzących tuż obok.

- To numizmatyka i rozmowy z 80-letnim ojcem stały się dla mnie początkiem pasji odkrywania korzeni rodziny, które poznałem do połowy XIX w., czyli do prapradziadka – wyjawia skromnie, acz z wyczuwalną dumą Janusz Szymański (lat 51) z Łomży. - Zajęło mi to z dziesięć lat, czasami odwiedzałem też to archiwum, dopytywałem o szczegóły tatę i krewnych. I wyszło, że wprawdzie pochodzę z Łomży, lecz rodzina wywodzi się z Jeziorka, a wcześniej z Drozdowa. Od 10. roku życia zbierałem banknoty i monety, a na nich są informacje z historii ogólnej, więc niedaleko miałem do zainteresowania historią rodową.

Dokumentom szkodzi światło, mróz, upał i wilgoć
Dokumentem może stać się w rękach uważnego badacza niemal wszystko, co wyróżnia się literami: świadectwo szkolne czy metrykalne, wpis do pamiętnika, pocztówka z wakacji, a nawet rachunek, bo na nim może znaleźć się data, miejsce zakupu lub dane adresowe nabywcy, którym jest przodek. Zdarza się, że ludzie mają w domowych archiwach dokumenty, potwierdzające urodziny, chrzty, śluby i zgony. Kopalnią informacji bywają albumy ze zdjęciami. Warto je opisać: kto, gdzie i kiedy.

- Zenon Piechociński, działacz partyjny, przyniósł do nas stertę na 30 cm wysoką fotografii – cieszy się z daru kierowniczka. - To historia działań, wydarzeń z życia PZPR w Łomży, ale brak jest opisu.
Kierownik Danuta Bzura jest zdecydowaną przeciwniczką używania wygodnych i tanich koszulek plastikowych – nie wycofywałaby ich z użytku, bo rzeczywiście są przydatne w sytuacjach „na krótką metę”, jednak do przechowywania dokumentów, zaświadczeń, dyplomów czy fotografii o wiele lepsze są koperty papierowe lub tekturowe. Tyle że nie takie zwykłe, ale bezkwasowe, na co sprzedawca powinien mieć certyfikat. I dopiero w takich warunkach, w temperaturze od 16 do 20 stopni Celsjusza, bez światła słonecznego, lecz nie w piwnicy, bo tam groźna byłaby wilgoć lub gryzonie, nasze dokumenty są bezpieczne. O ile nie zniszczą ich dzieci lub zawierucha wojenna...

Mirosław R. Derewońko

161121091207.gif
cz
pon, 09 czerwca 2014 15:00
Data ostatniej edycji: 2014-06-09 16:33:16

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0