niedziela, 04 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Dyliżans pocztowy w czwórkę koni na Starym Rynku

Ewa Załuska i Robert Karasiński, pierwszoklasiści z III LO w Łomży, nie do końca wiedzieli, co ich czeka po półtoragodzinnym oczekiwaniu na dyliżans pocztowy, który od 12. maja przemierza carski szlak z granicy Rosji przez Łotwę i Litwę do Polski. Licealiści znaleźli się na szlaku poczty konnej, przewożącej od 1836 r. ludzi i przesyłki z Sankt Petersburga do Warszawy. Na szlaku tym w XIX w. leżała i dzisiaj również leży Łomża, dlatego przez stary most nad Narwią i dalej Zjazdem oraz ulicą Rządową wjechał na Stary Rynek czterokonny, ważący 900 kg dyliżans pocztowy jak z bajki. Taki pomysł pokonania historycznego szlaku mieli globtroterzy Klubu Wędrowców z Wilna.

Gdy grupki uczniów „Trzeciego” chroniły się pod nielicznymi, rachitycznymi drzewkami najpierw przed lekkim majowym deszczykiem, a potem rzęsistą ulewą, konie z dyliżansu dziarsko pokonały wzniesienia i zakręty, aby wreszcie zatrzymać się na krótki popas przed ratuszem. 

Z sękaczem na drogę i uśmiechem na szczęście
Prezydent Łomży Mieczysław Czerniawski i wiceprezydent Mirosława Kluczek obdarowali podróżnych sporawym sękaczem i pękatą torbą prezentów od miasta. Przyjęli je: inicjator przejazdu Gintautas Babravičius oraz Marius Budkievičius, koordynator 15-osobowej ekipy i dwóch dyliżansów na liczącej ponad 800 km trasie. Dwóch, ponieważ początkowo ekipa Litwinów wyruszyła z drugim półtoratonowym dyliżansem, który z powodu upałów i pagórkowatych dróg u siebie postanowili przetransportować w okolice Warszawy. - Chcieliśmy wyruszyć ze stolicy Rosji Sankt Petersburga, jak to historycznie wyglądało, ale niektórzy Rosjanie nie mieli do tego przekonania – puszcza porozumiewawczo oko Gintautas. - Organizcja wyprawy wymagała poznania i opanowania psychiki koni i psychiki ludzi. Na szczęście, nasz główny woźniczy Sergejus Feoktistovas mistrzowsko radzi sobie z zaprzęgiem, w czym dzielnie pomaga mu Aidonas Uzubalis. Na całej trasie nie mieliśmy złych przygód w sensie dosłownym. Dla żartu napadła nas banda opryszków i musiałem się wykupić z pomocą przemowy jak współczesny polityk. Takie wesołe, z humorem i sympatyczne przyjęcie spotyka nas we wsiach i miasteczkach na szlaku poczty konnej: witają wójtowie i burmistrzowie oraz zwykli mieszkańcy.

Współcześni licealiści w kopii dyliżansu z XIX w.
Marius Budkievičius przypomina, że wraz z budową traktu carskiego zbudowano poczty, stajnie i zajazdy. Współczesny turysta nie wie, że od Warszawy przez Łomżę i Wilno do Sankt Petersburga jedzie samochodem czy rowerem dawnego traktu poczty konnej. Ewa Załuska i Robert Karasiński lubią spacerowe przejażdżki rowerowe, ale o aż tak dalekiej wyprawie dotąd nawet nie pomyśleli.  Zresztą – już samo słowo dyliżans niewiele im mówiło, ponieważ nie oglądali westernów o Dzikim Zachodzie w Ameryce Północnej i nie czytali książek Karola Maya o przyjaźni Old Shatterhanda z Indianinem i wodzem Apaczów Winnetou, co wyrozumiale objaśniał urzędnik Adam Dzierzgowski.
Nauczycielka podstaw przedsiębiorczości w III LO Barbara Zyskowska nie żałuje prawie dwóch godzin oczekiwania na dyliżans pocztowy. To wydarzenie może w pamięci i wyobraźni nastolatków przetrwać o wiele dłużej niż wykłady podczas lekcji w szkole i tej opini przytakują Ewa i Robert, którzy w nagrodę za kulturę, cierpliwość i wytrwałość zasiedli wysoko na górnym koźle dyliżansu.
Podróżnicy z Klubu Wędrowców – Klajunu Klubas w Wilnie mają za sobą inne, równie oryginalne i długie wyprawy. W 2010 roku przemierzyli „2 000 km historii” z Troków do Morza Czarnego, zaś w roku 2011 - „Szlakiem miłości” króla Zygmunta Augusta do Barbary Radziwiłłówny i stolicy w Krakowie. Organizatorzy wymieniają jeszcze jeden cel – oprócz zainteresowania historią i kulturą tej części Europy – wyprawy dyliżansem pocztowym: przywrócenie uznanego miejsca koniom rasy żmudzkiej, które są jedną z najstarszych ras w Europie, obecnie pod szczególną ochroną. - Dla nas konie rasy żmudzkiej są ważne jak w Koronie rasy polskiej – uśmiecha się Gint. - To nasza duma!
Nauczycielka Barbara Zyskowska pokazuje nastolatkom ulotkę z trasą ponad 800-kilometrowego przejazdu, na którego łomżyńskim etapie mogli spojrzeć na świat pierwszy raz z kozła pocztyliona.  

Mirosław R. Derewońko

161121091207.gif
cz
wt, 27 maja 2014 15:50
Data ostatniej edycji: 2014-05-27 17:17:24

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0