piątek, 09 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

„Afera śmieciowa” wynikła „z chęci udowodnienia założonych z góry tez”?

W trzy miesiące po pierwszych publikacjach na temat tzw. „afery śmieciowej”, w i półtorej miesiąca po ujawnieniu przez nas skrywanego w mieście dokumentu z wynikami kontroli jaką na miejskim wysypisku śmieci w Czartorii koło Miastkowa przeprowadziła łomżyńska delegatura Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, swoje wyjaśnienia sprawy przedstawiają władze miasta. W kilkustronicowej odpowiedzi na interpelację radnego Macieja Głaza podpisanej przez Arkadiusza Kułagę dyrektora MPGKiM pod które podlega zakład w Czartorii, ale także Mieczysława Czerniawskiego prezydenta miasta i jego zastępcę Beniamina Dobosza czytamy, że stawiane zarzuty nie mają „rzetelnego potwierdzenia i w znacznej mierze wynikają z niezrozumienia rzeczywistych okoliczności sprawy”. Wytykając zaś uchybienia kontrolującym zakład przedstawicielom WIOŚ napisano: „Chciałbym wierzyć, że nie wynikały z chęci udowodnienia założonych z góry tez.”

Prezentujemy cała odpowiedź jaką otrzymał radny Maciej Głaz.

W związku z interpelacjami złożonymi na sesjach Rady Miejskiej oraz powtarzającymi się publikacjami w mediach na temat rzekomej „afery śmieciowej” Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Zakład Budżetowy przedkłada wyjaśnienia dotyczące sprawy, która rozpoczęła się od kontroli Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska przeprowadzonej jesienią ubiegłego roku. Pojawiło się w związku z tym wiele opinii i wypowiedzi, które próbowaliśmy pozostawiać bez komentarza, by nie wpływać na trwające jeszcze procedury kontrolne Urzędu Marszałkowskiego. Trudno jednak przyjmować w milczeniu wszelkie zarzuty i niesprawiedliwe sformułowania, zwłaszcza gdy nie mają one rzetelnego potwierdzenia i w znacznej mierze wynikają z niezrozumienia rzeczywistych okoliczności sprawy.

Przede wszystkim należy przypomnieć, że Zakład Przetwarzania i Unieszkodliwiania Odpadów w Czartorii zaprojektowany został wyłącznie do zabezpieczenia potrzeb gospodarki odpadowej Miasta Łomża, czyli dla około 65 tysięcy mieszkańców. Planiści uwzględnili jednak możliwość rozbudowy instalacji i obsługi innych gmin. Gdy zmieniły się przepisy regulujące zagospodarowanie odpadów, a dodatkowo pojawiła się możliwość pozyskania środków unijnych na projektowane od lat przedsięwzięcie, Rada Miejska Łomży oraz 18 innych samorządów, podjęły uchwały o wspólnej realizacji tej inwestycji. Jest to o tyle istotne, iż po zakończeniu budowy, co nastąpiło 2011 roku, zakład musiał rozpocząć przetwarzanie odpadów pochodzących od ponad 170 tysięcy mieszkańców.

Po wejściu w ubiegłym roku w życie tzw. „ustawy śmieciowej” Zakład w Czartorii zyskał status Regionalnej Instalacji Przetwarzania Odpadów Komunalnych (RIPOK) w regionie Zachodnim Łomżyńsko - Zambrowskim obejmującym swym zasięgiem miasto Łomża oraz powiaty łomżyński, kolneński i część grajewskiego. Od lipca 2013 roku każda firma odbierająca odpady komunalne w naszym regionie ma obowiązek przywiezienia ich do właściwego RIPOKu.
Mając świadomość zwiększonych zadań i nieuchronnego przekroczenia przewidywanej w pierwotnych planach (dotyczących tylko miasta) ilości odpadów trafiających do odzysku i unieszkodliwiania, w lipcu 2013 roku Zakład złożył do Urzędu Marszałkowskiego wniosek o zmianę koniecznych dokumentów (pozwolenie zintegrowane), aby uwzględnić rzeczywiste potrzeby przerobowe. Ponieważ pozwolenie zintegrowane wydaje się na podstawie pozwolenia na budowę, Urząd Marszałkowski zażądał dokonania odpowiednich zmian w istniejącej dokumentacji. W tej sytuacji MPGKiM ZB wystąpił o zawieszenie postępowania celem zmiany decyzji na budowę. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska oddział w Łomży przystępując do kontroli nie wziął pod uwagę, że trwały procedury administracyjne, które miały doprowadzić do uporządkowania sytuacji formalno - prawnej w zakresie zagospodarowywania odpadów. Także w swoim protokole z kontroli nie uwzględnił istniejącej sytuacji, wskazując jedynie na przekroczenia ilości przetwarzanych odpadów wobec zapisów „starego” pozwolenia zintegrowanego, które miało zostać dostosowane do faktycznych potrzeb i mocy przerobowych Zakładu. Co więcej, WIOŚ nie wskazał, jakie skutki miałoby wstrzymanie przyjmowania odpadów w Czartorii. Żadna bowiem z istniejących w regionie instalacji ich przetwarzania, nie byłaby w stanie zagospodarować wytwarzanej w kilkunastu miastach i gminach ilości odpadów komunalnych.
Wydajność kompostowni w istniejącym Zakładzie to 10 tysięcy ton rocznie. W pozwoleniu zintegrowanym ilość odpadów wytwarzanych w procesie kompostowania została określona na 3 tysiące ton. W protokole WIOŚ pojawia się wyliczenie, że w Zakładzie przekroczono 128-krotnie ilość przyjmowanego odpadu do kompostowania. To także wynika z zapisów w dokumentach powstających jeszcze przed podpisaniem przez Miasto Łomża porozumień z gminami i budową Systemu Gospodarki Odpadami Komunalnymi dla Miasta Łomży i okolicznych Gmin - etap I. Przypominam, że już w okresie kontroli WIOŚ trwały procedury zmierzające do uaktualnienia dokumentacji.
Gospodarowanie odpadami komunalnymi przebiega ściśle według określonych przepisów. Żadna z procedur dotyczących przetwarzania i zagospodarowywania odpadów w Zakładzie w Czartorii nie została naruszona. Wnioski zawarte w protokole WIOŚ dotyczą tylko przekroczenia ilości odpadów poddanych przetwarzaniu w ramach Systemu Gospodarki Odpadami. Chciałbym podkreślić, że już złożenie wniosku o zmianę pozwolenia zintegrowanego (zwiększenie ilości) uczyniło go - zgodnie z prawem -wiążącym. Zatem nie było podstaw do stawiania wniosków, jakie zawarł łomżyński WIOŚ w protokole.

Trudno jest pominąć także uchybienia kontrolujących Zakład przedstawicieli WIOŚ. Chciałbym wierzyć, że nie wynikały z chęci udowodnienia założonych z góry tez. Po pierwsze, nie uwzględnili w swoim pokontrolnym wystąpieniu faktu, że wszczęte było już postępowanie w sprawie zmiany pozwolenia zintegrowanego. Po drugie - próbki odpadów pobierały osoby nieprzeszkolone i nieuprawnione (pracownicy WIOŚ nie posiadający odpowiedniej wiedzy). Nie wymaga chyba komentarza adnotacja zawarta w dokumentach WIOŚ: „Sprawozdanie z badań zawiera wyniki badań nieakredytowane" . A jeżeli jednak potrzebny jest komentarz, to nieakredytowane badania równie dobrze można by zastąpić stwierdzeniem: "Nie podoba mi się ta sterta odpadów". Może takie zdanie wygłosić dosłownie każdy. Kolejny problem z badaniami WIOŚ polega na przekroczeniu uprawnień przez tę służbę, która nie ma żadnych kompetencji do „analizowania” gospodarki finansowej MPGKiM. Nie sądzę też, by miała wiedzę na temat potrzeb inwestycyjnych tego przedsiębiorstwa i realiów rynkowych jego działalności. Ten wątek stanowiska WIOŚ dotyczy współpracy łomżyńskiego MPGKiM ZB z MPK Sp. z o.o. w Ostrołęce i zawartej między obydwoma podmiotami umowy na usługę kompostowania (z dnia 05.10.2011 roku). Chciałbym poinformować, że głównym celem tej umowy nie było generowanie przychodów dla przedsiębiorstwa lecz pozyskanie odpadu na potrzeby rekultywacji terenu. Na części dawnego składowiska trwa proces jego zamykania. Zgodnie z decyzją Urzędu Marszałkowskiego i przepisami, musi się to odbywać w określony sposób, m. in. z wykorzystaniem odpowiednio przetworzonych odpadów. Właśnie takie Zakład pozyskiwał do rekultywacji terenu od ostrołęckiego MPK. WIOŚ w piśmie do Marszałka Województwo Podlaskiego używa sformułowania „zaskakująco niska cena - 5 zł za Mg”. Moim zdaniem jest to bezdyskusyjnie przekroczenie uprawnień służb zajmujących się ochroną środowiska, a nie finansami. Za stronę ekonomiczną MPGKiM ZB i stanowiącego jego część Zakładu w Czartorii odpowiada tylko dyrektor tego przedsiębiorstwa.

Wyjaśnienie tego problemu wymaga także kilku uwag merytorycznych. Po procesie kompostowania powstają dwa rodzaje odpadów. Pierwszy, noszący oznaczenie 19 05 03, to kompost nieodpowiadający wymaganiom. Był gromadzony (nieodpłatnie) na potrzeby rekultywacji biologicznej, zgodnie z decyzją o zamknięciu składowiska oraz decyzją dotyczącą procesu odzyskiwania odpadów prowadzonego w ramach rekultywacji składowiska. Właśnie ten rodzaj odpadów jest przydatny w rekultywacji. Natomiast drugi - 19 05 01 - stanowią nieprzekompostowane frakcje odpadów komunalnych i podobnych. Został on poddany procesowi D5 (składowanie odpadów), za który ostrołęckie MPK zostało obciążone - zgodnie z ilościami wytworzonymi i za cenę zgodną z cennikiem ZPiUO, czyli 125,03 zł/Mg netto. Był to przychód Zakładu Przetwarzania i Unieszkodliwiania Odpadów.
Chciałbym podkreślić, że Zakład posiada badania stopnia ustabilizowania odpadów powstających w procesie kompostowania. Wyniki wskazują, iż odpady posiada właściwe parametry, by zagospodarować je na składowisku. Jest to także potwierdzenie prawidłowo przeprowadzonego procesu kompostowania (badania wykonane na zlecenie MPGKiM ZB przez akredytowane laboratorium SGS Pszczyna).
Warto w tym kontekście przypomnieć, że współpraca MPGKiM ZB z ostrołęckim MPK (właścicielem instalacji przetwarzania odpadów posiadającej status RIPOK) datuje się już od 2005 roku, co zapewne zresztą nie stanowi zaskoczenia dla Państwa Radnych zajmujących się gospodarką komunalną. Polegała między innymi na dzierżawie gruntu na terenie zamkniętego składowiska. MPK Sp. z o.o. posiadało odpowiednie decyzje pozwalające na magazynowanie odpadów. Współpraca z tą spółką przyniosła MPGKiM ZB dochód w wysokości około 1,4 min zł oraz materiał do rekultywacji biologicznej składowiska, dzięki czemu nie trzeba było ponosić kosztów jego pozyskiwania z innych źródeł.
Należy również wskazać, iż zgodnie z decyzją Urzędu Marszałkowskiego, MPGKiM zobowiązane jest do zamknięcia do połowy 2016 roku części składowiska w Czartorii o powierzchni 11,24 ha (dawno zapomnianego, bo eksploatowanego od 1991 roku przez Miasto Łomża). Wcześniej teren musi zostać poddany rekultywacji, na którąjednak nie zostały przeznaczone żadne nakłady finansowe. Przedsiębiorstwo wystąpiło we wrześniu 2012 roku do Prezydenta Miasta z wnioskiem o zabezpieczenie środków w budżecie w wysokości 300 tysięcy złotych na zakup folii PEHD na potrzeby rekultywacji. Otrzymana kwota 150 tyś. okazała się niewystarczająca aby zakupić 17000 m2 folii. Dopiero pod koniec roku (listopad 2013) znalezione oszczędności pozwoliły na przeprowadzenie procedury przetargowej i rozpoczęcie rekultywacji biologicznej, co w konsekwencji stanowi podstawę do wyliczenia opłaty podwyższonej za magazynowanie kompostu.
Pragnę też nadmienić, iż MPGKiM ZB cały czas ponosi koszty utrzymania składowiska zamkniętego, które w roku 2013 wyniosły ok. 567 990 zł netto. Na powyższe koszty składają się: płace, materiały (w tym zakup folii PEHD z dotacji w wysokości 200 000 zł), paliwo, wywóz odcieków składowiskowych, monitoring składowiska, zakup maszyny do zgrzewania folii, koszty ogólne. Działania podejmowane przez Przedsiębiorstwo miały na celu zmniejszenie kosztów pozyskiwania odpadów na potrzeby rekultywacji, jak również wydatków na utrzymanie składowiska zamkniętego (np. dzierżawa gruntu). Należy zwrócić uwagę, iż koszty ponoszone przy zamykaniu oraz monitoring poeksploatacyjny, nie były uwzględniane w opłacie za przyjmowanie odpadów, kiedy jeszcze stara część składowiska funkcjonowała.
Chciałbym również poinformować, iż kolejny wniosek na zakup folii do dalszego etapu rekultywacji został złożony 5 lutego 2014. Jak dotychczas nie otrzymaliśmy odpowiedzi, co sprawia, że nie mamy możliwości kontynuacji zamykania składowiska zgodnie z harmonogramem. W obecnie obowiązującym stanie prawnym MPGKiM ZB nie ma możliwości zmiany decyzji o zamknięciu składowiska. Jeżeli nie dotrzyma terminów, ten dokument straci ważność. Niezbędne będzie wówczas wykonanie nowej dokumentacji oraz nowego wniosku o zamknięcie składowiska, co wygeneruje dodatkowe koszty oraz spowoduje stratę czasu.

Wracając do konkluzji zawartych w wystąpieniu WIOŚ, chciałbym podkreślić, że choć budzą one wiele zastrzeżeń, a kontrola Urzędu Marszałkowskiego jeszcze trwa, odpady magazynowane przez firmę z Ostrołęki zostały wywiezione, a teren składowiska dzierżawionego przez ten podmiot doprowadzony do stanu początkowego.
Powinienem odnieść się także do uwag dotyczących organizacji pracy i dozoru w Zakładzie Przetwarzania i Unieszkodliwiania Odpadów. Jest on czynny w godzinach 6 - 22. Potem teren zakładu jest dozorowany. Codziennie na zamykanym składowisku znajduje się przynajmniej jeden pracownik, który prowadzi prace rekultywacyjne. Ponadto zainstalowany jest monitoring, który pozwala na pełną kontrolę. Ilość przyjętych odpadów jest ewidencjonowana na wadze, po czym są one kierowane przez pracowników ZPiUO w odpowiednie miejsce przeznaczenia. Brak jest więc możliwości dowożenia poza systemem kontroli jakichkolwiek odpadów na rekultywowane działki. Część ogrodzenia Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej musiało rozebrać, gdyż wymagał tego proces prowadzonych prac rekultywacyjnych, ale to nie oznacza, że teren znalazł się bez kontroli i dozoru. Podejrzenia przedstawione przez WIOŚ nie są poparte żadnymi konkretnymi ustaleniami. MPGKiM ZB ma cały czas pełną kontrolę nad terenem ZPiUO, jak również nad terenem zamykanego składowiska.
MPGKiM ZB nie widzi podstaw do wnoszenia opłat za składowanie odpadów na zamkniętej części składowiska i wyliczania wysokości ewentualnej opłaty, według ustalonej przez organ kontrolny klasyfikacji i ilości zdeponowanych odpadów. Odpad o kodzie 19 12 09 (minerały, piasek) był przyjmowany zgodnie z deklaracją dostawcy i wykorzystywany zgodnie z wydanymi decyzjami dotyczącymi zamknięcia składowiska i odzyskiwania odpadów w ramach rekultywacji.
Jeszcze raz warto podkreślić, że Badania wykonane przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska nie mają umocowań prawnych i nie stanowią żadnego dowodu, gdyż są nieakredytowane. MPGKiM opiera swoje działania tylko i wyłącznie na wynikach badań z akredytowanego laboratorium.
Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej Zakład Budżetowy przedstawiało już wyjaśnienia organowi kontrolującemu, jednakże nie znalazły one odzwierciedlenia w protokole WIOŚ. Nie znalazła się w nim przede wszystkim informacja, iż Zakład złożył już wcześniej wniosek o zmianę pozwolenia zintegrowanego, w związku z przekroczeniami przyjmowanych i wytwarzanych odpadów. Nie zostały również ujęte uwagi dotyczące prowadzonego monitoringu i nadzoru nad zamykanym składowiskiem.
Mimo to MPGKiM ZB zastosowało się do zarządzeń pokontrolnych i przesłało pisemną informację o zakresie podjętych działań służących wyeliminowaniu wskazanych nieprawidłowości. Chciałbym nadmienić, iż zapisy protokołu oraz zarządzenia pokontrolnego znacząco różnią się od treści pisma kierowanego do Marszałka Województwa Podlaskiego. Choć dotyczy działalności przedsiębiorstwa, nie otrzymaliśmy go i tym samym nie mieliśmy możliwości odniesienia się do jego treści. Niniejsze pismo dotarło do nas jako załącznik do pisma od Prezydenta Miasta Łomża.

Tu dostepna jest treść pisma jakie po kontroli w zakładzie w Czartorii zostało wysłane z łomżyńskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Białymstoku do Urzędu Marszałkowskiego w Białymstoku oraz „do wiadomości prezydenta miasta Łomża”.

161121091207.gif
cz
wt, 27 maja 2014 09:53
Data ostatniej edycji: 2014-05-27 09:56:39

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0