sobota, 10 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Pod pięknym niebem fotografii

Wystawę zdjęć wybitnego fotografika Piotra Sawickiego otwarto w Galerii Pod Arkadami.
Artysta od ponad 40 lat uwiecznia otaczający go świat, ze szczególnym uwzględnieniem człowieka, piękna krajobrazu Podlasia i widoków nieba. Takie też tematy dominują na zdjęciach wybranych na wystawę przez Kubę Dąbrowskiego, jednego z najlepszych fotografów młodego pokolenia w Polsce.
– Tytuł wystawy to „Pod pięknym niebem” bo niebo jest zawsze piękne, tylko nie zawsze piękne rzeczy dzieją się pod nim! – mówi Piotr Sawicki.

Piotr Sawicki
Piotr Sawicki
Piotr Sawicki w Galerii pod Arkadami
Piotr Sawicki w Galerii pod Arkadami
Galeria pod Arkadami
Galeria pod Arkadami
Stanisław Zeszut,  ks. dr Jerzy Sikora, Wiesława Czartoryska,  Piotr Sawicki
Stanisław Zeszut, ks. dr Jerzy Sikora, Wiesława Czartoryska, Piotr Sawicki


Na wystawę składa się 38 czarno-białych i kolorowych zdjęć, wykonanych w latach 1972-2008. Punktem wyjścia do tej ekspozycji był pomysł nieżyjącego już fotografika i artysty Stanisława J. Wosia, który rozpoczął przeglądanie ogromnego archiwum negatywów Sawickiego. Pracę tę dokończył Kuba Dąbrowski, który spośród ponad 1700 zdjęć wybrał kilkadziesiąt składających się na wystawę. Była ona z powodzeniem pokazywana wcześniej w Galerii Sleńdzińskich w Białymstoku i Muzeum Historii Fotografii w Krakowie.
W centrum uwagi Piotra Sawickiego znajduje się człowiek, co jest szczególnie widoczne na archiwalnych zdjęciach wykonanych dla miesięcznika społeczno–kulturalnego „Kontrasty”.
– To nie są zdjęcia pozowane, a troszkę jakby inscenizowane – mówi Piotr Sawicki.
– Powstawały zazwyczaj w ten sposób, że czytałem teksty i tworzyłem ich wizję. A miałem
teksty znakomitości: Giełżyńskiego, Kapuścińskiego, Wańkowicza, pani Hanny Krall, pani Teresy Torańskiej, Janusza Niczyporowicza – wielu, wielu wybitnych i te teksty dobrze się ilustrowało. Raz, że były ciekawe, a drugie, że było o czym myśleć. Prosiłem, żeby ci ludzie wyszli przed dom i czekałem momentu, kiedy mi się tak zachowają, kiedy złapię ten moment, decydujący moment Bressonowski, wyczuję go. Starałem się wyczuć sytuację, nie reżyserować, nie ustawiać, ale prowokować ją. I to było najfajniejsze!
Drugim aspektem twórczości artysty było tropienie absurdów poprzedniego ustroju. Dlatego na zdjęciach Sawickiego mamy takie curiosa, jak stojąca w szczerym polu tablica z napisem
„Uwaga! Budowa dworu zabytkowego 300m” czy szczerzącego się do obiektywu partyjnego notabla, dumnie pozującego w swym gabinecie. Kolejnym zdjęciem tego typu jest to przedstawiające milicjanta, czuwającego na dachu w czasie pochodu pierwszomajowego.
– Bardzo lubiłem fotografować pochody, szczególnie to, co działo się gdzież z boku – opowiada Piotr Sawicki. – Trasa pochodu przebiegała Aleją 1 Maja, dziś ulicą Piłsudskiego.
I tam był budynek Eldomu, na którym zawsze koledzy z radia mieli swój punkt sprawozdawczy, a na poziomie chodnika była trybuna. I pewnego razu wszedłem tam i patrzę, że ktoś siedzi – milicjant na krześle. Mam aparat, mam szeroki kąt założony, tylko strzelać! Ale duszę na ramieniu miałem, bo zabierali film, ale myślę: jak zrobię to zabiorą, nie spróbuję, to nie będę miał! I zrobiłem chyba z siedem zdjęć, a on mnie nie widział, tak był ważny i zajęty swoją rolą.
Zdjęcie zostało wykonane w drugiej połowie lat 70. ubiegłego wieku, jednak publikacji na łamach „Kuriera Porannego” doczekało się dopiero w roku 1995, zaś życie dopisało dalszy, zaskakujący ciąg tej historii. 
– Przyszła wtedy córka tego milicjanta i mówiła, że ojciec był tak zadowolony z tego zdjęcia, bo pierwszy raz ktoś opublikował jego zdjęcie i jest w gazecie! – kontynuuje Piotr Sawicki.
– Tomek Wiśniewski dał jej paczkę „Giewontów”, żeby zaniosła ojcu w nagrodę, a potem on sam pojawił się w redakcji. Takich zabawnych sytuacji miałem wiele, tak jak z tymi rodzinami na schodach, kiedy jedna z dziewcząt jest tylko w jakiejś halce, pod którą praktycznie nic nie ma. Ludzie różnie reagują na zdjęcia, ale nie było jakiegoś takiego zahamowania – przez tyle lat pracy nie spotkałem się z tym, żeby ktoś odmówił mi fotografowania. Dlatego człowiek zawsze jest obecny w moich zdjęciach: nawet gdy to będą pejzaże, to ten człowiek gdzieś w dalszym planie zawsze gdzieś istnieje – dodaje artysta.

Wojciech Chamryk

161121091207.gif
mm
so, 22 marca 2014 12:34

 
161109032208.jpg
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0