niedziela, 04 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Łomża zapłaci karę za śmieci z Ostrołęki?

Może „tylko” kilkaset tysięcy, a być może nawet kilka milionów złotych tzw. opłat podwyższonych za korzystanie ze środowiska – grozi nam w wyniku nieprawidłowości, jakie w funkcjonowaniu łomżyńskiego wysypiska śmieci dopatrzyli się kontrolerzy z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Białymstoku. Waldemar Gołaszewski, kierownik łomżyńskiej delegatury WIOŚ potwierdza, że kontrola Regionalnej Instalacji do Przetwarzania Odpadów Komunalnych w Czartorii koło Miastkowa zakończyła się stwierdzeniem szeregu nieprawidłowości. Między innymi trafiały tu, w znacznych ilościach, odpady przywożone przez jedną z ostrołęckich firm, a w efekcie znacząco przekroczono dozwolone limity przyjęć śmieci. WIOŚ poleciła przerwać tę współpracę i ją przerwano, ale ewentualne kary mają być dopiero naliczane.

Kontrola WIOŚ dotyczyła funkcjonowania RIPOK za 2012 rok i pierwszą połowę 2013 roku. Protokół z kontroli jeszcze w grudniu 2013 roku przekazano zarządzającemu Zakładem Przetwarzania i Unieszkodliwiania Odpadów Miejskiemu Przedsiębiorstwu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Łomży, prezydentowi Łomży oraz, m.in. Urzędowi Marszałkowskiemu w Białymstoku, który pobiera opłaty za korzystanie ze środowiska. Waldemar Gołaszewski, kierownik łomżyńskiej delegatury WIOŚ potwierdza, że kontrola wykazała nieprawidłowości dotyczące m.in. „współpracy” z ostrołęcką firmą.
- Te odpady stanowiły dość duży procent odpadów trafiających na wysypisko – mówi kierownik Waldemar Gołaszewski podkreślając, że dostarczane przez nią odpady do kompostowania przekraczały nawet możliwości techniczne funkcjonującej tu kompostowni.
WIOŚ zastrzeżenia zgłosił także do hałdy folii, którą przez kilka lat, na wydzierżawionym od MPGKiM na śmietnisku placu, usypywała ta sama firma. 
- To materiał, który miał być tu składowany czasowo, i według zapewnień miał być później wykorzystany do produkcji paliwa alternatywnego – mówi Waldemar Gołaszewski. - W zaleceniach pokontrolnych nakazaliśmy zaprzestanie przyjmowania odpadów od tej firmy i rozwiązanie z nią umowy. 
- Współpraca z tą firmą została zakończona, a sama hałda jest już wywożona – mówi Arkadiusz Kułaga, dyrektor MPGKiM Łomża zaznaczając, że do połowy marca powinna on zniknąć. 
Wytkniętego przez WIOŚ przekroczenia limitów produkcji kompostu w stosunku do zezwolenia – dyrektor Kułaga nie podważa. Jak przekonuje - kompost, w dużo większych ilościach, będzie potrzebny do rekultywacji starej części wysypiska, która ma zakończyć się w przyszłym roku. 
Ale także do prowadzonej „rekultywacji” zastrzeżenia zgłaszali inspektorzy ochrony środowiska. Aby to zrobić, potrzebne są ogromne ilości - nawet 100 tysięcy ton - tzw. przesypki. I ta sama ostrołęcka firma, ale nie tylko ona, dostarczała na łomżyńskie wysypisko „piasek i minerały” uzyskane w procesie segregacji śmieci. 
- WIOŚ podważa, czy taka "przesypka" – jakby na to nie patrzeć, wciąż śmieci - ma odpowiednią jakość – mówi dyrektor Kułaga. - Według badań dostarczanych przez jej dostawców i naszych, ona się do tego nadaje. Złożyliśmy wyjaśnienia i badania, jakimi dysponujemy do Urzędu Marszałkowskiego – podkreśla. 
To właśnie Urząd Marszałkowski władny jest wymierzyć ewentualną karę za stwierdzone nieprawidłowości. O ile kara czyli „opłata podwyższona” za przekroczenia ilości kompostu może sięgnąć nawet kilkuset tysięcy złotych, to tę od „przesypki” należałoby liczyć już w milionach złotych. Na razie nie ma żadnej decyzji urzędników marszałkostwa, którzy nawet w piątek rozmawiali z szefostwem MPGKiM o zgłoszonych przez WIOŚ nieprawidłowościach. 

Zakład w Czartorii pod Miastkowem oddano do użytku trzy lata temu. Jest on jednym z kilku  Regionalnych Instalacji do Przetwarzania Odpadów Komunalnych, do którego odpady dostarcza nie tylko Łomża, ale także kilkanaście okolicznych gmin, łącznie z miastem Kolno, Szczuczynem czy Wąsoszem. Zakład powstał przy dofinansowaniu z unijnego Programu Operacyjnego Infrastruktura i Środowisko. Cały projekt opiewał na 37,5 mln zł, a dofinansowanie wynosiło w granicach 17,5 mln zł. 
I teoretycznie najwyższym wymiarem kary byłaby konieczność zwrotu tej dotacji, co mogłoby nastąpić, gdyby łomżyńska instalacja straciła status RIPOK. Taka sugestia podobno jest we wniosku WIOŚ-u, ale też podobno nie jest to brane pod uwagę przez Urząd Marszałkowski.

cz
pt, 21 lutego 2014 17:00
Data ostatniej edycji: 2014-02-21 17:18:52

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0