czwartek, 08 grudnia 2016 napisz DONOS@
Gazeta Bezcenna nr 548

Podrzucone „śmierdzące jajo”?

Wysłużony biurowiec urzędu wojewódzkiego przy ul. Nowej 2 ma trafić na garnuszek Łomży. Na mocy styczniowej decyzji ministerstwa skarbu zarząd nad nieruchomością cały czas formalnie należącą do skarbu państwa utracił wojewoda podlaski, a zyskał prezydent Łomży. W tym wypadku jednak „utracił” oznacza zysk, a „zyskał” stratę. Prezydent Mieczysław Czerniawski w poniedziałek mówił dziennikarzom, że stało się to „jak grom z jasnego nieba” bez wcześniejszych konsultacji czy uzgodnień z nim.
- To jest jak podrzucenie śmierdzącego kukułczego jaja – komentował Czerniawski, informując, że w ubiegłym tygodniu nie podpisał protokołu zdawczo-odbiorczego, z jakim pojawili się w ratuszu przedstawiciele Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Zachowaniem prezydenta zaskoczony jest wojewoda. Jego rzeczniczka wyjaśnia, że sprawa omawiana była z prezydentem Łomży od jesieni 2012 roku.
- Nie wiemy, dlaczego Prezydent zmienił zdanie, jest to zupełnie niezrozumiałe, ale jest oczywiste, że nikt nikomu nie będzie dawał nic na siłę – mówi Joanna Gaweł zaznaczając, że „budynek nie został jeszcze przekazany protokolarnie”, więc procedura przekazania w zarząd nie jest zakończona.

Budynek urzędu wojewódzkiego przy ul. Nowej 2 w Łomży powstał w drugiej połowie lat 70-tych ubiegłego stulecia na potrzeby administracji stworzonego w 1975 roku województwa łomżyńskiego. I właściwie do dziś, choć województwa nie ma już od 15 lat, a Podlaski Urząd Wojewódzki zajmuje w nim mniej niż jedno piętro, nazywany jest on urzędem wojewódzkim. Biurowiec lata świetności ma już dawno za sobą i domaga się co najmniej gruntownego remontu. O skali problemu mogą świadczyć nie tylko ogólnodostępne toalety, ale i windy, do których nawet prezydent Łomży radzi nie wsiadać. Tym bardziej zaskakująca była informacja, że prezydent Mieczysław Czerniawski miał przejąć budynek. Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej prezydent odpowiadając na pytania dziennikarza Adama Dąbrowskiego wyjawił, że minister skarbu wygasił zarząd, jaki nad biurowcem urzędu wojewódzkiego przy ul. Nowej 2 w Łomży sprawował wojewoda podlaski i powierzył go prezydentowi miasta. Jak twierdzi Mieczysław Czerniawski, stało się to „jak grom z jasnego nieba” bez wcześniejszych konsultacji czy uzgodnień z nim, a podarunek określał mianem podrzucenia śmierdzącego kukułczego jaja. Prezydent przyznawał, że co prawda pół roku temu podpisał z wojewodą podlaskim wstępne porozumienie odnośnie tego budynku, ale jak twierdzi miało ono dotyczyć przejęcia na własność obiektu, a nie otrzymania go w zarząd. Twierdził, że wcześniej wojewoda podlaski miał go zapewniać, że nie będzie występował, aby przekazywać ten budynek. Niestety, decyzja ministra zapadła - i jak przekazywał dziennikarzom  Czerniawski - według prawników, z którymi miał się konsultował, nie można jej zaskarżyć. Prezydent informował, że póki co nie podpisał protokołu zdawczo-odbiorczego z jakim pojawili się w ratuszu przedstawiciele Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego. 
Jeszcze w poniedziałek rzecznik prasowy wojewody podlaskiego Joanna Gaweł odpowiadała, że sprawa przekazania biurowca omawiana jest z Prezydentem Łomży od jesieni 2012 roku. 
- Nie wiemy, dlaczego Prezydent zmienił zdanie, jest to zupełnie niezrozumiałe, ale jest oczywiste, że nikt nikomu nie będzie dawał nic na siłę – mówiła Joanna Gaweł.
Kwestie te miały być wyjaśnione podczas bezpośredniego spotkania wojewody z prezydentem, które – jak mówił w poniedziałek dziennikarzom prezydent Czerniawski – było wyznaczone na wtorek. Spotkania jednak nie było Rzeczniczka wojewody podlaskiego przekazała, że „Pan prezydent dwukrotnie  odwołał spotkanie. We wtorek przełożył je na środę. Dziś (w środę- dop. red.) zadzwonił, że nie przyjedzie”.  

Tajne porozumienie
Jak przekazała rzeczniczka wojewody, pierwsze rozmowy z prezydentem Łomży o przekazaniu biurowca miały miejsce 23 października 2012 roku. Porozumienie w tej sprawie zostało podpisane 5 sierpnia 2013 roku.
- Prezydent Łomży w momencie podpisywania porozumienia nie ukrywał, że zamierza, po ustanowieniu trwałego zarządu na ww. nieruchomości wystąpić do Wojewody z wnioskiem o nabycie do zasobu mienia komunalnego ww. nieruchomości – podaje Joanna Gaweł. -  Było to oczywiste i potwierdzone w porozumieniu. (…) Najpierw jest etap wygaszenia trwałego zarządu, potem przejęcie na własność.
O podpisanym w sierpniu ubiegłego roku porozumieniu z wojewodą dotychczas nic nie wiedzieli miejscy radni. Wzmianki o tym nie ma nawet w przekazywane, co miesiąc radnym miasta oficjalnej informacji o pracy prezydenta w sierpniu 2013 roku. 

Kosztowny podarek
Przejęcie biurowca urzędu wojewódzkiego w zarząd przez prezydenta miasta oznaczałoby przyjęcie dodatkowych znacznych obciążeń na budżet miasta. Koszty eksploatacyjne biurowca w ubiegłym roku wyniosły niemal 800 tysięcy złotych i były niemal równe ze zwrotami od najemców. Problem polega jednak na tym, że zgodnie z prawem 75% opłaconych czynszów z takich obiektów musi być przekazywane na konto Skarbu Państwa. W mieście pozostałoby więc pieniędzy jedynie na pokrycie 1/4 kosztów. Nie wspominając już o koniecznych choćby drobnych remontach – takich jak przeciekający dach czy zatrzymujące się windy.

161121091207.gif
cz
cz, 20 lutego 2014 08:25
Data ostatniej edycji: 2014-02-20 08:26:40

 
161109032208.jpg
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0