niedziela, 04 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Śladami komunistycznych zbrodni

Instytut Pamięci Narodowej we współpracy z Pomorskim Uniwersytetem Medycznym w Szczecinie rozpoczął zbieranie materiału biologicznego od krewnych ofiar reżimu komunistycznego z lat 1944-56. Zebrane próbki trafią do Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów, dzięki czemu można będzie zidentyfikować dotąd bezimienne ofiary.
W Łomży próbki pobierano w czasie spotkania promującego książkę „Śladami zbrodni okresu stalinowskiego w województwie białostockim” dr Marcina Zwolskiego w Muzeum Północno – Mazowieckim.
– Szukam swojego taty, który zmarł w Białymstoku w więzieniu – mówi Hanna Ratowska z Aleksandrowa. – Miałam wtedy cztery lata i za bardzo tego nie pamiętam. Wiem tylko, że przyjechali samochodem z UB w Łomży, tatę zabrali – takie wtedy były czasy. Bili go żelaznymi prętami tak, że ciało odchodziło od kości, nawet rozprawy nie doczekał. Mam nadzieję, że dzięki tym badaniom odnajdziemy jego grób – pragnę tego z całego serca!

dr Marcin Zwolski autor książki „Śladami zbrodni okresu stalinowskiego w województwie białostockim”
dr Marcin Zwolski autor książki „Śladami zbrodni okresu stalinowskiego w województwie białostockim”
Dr Łukasz Lubicz-Łapiński odczytuje przyniesiony stary list
Dr Łukasz Lubicz-Łapiński odczytuje przyniesiony stary list
Dr Łukasz Lubicz-Łapiński i Hanna Ratowska
Dr Łukasz Lubicz-Łapiński i Hanna Ratowska
Jerzy Ruchała pozostawia materiał genetyczny z nadzieją odnalezienia szczątków ojca
Jerzy Ruchała pozostawia materiał genetyczny z nadzieją odnalezienia szczątków ojca
Kolejka do pozostawienia materiału genetycznego
Kolejka do pozostawienia materiału genetycznego
Jerzy Jastrzębski, dyrektor Muzeum Północno-Mazowieckiego w Łomży
Jerzy Jastrzębski, dyrektor Muzeum Północno-Mazowieckiego w Łomży
Barbara Bojaryn-Kazberuk, dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku.
Barbara Bojaryn-Kazberuk, dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku.

– „Śladami zbrodni okresu stalinowskiego w województwie białostockim” to efekt wieloletnich badań, prowadzonych w ramach ogólnopolskiego programu „Śladami zbrodni”, mającego odszukać i upamiętnić miejsca komunistycznych zbrodni – mówi Barbara Bojaryn-Kazberuk, dyrektor Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Białymstoku. – Na terenie powojennego województwa białostockiego takich miejsc znaleziono około 100.
Na kartach obszernej, bogato ilustrowanej publikacji, Marcin Zwolski przedstawia więc siedziby – areszty Urzędu Bezpieczeństwa w Łomży, Białymstoku, Kolnie, Grajewie, Sokółce, Suwałkach, Olecku i Bielsku Podlaskim, więzienia, miejsca w których wykonywano wyroki śmierci oraz grzebano ich ofiary w prowizorycznych, bezimiennych mogiłach. Sporo uwagi poświęca też miejscom związanym z obławą augustowską w 1945 r., największej zbrodni popełnionej na Polakach już po zakończeniu II wojny światowej.
– Wiedziałem, że na terenie północno-wschodniej Polski represje UB czy szerzej komunistyczne, były szczególnie nasilone – podkreśla Marcin Zwolski. – Ale nie spodziewałem się, że znajdę tego rodzaju materiały, że dotrę do tylu miejsc, gdzie wciąż zachowały się ślady tych zbrodni. UB jako jedyna formacja miała wpisane zbrodnie w zakres swoich obowiązków, funkcjonariusze UB zbrodnie popełniali w sposób masowy, niemalże ciągły, a funkcjonariusze UB w Łomży wyróżniali się na tle swoich kolegów jeszcze większym okrucieństwem i inwencją w stosowaniu tortur.
Przez areszty UB w ciągu 10 lat przeszło około 100 tys. ludzi. Do więzień trafiło około 50 tys., z czego ponad 330 osób skazano na karę śmierci. Nie było to jedyne ofiary komunistycznego reżimu, ponieważ setki osób zostało zakatowanych w czasie śledztwa, zginęło w samowolnych egzekucjach lub podczas obław. Daje to łączną liczbę około 2000 ofiar których mogiły, skazane przez oprawców na zapomnienie, są odnajdywane do dziś. 

Genetyka w służbie historii

Jedną z tysięcy ofiar był Stanisław Brzostek (1913-1946), ojciec Hanny Ratowskiej. 
– Miałam nadzieję, że może tatuś wróci, że stał się cud i jakoś przeżył, ukrywa się, bo do końca, póki nie odebrałyśmy aktu zgonu nie wiedziałyśmy na pewno, że nie żyje – mówi Hanna Ratowska. – Ale domyślałyśmy się tego, bo kiedy mamusia zawiozła mu paczkę do więzienia, z machorką, miodem, oddali jej ubranie tatusia – straszliwie zakrwawione, zalane ropą z ran. Mamy akt zgonu, który odebrałyśmy z siostrą z archiwum kilkanaście lat temu. Jest tam napisane, że zmarł na gruźlicę, a wcale nie, bo nigdy nie chorował na gruźlicę, a krótko siedział. A świadek, niedaleki sąsiad, który siedział razem z nim w celi, opowiadał, że zginął od okropnego bicia żelaznymi prętami… 
W czasie spotkań promujących książkę Marcina Zwolskiego pracownicy białostockiego oddziału IPN zbierają materiał biologiczny od bliskich ofiar, których miejsca pochówku do dziś nie są znane. Dzięki temu wzrośnie szansa identyfikacji szczątków z kolejnych, wciąż odkrywanych mogił. Tego typu akcja odbyła się również w Łomży.
– Zgłosiło się na razie pięć osób, przy czym oprócz osób, których bliscy zginęli w więzieniu w Białymstoku, mamy też osoby, których bliscy zginęli w czasie okupacji niemieckiej w Łomży lub jej okolicach oraz w obozach, nie kwalifikujące się na te badania – mówi zbierający próbki dr Łukasz Lubicz-Łapiński. – Na dzień dzisiejszy zbieramy współczesną bazę potomków osób pomordowanych, na potrzeby Polskiej Bazy Genetycznej Ofiar Totalitaryzmów, która zbiera i archiwizuje próbki. To jeszcze potrwa, podobnie jak analizowanie szczątków, które wciąż wydobywamy z dołów śmierci.
Jedno jest jednak pewne: prędzej czy później wszyscy bohaterowie walczący o wolną, niepodległą Polskę oraz ofiary komunistycznego reżimu, których bezimienne miejsca spoczynku są ciągle odnajdywane, doczekają się identyfikacji i godnego pogrzebu.

Wojciech Chamryk

161121091207.gif
cz
cz, 20 lutego 2014 08:17

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0