środa, 07 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Dwunastu radosnych ludzi Łomży na nowy rok 2014

Przedstawiamy 12 osób pełnych radości, optymizmu i nadziei na nowy rok 2014. Oceniają, jak wypadł „pechowy” rok 2013 w ich życiu, jakie mają postanowienia i marzenia na przyszłość: fotograf Gabor Lorinczy, ks. Andrzej Godlewski, gastronom Dorota Miarka, piłkarz Rafał Boguski, druh Krzysztof Pyczot, poeta Henryk Gała, handlowiec Ewa Ponichtera, tancerz Marek Kisiel, pedagog wokalny Bernard Karwowski, aktor Tomasz Brzeziński, terapeutka Anna Maksymiuk oraz inżynier Andrzej Wszeborowski. Co uważają za sukces, na co liczą w tym roku...?

Gabor Lorinczy
Gabor Lorinczy
Ks. Andrzej Godlewski
Ks. Andrzej Godlewski
Dorota Miarka
Dorota Miarka
Rafał Boguski
Rafał Boguski
Krzysztof Pyczot
Krzysztof Pyczot
Henryk Gała
Henryk Gała
Ewa Ponichtera
Ewa Ponichtera
Marek Kisiel
Marek Kisiel
Bernard Karwowski
Bernard Karwowski
Tomasz Brzeziński
Tomasz Brzeziński
Anna Maksymiuk
Anna Maksymiuk
Andrzej Wszeborowski
Andrzej Wszeborowski


Na World Press Photo, na kościele i na forum kucharzy
- Ubiegłoroczna trzynastka była szczęśliwa, ponieważ po kilku latach mam dobrą drogę dojazdową do domu i otrzymałem nagrodę prezydenta Łomży za dokonania w dziedzinie kultury – opowiada fotoreporter i fotografik Gabor Lorinczy (lat 71, Rak), który robił zdjęcia, dla Centralnej Agencji Fotograficznej, „Gazety Białostockiej" („Współczesnej”), „Kuriera Porannego” i „Kontaktów”. - Postanowiłem, że w tym roku wysyłam zdjęcia na World Press Photo. Tematem przygotowanej serii są „ludzie wschodniej Polski w drodze do Unii Europejskiej”, ale nie zdradzę więcej szczegółów... Autor czterech albumów o Łomży i trzech o Kurpiach odkrywa marzenie, aby w 2014 wzbogacić tę kolekcję o ósmy. A marzenie długodystansowe Gabora to, „żeby ludzie się szanowali, żeby nie było bezinteresownej zawiści, żeby morale narodu i współbraci rosło”. - Ja wyznaję zasadę, że jeśli ktoś od Boga dostał talent, ma obowiązek służyć innym ludziom – podkreśla. - Jak nie służy, to grzech.
Specjalistą od grzechu jest ks. Andrzej Godlewski (lat 50, Byk), proboszcz parafii Krzyża Świętego w Łomży, który za sukces roku 2013 uważa pomalowanie kościoła i nowe konfesjonały. - Jubileusz 25-lecia mego kapłaństwa ukazał wielką życzliwość ogromnej liczby ludzi dla mojej osoby i parafii – zauważa kapłan. - Drugim sukcesem było pokonanie trasy z Łomży do Katynia i Smoleńska, gdy w trakcie długiej, wycieńczającej wyprawy rowerowej doświadczałem braterskiej pomocy kolegów.
Proboszczowi marzy się montaż najmniejszej, jednej z trzech kopuł na wieżach kościoła, a w sferze duchowej – odnowa religijności swoich wiernych w ramach programu nowej ewangelizacji Łomży.
Dorota Miarka (lat 36, Baran), zastępczyni dyrektor Instytutu Technologii Żywności i Gastronomii PWSIiP uwielbia gotować i śpiewać. - Porwałam mnóstwo ludzi do osiągnięcia wspólnego celu – oświadcza z dumą. - Zorganizowaliśmy ogólnopolskie Forum „Nowoczesna kuchnia polska”, do którego zapalili się nasi studenci, uczniowie, nauczyciele, restauratorzy i producenci żywności. 
Naukowiec gastronom ma drugi sukces w 2013 r.: jej syn poszedł do pierwszej klasy podstawówki, więc trzeba łączyć prace badawczo-dydaktyczne z nauką czytania i liczenia. Marzenia na rok 2014: minimum dwie godziny w tygodniu angielskiego i choćby pięć dni urlopu w ciut cieplejszym kraju.

„Dziki” w Wiśle, harcerz w lesie i dinozaur w Drozdowie
Za granicą urlopuje Rafał Boguski (lat 29, Bliźnięta), były napastnik ŁKS Łomża, zaś obecnie Wisły Kraków. - Miniony rok zaliczę do najbardziej udanych w życiu – ocenia piłkarz Ekstraklasy. - Było nieźle, bo rozegrałem dużo meczów i urodziła mi się córeczka, która ma już sześć miesięcy!
„Dziki” wychowanek ŁKS-u postanowień nie ma żadnych – inaczej niż hm Krzysztof  Pyczot (lat 53, Ryby), którego „przywrócono do służby w ZHP”, choć od 1976 r. jest czynnym instruktorem i od 1990 r. drużynowym aktywnej 59. DH Ptaki Ptakom. - To powracamy z Hufca Kolno do Hufca Łomża! – śmieje się harcmistrz. - Pragnę poznać kobietę tak szaloną jak ja, Nowy Rok spędzającą przed komputerem i z telefonem, żeby dopiąć program 22. Finału Wielkiej Orkiestry w Łomży. Marzy mi się także, żeby w leśniczówce w Drozdowie powstał harcerski ośrodek edukacji leśnej...
Mieszkający w Drozdowie poeta Henryk Gała (lat 75, Bliźnięta) za sukces ubiegłego roku uważa premierę sztuki „Ostatni dom”, czytaną przez stołecznych aktorów: Karolinę Muszelak i Andrzeja Szopę w Klubie Smolna 14 w Warszawie i w MDK w Łomży. Prestiżu wydarzeniu nadaje fakt, że premiera radiowa odbyła się w Teatrze Polskiego Radia. Autor zamierza do k. karnawału ukończyć nową sztukę o współczesnej Polsce. - Nawet nie marzę, aby znad doliny Narwi zniknął dinozaur na wzgórzach naprzeciw Drozdowa... - wzdycha poeta. - Słupy jego grzebienia mają dostarczać prąd.
Poeta stara się być przyzwoitym i eleganckim, jak jego kolega z lat młodości w ZLP Władysław Bartoszewski...  

Nauka w domu, taniec na parkiecie, śpiew na estradzie
Właścicielka salonu odzieży męskiej Szefler przy Farnej ubiera 16 lat łomżyńskich dżentelmenów z pomocą ich żon lub partnerek, aby błyszczeli na salonach, nie tylko stolicy. Ewa Ponichtera (lat 36, Strzelec) z otwarciem salonu zauważa poprawę bezpieczeństwa i większe zainteresowanie klientów, niż kiedy mieścił się w kamieniczce pod filarami. Przeprowadzkę i spotkania rodzinne traktuje jako wydarzenie roku, a marzy po kilku latach bez urlopu o solidnym wypoczynku wakacyjnym z synem Bartoszem. Jest i drugie marzenie: trafny wybór przez jedynaka dobrej szkoły ponadgimnazjalnej. - Kieruję się zasadą: nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe – wyjawia. - Nie znoszę chamstwa i obłudy, ponieważ wolę otwarte, ciepłe i ludzkie relacje z bliźnimi. Tego mnie uczono, więc tego uczę syna.
Od 12 lat uczy i Marek Kisiel (lat 34, Skorpion): siebie i innych tańca w Crazy Twisting Group. Za największy triumf współzakładanej przez siebie formacji breakdance uważa mistrzostwo świata w Bremie (2005), zaś sukcesem roku 2013 jest mistrzostwo Europy z Amsterdamu. Mistrz postanowił zadbać o formę i potrenować na siłowni. Marzy mu się wyjazd na mistrzostwa świata R16 do Korei.
Na siłowni może spotkać się z wybitnym pedagogiem wokalnym z MDK DŚT. Bernard Karwowski (lat 53, Rak) do pełnoletności doprowadził Studio Piosenki PopArt, którego najmłodsze pokolenie nagrało „Łomżyńską kolędę na święta A.D. 2013”. Łomżyniacy byli też najmłodsi na prestiżowym festiwalu w warszawskiej Dorożkarni. W nagrodę śpiewali na koncercie z Mietkiem Szcześniakiem. - Marzę o wspólnym koncercie dzieci z PopArtu z łomżyńskimi kapelami bluesowo-rockowymi – uchyla rąbka tajemnicy. - Marzę, ale i działam, żeby przygotować taki wyjątkowy Dzień Dziecka...

„Carpe diem” w życiu aktora, terapeutki oraz inżyniera
Tomasz Brzeziński (lat 76, Koziorożec), aktor i reżyser oraz twórca oryginalnego Czarnego Teatru Sivina II, chwali sobie współpracę z grupą młodzieży Carpe Diem. - Cały rok rozświetlał mi dobry, serdeczny kontakt z grupą Kasi Kuklińskiej – wspomina nestor. - Nie bardzo fatygujące, delikatne konsultacje z recytatorami i adeptami sceny i udział w ich imprezach. To budujące doświadczenie.
Artysta postanowił sobie, że nadal będzie dla otoczenia uprzejmy, grzeczny i w miarę sił pomocny. Pragnie rozwijać ideę Siviny II, z nadzieją, że jakaś instytucja przygarnie bezdomną scenę i otoczy mecenatem. Marzy, aby do czerwca z Carpe Diem wystawić „Dziejbę leśną” Bolesława Leśmiana.
Anna Maksymiuk (Lew) od ponad 20 lat specjalizuje się w terapii uzależnień i jest prezesem NZOZ Neofita. „Najradośniejsze” chwile w minionym roku przeżywała po wielokroć. Satysfakcję czerpie z tego, że pomaga ludziom i – jak mówi – widzi wzruszenie w oczach rodziców i podopiecznych. - Każdego dnia przekonuję się, że to, co robię dla innych, jest potrzebne – opowiada terapeutka. - To mit, że żyjemy w jakiejś zepsutej epoce. Uzależnieni byli, są i będą, tyle że prawda o ich chorobach i problemach nie jest takim tabu jak wcześniej. Niestety, wśród młodzieży zwiększa się liczba osób uzależnionych od narkotyków, piwa i hazardu. Nie poddaję się, mam dewizę radości: carpe diem!
Horacjańskie „ciesz się dniem” bliskie jest inż. Andrzejowi Wszeborowskiemu (lat 60, Bliźnięta), prowadzącemu firmę budowlaną i konserwacji zabytków. - Przeżyłem załamanie zdrowia i powrót do zdrowia – cieszy się rekonwalescent po ciężkiej operacji serca. - Traumatyczne przeżycie, bo 60-tka to wiek jak każdy inny, czuję się, jakbym miał 40-tkę. A perypetii sercowych nikomu nie życzę.
Cóż może postanowić człowiek w pełni sił twórczych, którego „silnik” chodzi na 60 – 70 procent? - Osiągnę pełną sprawność fizyczną przez specjalne ćwiczenia rano i wieczorem. Pozbędę się leków!
Z marzeniami o samorealizacji jest łatwiej, gdy uważa się drogę do celu za źródło radości w życiu.  - Prowadzę prężną firmę, stale się dokształcam i pracuję nad osobowością – podsumowuje inżynier. - Mówię sobie co dnia z uśmiechem: głowa do góry. Lepiej śmiać się niż płakać. Płacz nie pomoże.

Mirosław R. Derewońko

cz
pt, 03 stycznia 2014 12:48
Data ostatniej edycji: 2014-01-03 16:56:40

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0