wtorek, 06 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

„Człowieczy los” łomżyńskich zesłańców

32 godziny filmowych nagrań na potrzeby powstającego dokumentalnego „Człowieczy los” to efekt wyprawy do Nowej Zelandii dwójki łomżyńskich filmowców - Marka Lechowicza i Michała Chojaka. O swojej wyprawie i filmie opowiadali na spotkaniu w herbaciarni Pikoteria. Tam też zaprezentowano trailer filmu.
– Ten film to historia dzieci i ich rodzin, które trafiły z Łomży na Syberię – mówi Marek Lechowicz, scenarzysta i pomysłodawca filmu. – Część dzieci z tej zsyłki w czasie amnestii, kiedy powstawała armia Andersa, trafiła aż do Nowej Zelandii. Po zdjęciach w Polsce mamy teraz za sobą pierwszy etap pracy w Nowej Zelandii. To, co tam nagraliśmy przeszło nasze najśmielsze oczekiwania!

Marek Lechowicz (fot. Leszek Wiśniewski)
Marek Lechowicz (fot. Leszek Wiśniewski)
Spotkanie w Pikoterii (fot. Leszek Wiśniewski)
Spotkanie w Pikoterii (fot. Leszek Wiśniewski)
Marek Lechowicz (fot. Leszek Wiśniewski)
Marek Lechowicz (fot. Leszek Wiśniewski)
Michał Chojak
Michał Chojak

Łomżyńscy filmowcy wylecieli do Nowej Zelandii 24 października. Spędzili tam trzy tygodnie, podróżując śladami polskich dzieci, które w 1944 r. zamieszkały w obozie w Pahiatua, a po zakończeniu wojny  w większości pozostały w tym kraju. Do dnia dzisiejszego żyje jeszcze około stu uczestników tamtych wydarzeń. 
– To były trzy bardzo intensywne tygodnie! – mówi Marek Lechowicz. – Myślałem, że rano będziemy kręcić materiał, a wieczorem usiądziemy z Michałem i go zmontujemy. Okazało się, że jak przychodził wieczór to szybko coś zjadaliśmy, toaleta i padaliśmy, bo pracowaliśmy czasami po 14-16 godzin. 
– Przerosło to moje oczekiwania – dodaje Michał Chojak. – Wiedziałem, że będzie tego dużo, ale wyjeżdżaliśmy z domu o 7.15 i wracaliśmy 22-23, non stop nagrywając wypowiedzi różnych ludzi. Było to fantastyczne doświadczenie, fantastyczna przygoda, zwiedziliśmy też kawał świata, bo ta wyprawa to w sumie 48 tys. km!
Poza zaplanowanymi wywiadami nie brakowało też zaskakujących sytuacji, jak nieoczekiwane poznanie w Auckland 85-letniej Janiny Różyckiej. 
– Podchodzi do mnie kobieta i mówi coś po angielsku – opowiada Michał Chojak. – A po chwili pyta czy mówię po polsku i czy jesteśmy z Łomży? Tak, jesteśmy z Łomży, to koło Białegostoku – odpowiadam. I słyszę: ja wiem gdzie to jest, bo stamtąd pochodzę!
Okazało się, że pani Janina do 1940 r., kiedy to w wieku 12 lat z całą rodziną trafiła na Sybir, mieszkała w Łomży przy ulicy Wąskiej 48 i jest ona do dziś bliska jej sercu. 
– W książkach na ten temat które czytałem nie ma wzmianki o osobie o takim nazwisku! – mówi Marek Lechowicz. – Dlatego tak nam zależało, by utrwalić te relacje. Jesteśmy przecież ostatnim pokoleniem, które może usłyszeć tę historię z ust jej uczestników. 
Pomimo zgromadzenia ogromnego materiału, autorów czeka jeszcze dużo pracy nad kolejnymi etapami filmu „Człowieczy los”.
– Po nowym roku chcemy pojechać do Archangielska, na miejsce pierwszej zsyłki z Łomży na Syberię, a trzecią część nakręcić w Iranie, gdzie też trafiło dużo Polaków, w tym dzieci – mówi Marek Lechowicz. – To będzie taka swoista trylogia i moim zamierzeniem jest, by ten film wszedł do szkół jako pomoc dydaktyczna, pomagająca w poznawaniu historii Polski.
Premiera całości, podzielonej na trzy trwające 45-50 minut części, planowana jest na koniec przyszłego roku. 
– Chcemy ten materiał zmontować w 4/5 tak, by 1 listopada, na wielką uroczystość z okazji 70 rocznicy przybycia polskich dzieci do Nowej Zelandii był już niemal gotowy – zapowiada Marek Lechowicz. – Wtedy pojedziemy na tę galę, dokręcimy resztę i zorganizujemy w Polsce premierę. Wcześniej pokażemy jednak ten film w Nowej Zelandii – to będzie taki nasz prezent dla tamtejszej Polonii i dzieci z Pahiatua!

Wojciech Chamryk

cz
pt, 29 listopada 2013 11:09

 
161109032208.jpg
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0