sobota, 10 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Rockowe uderzenie Kobranocki

Kobranocka, legenda polskiego rocka lat 80. i 90. po raz pierwszy zagrała w Łomży. Zespół wykonał wszystkie swoje przeboje, z ponadczasową balladą „Kocham cię jak Irlandię” na czele. Koncert za sprawą entuzjastycznie reagującej publiczności znacznie się przedłużył – bo polski rock nadal wywołuje żywe emocje i szaleństwo na widowni.
– Ciągle słyszę, że rock umarł! – mówi wokalista i gitarzysta Andrzej „Kobra” Kraiński. – Albo ktoś mnie pyta, dlaczego rock nie żyje?! W sensie topu, popularności w mediach może i tak, ale zespołów jest mnóstwo i rock ma się dobrze, mimo braku masowej popularności.

Przed koncertem muzycy Kobranocki zapowiadali, że dadzą większego czadu od satelity, który ma ponoć spaść w okolicach Łomży. Słowa dotrzymali, bo w sali Regionalnego Ośrodka Kultury tak głośno nie było od wielu lat. Starszym słuchaczom przypomniały się czasy ich pierwszych rockowych koncertów w latach 90., 80. a nawet 70. Dzieci i młodzież bawiły się zaś w najlepsze, za nic mając powszechnie panującą opinię, że rock się skończył i młode pokolenie w tej muzyce nie znajduje już dla siebie niczego interesującego.  
– Na podstawie tego, jak sprzedają się rockowe płyty na Allegro, albo piosenki w Muzodajni czy Spotify, uważam, że rock się trzyma bardzo dobrze – mówi śpiewający basista Jacek „Szybki Kazik” Bryndal. – Jego największym konkurentem jest muzyka hip-hopowa, nie pop. Jestem od kilkunastu lat jurorem na rockowym festiwalu i tam zdecydowanie króluje rock!
W programie koncertu dominowały utwory z pierwszej, do dziś robiącej wrażenie, bardzo przebojowej i chyba najpopularniejszej płyty Kobranocki: „Ela czemu się nie wcielasz”, „List z pola boju”, „Zazgrzytam zębami”, „Biedna pani” czy odśpiewany przez publiczność „I nikomu nie wolno się z tego śmiać”, to jest utwór niemieckich punkowców z Die Toten Hosen z polskim tekstem. Zabrzmiały też inne przeróbki. Niektóre z nich, jak chociażby „Kombinat” z repertuaru Republiki, Kobranocka nagrała już w latach 80. Inne, w tym kolejny przebój Grzegorza Ciechowskiego „Paryż – Moskwa 17.15” czy równie znane „Mówię ci że” Tiltu od dawna gra regularnie na koncertach, przypominając, że polski rock wydał wielu wspaniałych twórców. Należy do nich również Kobranocka, niegdyś czołowy zespół Krajowej Sceny Młodzieżowej, legenda festiwali w Jarocinie czy Poza Kontrolą. 
– Do mnie hasła typu „legenda”, „kultowy zespół”, etc. istnieją, kiedy czytam o tym w nagłówkach lub w internecie – mówi Jacek Bryndal. – I myślę wtedy: o, to o mnie? Bo od 28 lat robię to co lubię, to jest mój sposób na życie i staram się to robić jak najlepiej!
– Na pewno jesteśmy weteranami, gwiazdami można było nas nazwać 20 lat temu – dodaje Andrzej Kraiński. – Ale na szczęście wciąż jesteśmy głodni nowych doznań, lubimy wyzwania i te nasze zapotrzebowania realizujemy, bo muzyka to jest nasze życie! 
O tym, że nowe utwory Kobranocki są równie interesujące co ich ponadczasowe przeboje przypomniały zaś kompozycje z wydanego trzy lata temu albumu „SPOX!”: singlowy przebój „Intymne życie mrówek”, zadziorny „Niech toczy się rebelia” i „Poziomki moich łez”.
Nie miały jednak szans w konfrontacji z entuzjastycznie przyjętymi „Hipisówką” i „Kocham cię jak Irlandię”, po których zespół musiał zagrać kolejne bisy, w tym rzadziej ostatnio wykonywany na koncertach kolejny przebój z lat 80. „Dałaś mi w brzuch tortowym nożem”.
– Bez względu na koniunkturę, w nasze nagrania i koncerty wkładamy tyle samo serca, bo muzyka to nasz sposób i alibi na życie – mówi Jacek Bryndal. – Mamy gdzieś zakodowany motyw z piosenki Atrakcyjnego Kazimierza – „zanim usnę nie chcę zgnuśnieć”, tego się trzymamy i na razie idzie dobrze!
– Od pewnego czasu lecimy swoim torem – dodaje Andrzej Kraiński. – Przestaliśmy się przejmować sprzedażą płyt, nagrywamy, kiedy nie mamy innego wyjścia, kiedy nazbiera się nam piosenek i trzeba je nagrać. Na to czy płyta się sprzeda nie mamy już żadnego wpływu, ale gramy bardzo dużo koncertów. Są to koncerty przeważnie bardzo udane, to nas cieszy i trzyma przy życiu. I grać będziemy tak długo, jak zdrowie i okoliczności pozwolą – powiem tak: żywcem mnie nie wezmą!

Wojciech Chamryk
Zdjęcia: Elżbieta Piasecka - Chamryk

161121091207.gif
cz
nie, 10 listopada 2013 10:57
Data ostatniej edycji: 2013-11-10 11:03:56

 
161109032208.jpg
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0