poniedziałek, 05 grudnia 2016 napisz DONOS@
Wyszukiwarka
Wczytanie

Życie wypełnione muzyką

Gra na skrzypcach od siódmego roku życia. Współpracował z wieloma orkiestrami i zespołami w kraju i za granicą, a od 21 lat prowadzi własny kwartet Alla Breve. Jest nie tylko wyśmienitym muzykiem, ale też pedagogiem i lutnikiem. Miłość do muzyki sprawiła, że powrócił do zawodowego grania po ciężkim wypadku. W bieżącym roku obchodzi zaś z Filharmonią Kameralną swój własny jubileusz – 35 lat pracy w łomżyńskiej orkiestrze.
– Miewałem okresy przerw, głównie z życiowych powodów, ale skrzypce pozostały ze mną i pewnie tak będzie już do końca życia! – podkreśla Jan Zugaj.

Jan Zugaj
Jan Zugaj
Alla Breve
Alla Breve

Początkowo nic nie wskazywało na to, że zafascynowany rysowaniem i piłką nożną Jan Zugaj
zostanie skrzypkiem – wirtuozem. Stało się tak za sprawą jego ojca, który grał na skrzypcach.
– Ojciec urodził się we Francji, też był muzykiem, ale wybuchła wojna, miał uszkodzony palec i  jego przygoda z muzyką skończyła się – wspomina Jan Zugaj. – Ale muzykował w domu, wciąż świetnie grał na akordeonie, skrzypcach i miłość do muzyki zaszczepił też nam.
Początki były trudne, jednak już jako 12-latek Jan Zugaj wiedział, że poświęci się graniu.
– Gram od pierwszej klasy szkoły podstawowej i na początku wyglądało to tak, że przez pierwsze trzy lata ojciec był na każdej lekcji – opowiada muzyk. – W domu też musiałem mieć wszystko wyćwiczone do perfekcji. Ale od 4. klasy coś zaskoczyło, zacząłem dochodzić do pięciu godzin ćwiczeń dziennie. Odszedłem od wszystkich innych zainteresowań, bo przecież lubiłem rysować, grałem trochę w piłkę. Wszystko poszło na bok – zaczęły się liczyć tylko skrzypce! 
Z rodzinnych Kielc Jan Zugaj trafił do Grajewa. Stamtąd dojeżdżał w 1977 r. na pierwsze próby Łomżyńskiej Orkiestry Kameralnej, a rok później zamieszkał w Łomży na stałe.
Z łomżyńską orkiestrą związał się na dobre i na złe, biorąc udział w setkach koncertów, nagrywając płyty oraz będąc jej koncertmistrzem – pierwszym skrzypkiem.
– Była taka sytuacja, że graliśmy „Taniec szkieletów” i tam jest partia solowa dla koncertmistrza – mówi Jan Zugaj. – Ale on, muzyk z Warszawy, w ostatniej chwili zadzwonił, że nie przyjedzie. Pan Szwedo (Henryk, dyrektor ŁOK w latach  1979 – 1993 – red.) zmartwił się, a ja – sam nie wiem dlaczego – zgłosiłem się, że to zagram! Wszystko bardzo dobrze się udało, nawet przyjezdni koledzy mi gratulowali. W dalszym ciągu był jednak problem braku koncertmistrza i w końcu pan Szwedo zapytał, czy bym się tego nie podjął. I trwało to prawie 10 lat.
Kariery Jana Zugaja nie przerwał nawet ciężki wypadek samochodowy w 1984 r., w przededniu wyjazdu na koncerty do Stanów Zjednoczonych. Po mozolnej rehabilitacji wrócił do profesjonalnego grania z ŁOK, często wyjeżdżał też na zagraniczne kontrakty. 
– To była roczna przerwa, kiedy właściwie w ogóle nie funkcjonowałem – mówi Jan Zugaj. 
– Tylko leżałem, zanik mięśni… Ale bardzo chciałem wrócić do grania. Stopniowo się udało, starsi koledzy pamiętają, jak wchodziłem na scenę na kulach i ktoś niósł za mną skrzypce. Myślę, że w dużym stopniu sprawność odzyskałem dzięki muzyce, ale też przede wszystkim dzięki rodzinie. Później wielokrotnie grałem za granicą, głównie na kontraktach, ze świetnymi muzykami. W Niemczech grałem też w orkiestrach, nagrywaliśmy nawet płyty.
Obserwując rozwój sceny muzycznej w Niemczech Jan Zugaj zaczął myśleć o założeniu własnego zespołu.
– O kwartecie pomyślałem wtedy, kiedy uznałem, że nie będę już, z różnych przyczyn, jeździć więcej do Niemiec – wyjaśnia Jan Zugaj. – Tam zdobyłem część nut, przepracowałem je i powstał Alla Breve. Pierwszy koncert zagraliśmy w 1992 r. i do tej pory było ich kilkaset – bywało, że graliśmy 5-6 koncertów w tygodniu, albo trzy koncerty dziennie. Obecnie też sporo koncertujemy, w Łomży i Drozdowie w ramach festiwalu Sacrum et Musica oraz obchodów Roku Lutosławskiego.
Granie oraz nauczanie, w ognisku muzycznym przy Łomżyńskim Towarzystwie Muzycznym, nie wystarczają jednak łomżyńskiemu skrzypkowi. 
– Moją wielką pasją jest też lutnictwo – mówi Jan Zugaj. – Chodziłem nawet krótko do szkoły, która nazywała się Technikum Budowy Instrumentów Lutniczych. Zajmuję się lutnictwem cały czas, mimo tego, że nie mam miejsca na  pracownię, robię więc tylko drobne korekty i naprawy. Ale przede wszystkim wciąż uwielbiam grać i myślę, że jeszcze daję radę!

Wojciech Chamryk
Zdjęcia: Elżbieta Piasecka – Chamryk

161121091207.gif
cz
pon, 04 listopada 2013 08:11

 
161201033137.gif
Zobacz także
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0