sobota, 10 grudnia 2016 napisz DONOS@

Polacy a komputery...

Ciekawostka z pogranicza polityki i informatyki:
"ZUS rozpisał przetarg na zakup 25.000 pakietów biurowych produkcji giganta z Redmont - Microsoft. Na ten cel ZUS chce przeznaczyć od 62.860.256,00 zł (brutto) do 66.639.030,32 zł."

Nasz ukochany ZUS rozpisał przetarg na zakup 25.000 pakietów biurowych produkcji giganta z Redmont - Microsoft. Na ten cel ZUS chce przeznaczyć od 62.860.256,00 zł (brutto) do 66.639.030,32 zł. (Zadziwiająca dokładność w rozliczeniach "co do grosza" przy milionowych transakcjach) A co dokładniej chce kupić ZUS? Chodzi im o Microsoft Office 2003 (w tym 20.000 licencji wersji Standard i 5.000 wersji Professional) wraz z 36-miesięczną opieką serwisową i aktualizacjami. Dodatkowo ZUS zamierza nabyć aktualizacje systemu Microsoft Windows „do wersji najbardziej aktualnej, przez okres 36 miesięcy” oraz licencje dostępowe do serwerów Microsoft (NT, Exchange, Share Point i SMS). Również w ilości 25.000 sztuk. Pytanie jednak nasuwa się takie: Gdzie jest to tanie państwo, czy nie można zastosować darmowych lub znacząco tańszych zamienników oprogramowania MS Office, którego przykładem może być chociażby bardzo dobry i darmowy dla każdego zastosowania pakiet OpenOffice? Dlaczego inne dużo bogatsze starają się przestawiać na oprogramowanie OpenSource a Polska nie? [Niemcy, Francja, Finlandia, Anglia, Rosja , Chiny oraz wiele innych] Tutaj odsyłam do hasła w Wikipedii traktującego o oprogramowaniu OpenSource. [ http://pl.wikipedia.org/wiki/Open_source ] Czy Polskę stać na oddanie blisko 65 mln zł amerykańskiej firmie? Zwłaszcza w obliczu tego, że rozwiązania można zastąpić rozwiązaniami bezpieczniejszymi i o wiele tańszymi niż rozwiązania oferowane przez firmę Microsoft. Dlaczego polscy decydenci nie zauważą tego, że jeśli nawet wydadzą te 65 mln zł na rozwiązania OpenSource [pakiety biurowe, systemy operacyjne, ogrom oprogramowania] to te pieniądze w dużej większości pozostaną na polskim rynku, a nie jak w przypadku zakupów w Microsofcie - "wylecą" do USA. Ostatnią kwestią, nie mniej ważną, jest zalecana przez Unię Europejską tzw. "neutralność technologiczna".
 Owa neutralność technologiczna w dużym uproszczeniu polega na ujawnieniu sposobu przechowywania i przekazywania danych. Przykładowo zapisując plik notatki.doc tak naprawdę jedynie Microsoft Word wie jak ten plik odczytać poprawnie - chociaż nawet to nie jest do końca prawdziwe, gdyż prawie każda nowa wersja pakietu biurowego Office wprowadza spore zmiany w sposobie zapisu naszego przykładowego dokumentu notatki.doc. Czyli np. jeśli zapiszemy owy plik w najnowszym produkcie, to już niestety produkt tej samej firmy sprzed kilku lat nie będzie wstanie otworzyć już tego pliku. Ot takie "delikatne" dawanie sygnału użytkownikowi starego pakietu Office, by wysupłał ze swojej kieszeni kolejną całkiem nie małą sumkę tak by mógł otwierać nowe pliki - a kwota jest nie mała bo często przekracza tysiąc złotych. Niedawno usłyszałem ciekawe porównanie dotyczące polityki stosowanej przez firmę Microsoft oraz polityki rozpowszechniania otwartych standardów. Jednym z nich było porównanie zakupu pakietu Office do zakupu domu jednak bez planów, czyli nie wiemy jak została poprowadzona instalacja elektryczna, wodociągowa, która ściana jest nośna itp. Teoretycznie może dom owy i jest ładniejszy, lepiej dopracowany i dopieszczony ale co się stanie gdy w domu zepsuje się instalacja elektryczna? Będziemy rwać kable ze ścian, żeby dowiedzieć się którędy prowadzą? Podobnie jest z otwartymi standardami. Sposób w jaki zapisze nasz plik przykładowo darmowy pakiet OpenOffice jest jawny i ustalany jest przez organizacje, która nie czerpie z tego korzyści finansowych. Dzięki takiemu zabiegowi jeśli tylko OpenOffice przestanie nam sie podobać - będziemy mogli zacząć korzystać z oprogramowania innego producenta, może tańszego, może lepszego, może szybszego - to już nie jest istotne - nie odbiera się nam prawa wyboru. To tak jakby owy zakupiony dom mogł serwisować producent i w umowie był zapis, że nie może tego robić nikt postronny (tzn. spoza firmy producenta). Więc w przypadku gdy majster okaże się marny nie będziemy mogli go zwolnić i wsiąść innego, lepszego.
 No ale to tak chadzając po wielkim świecie wracamy na własne podwórko. Na pewno niejedna osoba powie, że zgoda, że owszem racja ALE! Przecież nikt nie umie obsługiwać owych innych programów, nikt nie pokazywał jak obsługiwać je jak się uczyli w szkole... bo przecież był tylko Windows i Office. Przez długie lata uśmiechnięty przedstawiciel Bill Gates przybywał na dziewicze polskie tereny i przynosił DOS-a, Windowsa 3.x, 9x, XP, itd, itp. Sprzedawał taniej szkołom, bo przecież chciał pomagać polskiej edukacji ze szczerego serca. Richard Stallman znany również pod pseudonimem RMS, porównał kiedyś taką politykę Microsoftu do akcji przeprowadzonej w latach '90 we Francji przez jednego z producentów tytoniowych, gdzie pod szkołą rozdawano dzieciom papierosy. Podobna idea przyświeca firmie Microsoft, gdzie niejako zmusza się dzieci, młodzież a często i studentów do korzystania z ich produktów. Wiadomo przecież, że ludzie lubią to co widzieli (parafrazując cytat z filmu Rejs). Więc jaką mamy sytuację? Powstają coraz to nowe programy, "rozdawane" są darmowe pracownie, itp. A kto na tym korzysta? Dla tych co nadal się nie domyślają przypomnę znane polskie powiedzenie "jak nie wiadomo o co chodzi - to wiadomo o co chodzi" ;)
 Prowadzone analizy (niecałe trzy lata temu) pokazują, że za kwotę potrzebną na stworzenie pracowni w oparciu o produkty firmy Microsoft - można stworzyć dwie identyczne pracownie wykorzystujące darmowe odpowiedniki o otwartych kodach źródłowych. Jednym z takich "wdrożeń" była pracownia komputerowa w Centrum Katolickim w Łomży. Wykorzystano tam otrzymane z darów komputery w celu stworzeniu pracowni internetowej i multimedialnej. Wystarczył jedynie zakup jednego mocnego komputera by te wiekowe komputery otrzymały "drugą młodość". Pakiet biurowy, dostęp do internetu, ogrom gier bez przemocy dla dzieci, programy graficzne i wiele innych. Jedyny poniesiony koszt to zakup jednego nowego komputera na serwer, karty sieciowe do wszystkich komputerów, okablowanie i trochę pracy - radość dzieci z działającej pracowni komputerowej - bezcenne ;)
 Co zyskaliśmy dodatkowo? Mniej komputerowego złomu na złomowiskach, te komputery nadal działają w dużej większości jak należy, a po poświęceniu chwili pracy otrzymujemy praktycznie bezgłośne komputery, czyli mamy ciszę w pracownie - ten kto był w pracowni z uruchomionymi kilkunastoma komputerami przez kilka godzin, ten wie, że to robi różnicę. Są też jednak i minusy. Kto będzie uczył dzieci obsługi owego Linuksa? Okazuje się, że dzieci bardzo szybko przystosowują się do nowego środowiska, poznają nowe gry, programy, wymieniają się wiedzą - a taka główna idea przyświeca takiemu ruchowi - dzielić się wiedzą. Potrzeba jednak, by nauczyciele zauważyli to, że to ich zadaniem jest pokazywać od samego początku, że jest coś innego niż oprogramowanie firmy Microsoft za które nie trzeba płacić a najważniejsze nie trzeba go kraść by chcieć sie pouczyć w domu. Bo przecież jak można ukraść coś co każdy może otrzymać za darmo w każdej ilości?
 
 [ + ] 1/4 Europejczyków używa darmowej przeglądarki Firefox, [http://www.xitimonitor.com/en-us/browsers-barometer/firefox-march-2007/index-1-2-3-77.html ]
 [ - ] Jako Polacy znajdujemy się na "zaszczytnym" trzecim miejscu na świecie pod względem ilości tzw. "incydentów sieciowych". (Na podstawie ARAKIS) [http://arakis.cert.pl/arakis/2007/04/20/00/porty/ALL_ALL/mapka_SW_ALL_ALL.html ]
 [ + ] Pojawiają się coraz częstsze doniesienia, że nasi politycy od czasu do czasu dostrzegają problem wydawanych przez nasze "tanie" państwo całkiem niemałych pieniędzy na oprogramowanie i ogólnie pojętą "neutralność technologiczną". (odnośnie KROS) [Koalicja na Rzecz Otwartych Standardów w pełni popiera priorytety Planu Informatyzacji Państwa przyjęte przez rząd RP: http://www.standardy.org/node/66 ]
 [ - ] Niemniej jednak, pomimo przebłysków rozsądku, ZUS rozpisuje przetarg na 25.000 pakietów biurowych, na które wydane zostanie pomiędzy 62,9 a 66,6 mln zł. [http://www.standardy.org/node/57 ]
 [ - ] Microsoft wprowadza w życie nowy projekt mający na celu odciągnięcie rządów różnych krajów od projektów typu "One Laptop Per Child - laptop za $100" - dając w zamian pakiet oprogramowania za $3, nie kryjąc się nawet z tym, że nie jest to działalność charytatywna lecz czysty biznes - w myśl polskiego powiedzenia "Czym skorupka za młodu nasiąknie...". [EN: http://slashdot.org/articles/07/04/19/1553219.shtml ]
RJ
pt, 20 kwietnia 2007 05:28
Data ostatniej edycji: 2007-04-20 17:14:51

 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0