Stadion miejski przejmie MPGKiM?
„Klub ŁKS jako opiekun majątku miasta nie zdał egzaminu” – mówi Jerzy Brzeziński. Prezydent Łomży głośno już mówi o odebraniu stadionu miejskiego przy ul. Zjazd Łomżyńskiemu Klubowi Sportowemu i przekazanie go w zarząd komunalnemu MPGKiM. - To dobry pomysł – odpowiada prezes ŁKS Stanisław Kaseja, który jednocześnie apeluje do prezydenta, aby nie nakładał na klub zbyt dużego haraczu za korzystanie ze stadionu i boisk treningowych.
W przyszłym roku remont ma być kontynuowany. W budżecie Łomy na ten cel zapisano 4 mln zł (połowa ma pochodzić od samorządu województwa). Za te pieniądze powinna zostać ukończona budowa bieżni i przynajmniej częściowo przebudowane trybuny od strony ulicy. Cały remont zgodnie z zamiarami władz Łomży miałby zostać ukończony w 2008 roku. Wówczas – jak szacuje prezydent – na ukończenie prac potrzebne by było jeszcze 2 mln zł. (Oznacza to, że łomżyński stadion byłby zmodernizowany za około 9 mln zł, a nie za ponad 21 jak jeszcze niedawno szacowano!)
Zmodernizowany obiekt będzie pochłaniał znacznie więcej pieniędzy na utrzymanie niż to było dotychczas.
- Tylko w przyszłym roku koszty te wzrosną co najmniej dwukrotnie – szacuje prezydent Brzeziński.
I to właśnie kwestia należytego utrzymania zmodernizowanego obiektu jest podstawową przesłanką, która skłania władze Łomży do zastanawiania się nad odebraniem stadionu dotychczasowemu zarządcy jakim był ŁKS.
- Klub ŁKS jako opiekun majątku miasta nie zdał egzaminu – mówi w piątek podczas konferencji prasowej Jerzy Brzeziński. Zgodnie z pomysłem władz Łomży opiekę nad stadionem powinno przejąc Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej.
Pomysł odebrania stadionu ŁKS-owi nie jest nowy. Mówiono o tym jeszcze wiosną, gdy ŁKS-owi prezesował Józef Kosiorek, a i klub wtedy żalił się, że przekazywane przez miasto pieniądze na jego utrzymanie są niewystarczające i że trzeba dokładać z pieniędzy od sponsorów. Teraz prezes ŁKS Stanisław Kaseja podkreśla, że klub po odebraniu mu stadionu nie będzie płakał.
- Tak jest w wielu drugoligowych klubach – mówi Kaseja. - Teraz chodzi nam o dobra umowę jaką byśmy mogli podpisać na użytkowanie tego obiektu – dodaje. - Chcielibyśmy aby miasto nie nałożyło na nas zbyt dużego haraczu, bo nasi piłkarze muszą na tym stadionie nie tylko rozgrywać drugoligowe mecze, ale także trenować – podkreśla prezes Kaseja.
Władze miasta i klubu mają o stadionie rozmawiać w najbliższym tygodniu.