czwartek, 24 października 2019 napisz DONOS@

czwartek 17.08.2006

Gazeta Współczesna - Zboże już droższe Gazeta Współczesna - Radość z debiutu Gazeta Wyborcza - ŁKS musi popracować nad wytrzymałością

Gazeta Współczesna Zboże już droższe

Firmy skupujące zboża już podnoszą ceny. Rolnicy mimo to czekają, bo ziarna jest mało i z pewnością będzie ono jeszcze droższe.



Szefowie największych w regionie północno-wschodnim firm z branży zbożowej, zgodnie przyznają, że skup jest bardzo mały.
– Z pewnością zbiór zbóż jest utrudniony przez przechodzące w ostatnim tygodniu nad naszym regionem deszcze – mówi Henryk Łada, prezes Podlaskich Zakładów Zbożowych w Białymstoku. – Rano natomiast występują obfite rosy.
Czekają na wyższe ceny
Jak mówi, to wszystko utrudnia koszenie zbóż. Ale niewątpliwie bardzo duży wpływ na to, że do punktów skupu trafia mniej ziarna ma fakt, że gospodarze celowo wstrzymują się ze sprzedażą. Czekają na wyższe ceny.
W opinii fachowców ceny mogą jeszcze podskoczyć, ale nie będą też rosły w nieskończoność.
– Jeśli będzie się utrzymywać taka sytuacja, że firmom będzie brakować ziarna, z pewnością zaczną sprowadzać je z zagranicy – mówi Henryk Łada.
Według niego maksymalną ceną, którą podmioty skupujące mogą zaakceptować jest 455 zł/t. Bowiem za 105 euro/t można kupić ziarno z innych państw. Koszty transportu ocenia na 70 zł/t. A więc zakładając, że euro kształtuje się na poziomie 3,85 zł – w sumie wyjdzie 455 zł/t.
Już płacą więcej
Podlaskie Zakłady Zbożowe już podniosły cenę zboża. Obecnie za tonę pszenicy rolnik otrzymuje od 430 do 440 zł (brutto), a żyta 330-350 zł. Przypomnijmy, że na początku żniw za tonę żyta rolnicy otrzymywali 400 zł, a żyta 300 zł. Cennik zboża częściowo zmienił się również w Elewarze w Bielsku Podlaskim. Obecnie za tonę pszenicy firma ta płaci 420 zł (brutto). Cena żyta pozostała bez zmian – wynosi 315 zł/t.


więcej: Gazeta Współczesna - Zboże już droższe

Gazeta Współczesna -   Radość z debiutu


Piłkarze i trener ŁKS-u Łomża są zadowoleni ze swojej postawy w debiucie w II lidze.



Remis na stadionie Olimpijskim we Wrocławiu ze Śląskiem to na pewno powód do dumy, dla raczkującej w wielkiej piłce drużyny.
– Cieszę się, że w ogóle zagraliśmy. Dopiero 10 dni temu podjąłem pracę z chłopakami. Wcześniej nie mieli trenera, a na mecz czekali trzy tygodnie bez gry – mówił trener Czesław Jakołcewicz. – Jestem pełen optymizmu. Każdy mecz to dla nas nauka. Myślę, że z czasem moi zawodnicy będą grali coraz lepiej i napsują krwi wielu dobrym zespołom – dodaje szkoleniowiec.
Gwoli sprawiedliwości trzeba przyznać, że pierwszy rywal ŁKS-u zawiódł, a wrocławscy kibice jeszcze długo po meczu pomstowali na postawę swoich piłkarzy, wysyłając ich do pracy w murarstwie. Jednak z drugiej strony gra się tak, jak przeciwnik pozwala, a łomżanie – szczególnie gdy jeszcze mieli siły, nie dawali gospodarzom rozwinąć skrzydeł.

Pierwszy krok

– Nic nie wiedzieliśmy na temat rywali. Zaskoczyli nas swoją pozytywną grą, przede wszystkim bardzo ambitnie walczyli. Mieli lepsze sytuacje do strzelenia gola – przyznał pomocnik Śląska Grzegorz Wan.
Biało-czerwoni zdają sobie sprawę, że za nimi dopiero pierwszy krok ku przyzwoitemu występowi w II lidze. – Nie wiedzieliśmy na co nas stać. Wypadliśmy w miarę nieźle. Ale więcej o naszych możliwościach będzie można powiedzieć po dwóch, trzech meczach – mówi bramkarz Kamil Ulman.
Ełkaesiacy nie ustrzegli się zresztą zapłaty przysłowiowego frycowego. We Wrocławiu odnieśliby zwycięstwo, gdyby w sytuacjach podbramkowych zachowali więcej zimnej krwi. – Myślę, że w następnym meczu z KSZO odblokuje się jakiś napastnik. Tu mieliśmy trzy, praktycznie dwustuprocentowe sytuacje – powiedział Ulman.
– Na pewno cieszy wynik i gra, ale jest niedosyt przez niewykorzystane okazje. Z mojej strony największy... – dodaje Rafał Bałecki. On, tuż przed przerwą, miał przed sobą tylko pustą bramkę.

Trójka nowych

W zdobywaniu punktów mają pomóc nowi zawodnicy: doświadczony pomocnik Jacek Dąbrowski, 21-letni napastnik Tomasz Bzdęga (wcześniej Unia Janikowo) i 20-letni pomocnik Przemysław Czeleń (Dolcan Ząbki)

więcej: Gazeta Współczesna - Radość z debiutu  

 

Gazeta Wyborcza - ŁKS musi popracować nad wytrzymałością

Pierwsze koty za płoty - tak podsumował debiut w II lidze swych podopiecznych Czesław Jakołcewicz, trener ŁKS-u Łomża. Beniaminek na inauguracje rozgrywek bezbramkowo zremisował we wtorek na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław

Występ łomżan na II-ligowych boiskach był jedną wielką niewiadomą. Zespół boryka się bowiem z problemami finansowymi oraz organizacyjnymi i jego start w rozgrywkach w ogóle stał pod znakiem zapytania. Dopiero po trzech przełożonych spotkaniach piłkarze ŁKS-u w końcu mogli zadebiutować i pokazali, że zasługują na grę w II lidze. Nie przestraszyli się ekipy Śląska (w zaległym spotkaniu z drugiej kolejki) i gdyby zachowali więcej zimnej krwi pod bramką rywala, mogliby zdobyć nawet trzy punkty. Najdogodniejszej okazji do strzelenia gola nie wykorzystał Rafał Bałecki, który, mając przed sobą pustą bramkę, nie zdecydował się na strzał.

- Łukasz Adamski krzyknął, żebym zagrał mu piłkę i tak zrobiłem. Niestety, okazało się to złym rozwiązaniem - tłumaczy zawodnik. - Bardzo żałuję tej sytuacji, ponieważ gdybyśmy zdobyli w tej sytuacji gola, to odnieślibyśmy zwycięstwo. Z drugiej jednak strony cieszymy się z remisu, ponieważ to dobry rezultat, jak na debiut.

Z wywalczonego punktu we Wrocławiu piłkarze mogą być zadowoleni, ale mają też co poprawiać przed kolejnym meczem. Muszą przede wszystkim popracować nad wytrzymałością. W drugiej części konfrontacji ze Śląskiem wyraźnie opadli z sił.

- Zawodnicy trochę osłabli, ponieważ poprzez te wszystkie problemy, jakie były w klubie, nie mogli się skupić tylko na treningach - wyjaśnia szkoleniowiec ŁKS-u. - Mam jednak nadzieję, że w następnym spotkaniu będzie już lepiej. Ale i tak uważam, że na trudnym terenie we Wrocławiu moi piłkarze zaprezentowali się znakomicie.

Kolejny pojedynek łomżanie rozegrają w sobotę - na wyjeździe z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. W tym meczu zespół z Łomży powinien być jeszcze mocniejszy, ponieważ do kadry dołączą dwaj zawodnicy: Jacek Dąbrowski i Tomasz Bzdęga. Obaj podpisali już wcześniej umowy z ŁKS-em, a teraz mają być wreszcie zatwierdzeni do gry w nowym klubie.

Jednak to nie brak piłkarzy jest największym problemem klubu. Nadal mnożą się kłopoty związane z brakiem stadionu spełniającego wymogi II ligi, na którym łomżanie mogliby grać. Na obiekcie w Łomży już przed tygodniem miał się rozpocząć remont, ale do tej pory nic nie zostało zrobione.

więcej: Gazeta Wyborcza - ŁKS musi popracować nad wytrzymałością


 
 
4lomza.pl Regionalny Portal Copyright © Speed s.c. 2005r - 4too v.1.0

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę