Przejdź do treści Przejdź do menu
piątek, 16 października 2026 napisz DONOS@

Sentymentalny powrót i nowy początek zespołu Fresky

Łomżyńska grupa Fresky zadebiutowała na rockowej scenie MDK-DŚT. Zespołu nie tworzą jednak debiutanci, ale doświadczeni muzycy, znani też z innych form aktywności. Tomasz „Mieciu” Sierzputowski, Michał Chojak, Jacek Malinowski i Piotr Sławiński zachwycili publiczność twórczym podejściem do rockowej materii, a do tego perkusista zadebiutował również jako grafik, prezentując publicznie po raz pierwszy swe nieszablonowe prace.

Łomżyńska scena rockowa rozwija się obecnie w dwóch kierunkach: nie brakuje młodych zespołów, zarówno coverowych, jak też tworzących własny materiał, a swą obecność na niej wciąż zaznacza również starsze pokolenie, pamiętające jeszcze lata 80. i 90. To nie tylko grupy istniejące od lat, jak Polityka, Holy Water i BL Blues Band, ale też nowsze, w tym Bassolomeo Bartka Leszczyńskiego i właśnie Fresky. Powstały w ubiegłym roku kwartet tworzą muzycy, którzy przed laty zaczynali w MDK swą muzyczną i teatralną przygodę: wokalista Jacek Malinowski (kiedyś czarny teatr Sivina II Tomasza Brzezińskiego i zespół  Świerszcze, obecnie dyrektor Białostockiego Teatru Lalek ), gitarzysta Michał Chojak (Świerszcze i inne łomżyńskie formacje, choćby The Brzuch Brothers i Radionauci) i inicjator powstania zespołu, perkusista Tomasz „Mieciu” Sierzputowski (dawniej Mess Around Makers, obecnie Polityka). Skład dopełnił basista Piotr Sławiński, kiedyś związany z lubelskimi i świdnickimi formacjami, obecnie mieszkający w Łomży, gdzie gra w Bassolomeo. – Już od dawna myślałem o zrobieniu czegoś innego niż blues i heavy metal – podkreśla Tomasz „Mieciu” Sierzputowski. – Mam dość szerokie spektrum zainteresowań muzycznych, lubię też elektronikę połączoną z instrumentami akustycznymi, stąd pomysł na taki właśnie zespół. I zacząłem zapraszać znajomych, a Miśka (Michała Chojaka – red.) znam od wielu lat, bo graliśmy różne rzeczy jeszcze w liceum. Potem ludzie gdzieś się porozbiegali, zajęli swoimi sprawami, ale teraz jest dobry czas, żeby wrócić i zająć się na nowo tym, co nas fascynowało wtedy i fascynuje po dziś dzień – mam nadzieję, że będzie to ewoluowało i miało ciąg dalszy.

Zespół tworzył i dopracowywał na próbach autorski materiał, aż pojawił się pomysł jego scenicznej odsłony, gdzie koncert dopełniła prezentacja grafik Tomasza „Miecia” Sierzputowskiego, był to więc podwójny debiut: i koncertowy, i wystawienniczy. 

– To moja pasja od wielu, wielu lat – mówi Tomasz „Mieciu” Sierzputowski. – Nie jestem w tej dziedzinie żadnym profesjonalistą, robię to, bo mam taką wewnętrzną potrzebę: wstaję rano z jakimś pomysłem, który nie daje mi spokoju i muszę go przenieść albo na muzykę, albo na te grafiki. To ich pierwsza publiczna prezentacja i cieszę się, że jest pozytywny odzew – na pewno będą powstawać kolejne, bo daje mi to dużo frajdy. To bardzo czasochłonny proces, jest przy tym sporo dłubania, ale lubię to robić, bo dużo jest przy tym kontemplacji, medytacji, wyciszenia, bo wszystkie te prace są mandalami. 

Później królowała już tylko muzyka, a Fresky potwierdzili wysoką formę artystyczną i sceniczną. Grupa zaprezentowała alternatywnego rocka w bardzo nieszablonowej, momentami iście progresywnej, odsłonie. Poszczególne kompozycje były bardzo zróżnicowane, układając się w muzyczną opowieść niczym na płycie, od minimalistycznego podejścia w post-punkowym wydaniu do bardziej rozbudowanych aranżacji, z połamanymi rytmami i zaskakującymi zmianami metrum. Nie zabrakło też oszczędnie dozowanych, dopracowanych solówek Michała Chojaka i utworów bardziej przebojowych, wręcz tanecznych, opartych na elektronicznym pulsie i wyrazistym rytmie. Materiał autorski, intrygujący również w warstwie tekstowej, dopełniły parafrazy tekstów Edwarda Stachury w równie nieoczywistych opracowaniach, „Człowiek człowiekowi” i „Jak”, a gorąco przyjęty zespół musiał oczywiście bisować. 

– To była impreza związana z wystawą i na razie nie mamy dalszych planów koncertowych – podsumowuje Tomasz „Mieciu” Sierzputowski. – Myślę jednak, że będzie dalszy ciąg, bo jakieś pomysły chodzą nam już po głowach i na pewno tego tak nie zostawimy – będziemy informować o naszych kolejnych ruchach. O płycie jeszcze nie myśleliśmy, bo punktem docelowym był na tę chwilę ten dzisiejszy koncert – możemy nagrać ją własnym sumptem, bo mamy małe studio, więc nie jest to dla nas problem, a widzimy, że jest zainteresowanie, więc może zrobimy ten kolejny krok. 

Wojciech Chamryk

251223010513.jpg

 
Zobacz także
 

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę