Dwa zasłabnięcia jednego dnia. O życiu mogą zdecydować minuty
Dwa zdarzenia z udziałem starszych mężczyzn miały miejsce we wtorek w Łomży. W jednym przypadku konieczna była resuscytacja i przywrócenie akcji serca. Oba przypominają, że zasłabnięcie może zdarzyć się nagle, a reakcja osób znajdujących się w pobliżu może mieć ogromne znaczenie.
Do pierwszego zdarzenia doszło około godz. 11 na ulicy Dwornej. Starszy mężczyzna przechodzący przez przejście dla pieszych nagle zasłabł i upadł. Sytuacja okazała się bardzo poważna. Na miejsce wezwano zespół ratownictwa medycznego, a ratownicy prowadzili działania resuscytacyjne. Udało się przywrócić akcję serca i mężczyzna został przewieziony do szpitala.
Do kolejnego zasłabnięcia doszło przed godz. 13 na parkingu w rejonie skrzyżowania ulic Legionów i Sikorskiego. Starszy mężczyzna zasłabł podczas prowadzenia samochodu, stracił kontrolę nad pojazdem i uderzył w zaparkowane auto.
Takie przypadki wcale nie należą do rzadkości. Według raportu dotyczącego systemu powiadamiania ratunkowego w 2025 roku do Państwowego Ratownictwa Medycznego przekazano 210 188 zgłoszeń dotyczących utraty przytomności lub zasłabnięcia. To średnio około 576 zgłoszeń każdego dnia w Polsce.
Nie każde zasłabnięcie oznacza zatrzymanie krążenia. Może mieć wiele przyczyn, od chwilowego spadku ciśnienia, odwodnienia czy zaburzeń poziomu cukru po poważne problemy kardiologiczne. Dlatego szczególnie ważna jest obserwacja osoby, która straciła przytomność.
Jeżeli poszkodowany nie reaguje i nie oddycha prawidłowo, należy natychmiast wezwać pomoc pod numerem 112 lub 999 i rozpocząć resuscytację krążeniowo-oddechową. Europejska Rada Resuscytacji wskazuje, że pierwsze minuty po zatrzymaniu krążenia mają zasadnicze znaczenie dla przeżycia. Świadkowie zdarzenia są często pierwszymi osobami, które mogą rozpocząć ratowanie człowieka, zanim na miejsce dotrą ratownicy.
U dorosłego podstawą są uciski klatki piersiowej wykonywane z częstotliwością 100–120 razy na minutę. Standardowo to 30 uciśnięć i dwa wdechy. Jeżeli w pobliżu znajduje się automatyczny defibrylator AED, należy go użyć i wykonywać jego polecenia. Z każdą minutą opóźnienia skuteczność defibrylacji i szanse poszkodowanego szybko maleją.
Zdarzenie na ulicy Dwornej pokazuje, że zasłabnięcie może brzmieć niegroźnie, ale czasami oznacza walkę o ludzkie życie.


