Łódki elektryczne MOSiR holuje motorówka WOPR
„Wszystko działa, jak należy” - zapewniała dyrektor Bernadeta Krynicka z MOSiR Łomża, do floty którego rok temu dołączyło 9 łódek chińskich na baterie. Teraz dyrektor podjęła decyzję o instalacji dodatkowo paneli fotowoltaicznych za 25 tysięcy zł. Jednakże zdaniem Czytelników 4lomza.pl nie wszystko działało jak należy na łódkach w sobotę i niedzielę. Problemy z ładowaniem baterii łódek nie zostały rozwiązane po myśli dyrektor MOSiR, sądząc po opisywanych przez ludzi sytuacjach...
W relacji o wakacyjnych atrakcjach nad Narwią rok temu pisaliśmy o 9 łódkach za 150 tysięcy zł.
Złączyli obie łódki burtami i przywiązali sznurem
„Będzie taniej, szybciej i bardziej ekologicznie…” - ucieszono się na profilu MOSiR 10. sierpnia, w poniedziałek. „Wszystkie łódki MOSiR Łomża są już zasilane słońcem”. - Moc zaczęła spadać od samego wypłynięcia, ale gdy wychodziło słońce, moc skakała, po czym przy zachmurzeniu znów leciała w dół – wspomina sobotni rejs Czytelnik. - Wypożyczyliśmy 2 łódki: w jednej byłem z żoną i trójką dzieci, w drugiej brat cioteczny z dziećmi. U brata cały czas stan baterii pokazywał 100 %. Nawet nie drgnął, więc można było płynąć i płynąć, więc patent się sprawdza. Trafiłem na wadliwą. Fajnie się stało. Dzieciaki miały frajdę i przygodę. Złączyliśmy obie łódki burtami, przywiązaliśmy sznurem i trzymaliśmy rękoma za barierki. Tak spokojnie dopłynęliśmy z powrotem, bo płynęliśmy najpierw za przepompownię za nowym mostem. Łódka ma zabezpieczenie: gdy bateria spada do 10 % to się wyłącza i włącza na kilka sekund, aby zachować sterowność i dopłynąć z nurtem do portu. Warto wyposażyć awaryjnie łódki chociaż w wiosło. Nie było nic, czym moglibyśmy „pomachać”.
Czy łódki elektryczne dopłynęłyby do Nowogrodu?
Inny Czytelnik opowiada, jak wyglądała słoneczna niedziela z rodzinami w Porcie nadrzecznym. Na miejscu oczekiwały duże kolejki ludzi z dziećmi, w marinie stały trzy - cztery unieruchomione łodzie, zaś chętnych odprawiano z kwitkiem, że baterie się wyładowały i więcej wolnych łódek nie ma. Gdy we wrześniu 2025 r. MOSiR zakupił flotę 9 łodzi elektrycznych, pojazdy wodne na 5 osób reklamowano jako mogące pływać od 8 do nawet 10 godzin, także śmiało można by wybrać się do Wizny lub Nowogrodu. Nie trzeba wyjeżdżać na Mazury. Po roku doświadczenia z jednostkami na wodzie dyrektor Krynicka tak odległych rejsów nie promuje. Na przykład, w okolicy Czarnocina na kamieniach doszło do uszkodzenia łodzi. Kiedy do pojazdu – mającego maksymalny udźwig do 500 kg - wsiądzie pięciu dorosłych i rosłych mężczyzn, to łódka nabiera wody. Czas pokazał, że baterie nie są tak mocne i wytrzymałe, jak się spodziewano. Czytelnik nadesłał nam dane o geografii Narwi z przypomnieniem, że: Łomża leży na 206. km Narwi, Nowogród na 180. km (26 km z prądem i 26 km pod prąd w drodze powrotnej to 52 km), Wizna na 246. km (40 km w jedną stronę i 40 w drugą daje 80 km). - Pokonanie ponad 50 km, w tym połowę dystansu pod prąd rzeki, komercyjną łodzią rekreacyjną na jednym ładowaniu jest fizycznie i technologicznie niemożliwe – ocenia Łomżyniak.
Przyjaciel MOSiR-u zaproponował montaż paneli
Sezon 2026 r. pokazał, że eksploatacja łodzi to zdrowa rekreacja dla mieszkańców i przyjezdnych, ale też awarie, wyciąganie dźwigiem, naprawy własne. W opinii jednego z Czytelników, w praktyce akumulatory pozwalały na zaledwie około 3 godziny pływania. Spalały się fabryczne ładowarki, a mieszkańcy widywali, jak uszkodzone łodzie musiały być awaryjnie wyciągane z wody za pomocą dźwigu. Ludzie zastanawiali się, czy nowy sprzęt rodem z Chin jest w ogóle na gwarancji? Zresztą, montaż stelaży z panelami PV i ingerencja w fabryczną instalację elektryczną bez zgody dostawcy i tak zapewne unieważniłyby gwarancję... Czy stelaże z panelami słonecznymi zmieniają stateczność kadłubów łódek i oddziałują na bezpieczeństwo użytkowników? – oto zagadka dla specjalistów. Jak mówiła w rozmowie z Adamem Dąbrowskim dyrektor Bernadeta Krynicka w poniedziałek (Polskie Radio Białystok), energia z akumulatorów starcza na kilka godzin pływania. Później „trzeba źródło zasilania wymienić na nowe, a wyjęty akumulator naładować z sieci, co nas sporo kosztowało”. - Dlatego nie wahałam się, kiedy przyjaciel MOSiR-u, który zawodowo montuje OZE, zaproponował nam montaż na łodziach paneli solarnych – przedstawiła szczegóły dyrektor Bernadeta Krynicka.
Baterie, kamienie, zielsko i błąd ludzki
Fakt faktem, że nowe łodzie traciły zasilanie na rzece i były holowane przez motorówkę WOPR. Z wyjaśnienia dyrektor Krynickiej dowiemy się, że pracownicy „źle podłączyli ustawienia ładowarki na 12 voltów; powinni na 24 volty”, wskutek czego baterie się nie naładowywały, a rozładowywały. W ocenie dyrektor MOSiR, jeżeli łódka popływa 40 godzin, to inwestycja w panele PV się zwróci. - Łódki były naprawdę tanio kupione w Chinach i baterie przyszły z Chin – wspomina dzieje sprzed roku. - Pod koniec roku kupiliśmy drugi, porządny zestaw baterii. Gdy myślę o dokupieniu nowych baterii, to nie w Chinach... Przyczyną słabego działania łódek bywa nie tylko brak prądu w baterii, nadmierna waga czy kamienie. Ludzie wpływają w szuwary, w śrubę napędową wkręca się zielsko i pojazd unieruchomiony. - Każdy jeden sprzęt może mieć awarię – zauważa Bernadeta Krynicka. - Jest bardzo duże zainteresowanie i dużo wypożyczeń. Łódki non stop chodzą. Nie ma odpoczynku.
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146




