Ministerstwo poprawia oznakowanie przy kolei. Przy peronie niewidomi nadal trafiają na jezdnię
Dodatkowe linie zatrzymania na przejazdach, znak STOP przy ul. Strusiej i dalsze kontrole – to część działań podjętych po przywróceniu ruchu kolejowego do Łomży. Ministerstwo Infrastruktury odpowiadając na interpelację posła Jacka Niedźwiedzkiego zapewnia, że bezpieczeństwo jest monitorowane. Jednocześnie za czerwcowy incydent z autobusem MPK na ul. Pileckiego odpowiedzialnością obarcza kierowcę. Tymczasem tuż przy samych peronach pozostaje problem, który trudno uznać za rozwiązany: ścieżka dla niewidomych prowadzi do jezdni, na której wciąż nie ma przejścia dla pieszych. Miasto ustawiło jedynie znak ostrzegający kierowców.
Do redakcji trafiła odpowiedź Ministerstwa Infrastruktury na interpelację posła Jacka Niedźwiedzkiego dotyczącą weryfikacji oznakowania i organizacji ruchu w rejonie nowo uruchomionej infrastruktury kolejowej w Łomży. Interpelacja wpłynęła do Sejmu 14 lipca, a odpowiedzi 10 sierpnia udzielił wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak.
W dokumencie Polskie Linie Kolejowe zapewniają, że po powrocie pociągów na linię nr 49 PKP rozpoczęły bieżącą obserwację funkcjonowania infrastruktury i organizacji ruchu w rejonie przejazdów. Po analizach i spotkaniu z przedstawicielami Komendy Miejskiej Policji w Łomży zdecydowano o dodatkowym oznakowaniu wszystkich przejazdów kategorii B wyposażonych w rogatki.
Chodzi o wykonanie linii P-14, czyli linii warunkowego zatrzymania. Takiego oznakowania – jak przyznaje ministerstwo – nie przewidywały wcześniej zatwierdzone projekty stałej organizacji ruchu. Do czasu uzyskania formalnych uzgodnień wykonawca naniósł linie tymczasowo w kolorze żółtym. Później mają zostać wykonane w docelowej formie.
Jeszcze dalej idąca zmiana ma nastąpić na przejeździe przy ul. Strusiej. Uzgodniono tam ustawienie znaku B-20 „STOP” oraz wykonanie linii P-12, czyli linii bezwzględnego zatrzymania.
Ministerstwo: na Pileckiego zawinił kierowca
15 czerwca na przejeździe przy ul. Witolda Pileckiego autobus komunikacji miejskiej wjechał na przejazd i zatrzymał się na torowisku, a opuszczana rogatka oparła się o pojazd. Pociąg musiał hamować awaryjnie. Zdarzenie było jednym z argumentów posła przemawiających za ponownym sprawdzeniem przyjętych rozwiązań.
Ministerstwo, powołując się na ustalenia komisji kolejowej, wskazuje jednak jednoznacznie, że bezpośrednią przyczyną incydentu było zachowanie kierowcy autobusu. Miał on wjechać na przejazd mimo braku możliwości jego opuszczenia i zatrzymać pojazd w obrębie torów.
Według komisji urządzenia przejazdowe, samoczynna sygnalizacja oraz pozostałe elementy sterowania ruchem kolejowym działały prawidłowo, a infrastruktura kolejowa nie miała wpływu na zdarzenie.
Kontrola wykazała uchybienia
Po pierwszych tygodniach funkcjonowania kolei PKP PLK przeprowadziły także, 29 i 30 czerwca, doraźną kontrolę oznakowania przejazdów przebudowanych z kategorii D do kategorii B.
Na przejeździe przy Pileckiego nie stwierdzono nieprawidłowości mogących mieć wpływ na bezpieczeństwo ruchu kolejowego. Kontrola innych miejsc przyniosła jednak bardziej złożony obraz. Ministerstwo przyznaje, że na części przejazdów, pozostających jeszcze na etapie robót wykończeniowych i odbiorów, znaleziono pojedyncze uchybienia wymagające uzupełnienia albo doprecyzowania.
Większość miała dotyczyć oznakowania i organizacji ruchu po stronie układu drogowego, czyli kwestii pozostających w gestii zarządców dróg lub wykonawcy robót. Wydano zalecenia usunięcia uchybień, nakazano też wyjaśnienie rozbieżności w dokumentacji i monitorowanie działań naprawczych. Spółka zapewnia, że pozostaje w kontakcie z samorządami, zarządcami dróg i służbami oraz analizuje zgłaszane uwagi. Zastrzega przy tym, że nie wszystkie postulaty mogą zostać zrealizowane, ponieważ część wykracza poza zatwierdzoną dokumentację, umowę albo zakres inwestycji.
Znak jest, przejścia nadal nie ma
Na tym tle szczególnie wygląda sytuacja tuż przy łomżyńskich peronach. Pasażerowie wychodzący z peronów w kierunku Centrum Przesiadkowego, parkingu i targowiska dochodzą do jezdni, przez którą w naturalnym ciągu komunikacyjnym muszą przejść. Wyznaczonego przejścia dla pieszych tam jednak nie ma. Co szczególnie istotne, wykonane w ramach infrastruktury kolejowej oznaczenia dotykowe prowadzące osoby niewidome i słabowidzące dochodzą właśnie do krawędzi tej jezdni.
Miasto Łomża ustawiło przed wyjściem z peronu znak ostrzegający kierowców o pieszych. Nowy znak poprawia widoczność problemu, ale go nie rozwiązuje. Ostrzega kierowców i powinien skłonić ich do zwiększonej uwagi, jednak nie tworzy w tym miejscu przejścia dla pieszych ani nie daje osobom przekraczającym jezdnię pierwszeństwa, jakie przysługuje na oznakowanej „zebrze”. Przepisy stanowią, że przy przechodzeniu poza przejściem – jeżeli w danym miejscu jest ono dozwolone – pieszy powinien ustąpić pierwszeństwa pojazdom.
W praktyce oznacza to dość osobliwą sytuację: infrastruktura przygotowana z myślą o dostępności dla osób niewidomych prowadzi je do miejsca, w którym kończy się bezpieczne i czytelne prowadzenie. Dalej jest jezdnia bez wyznaczonego przejścia.
Problem tym bardziej zwraca uwagę, że Ministerstwo Infrastruktury w swojej odpowiedzi wyraźnie rozdziela odpowiedzialność. PKP PLK odpowiada za infrastrukturę kolejową i zabezpieczenia na przejazdach kolejowo-drogowych, natomiast organizacja ruchu i oznakowanie dróg publicznych należą do właściwych zarządców dróg.
