Café blues Kultura
Koncert bluesowy zakończył tegoroczną odsłonę Café Kultura. Na Starym Rynku wystąpił włoski wirtuoz lap steel guitar oraz gitary elektrycznej Andrea De Luca, wykonujący autorskie kompozycje oraz bluesowe klasyki. Towarzyszyli mu znakomici polscy muzycy, doskonale w Łomży znani Bogdan Topolski, Łukasz Gorczyca i Jerzy Korzun. Jeszcze dziś odbędzie się jednak postscriptum całego cyklu, plenerowa wystawa i kameralny koncert.
Łomża jest obecna na bluesowej mapie Polski już od przełomu lat 70. i 80. ubiegłego wieku, a fani doskonale pamiętają tutejsze zespoły sprzed lat oraz ich liczne, nierzadko ogólnopolskie, sukcesy. Obecnie blues rozbrzmiewa w Łomży nie tylko dzięki lokalnym grupom i dorocznemu Polskiemu Dniowi Bluesa, ale też dzięki różnym koncertom, organizowanym najczęściej dzięki MDK-DŚT. Część z nich odbywa się dzięki Łukaszowi Gorczycy, który od lat zaprasza do Polski gitarowych wirtuozów z różnych stron świata. Dzięki temu ubiegłoroczne Café Kultura zamknął występ szwedzkiego gitarzysty i wokalisty Erica Hanssona, a teraz równie znakomitego Andrei De Luki. Ten zafascynowany bluesem samouk zaczął koncert solo, tylko z lap steel, ale rychło dołączyli do niego gitarzysta Bogdan Topolski, basista Łukasz Gorczyca i perkusista Jerzy Korzun.
Już w kwartecie wykonali szereg bluesowych i bluesrockowych utworów, pochodzących z wydanego w roku ubiegłym albumu „Live And Studio Sessions”. „Get Back To Life” wybrzmiał jeszcze z wykorzystaniem lap steel, chociaż drugie, równie długie, solo w tym utworze należało do Bogdana Topolskiego. Kiedy De Luca sięgnął po gitarę okazało się, że radzi sobie z nią równie dobrze, co potwierdził choćby w „Going To Tacoma”, na poły balladowym „Man Leave My Little Girl Alone” i „Pride And Joy”. Sięgał też do skarbnicy bluesowych standardów, takich jak „Mojo Boogie”, w którym De Luca obszedł publiczność i dał jej możliwość wykazania się wokalnymi talentami oraz „Rock My Baby” (znowu z lap steel), wspominając wrażenie, jakie zrobiły na nim koncerty i wspólne występy z takimi mistrzami jak Buddy Guy i Johnny Winter.
Obaj gitarzyści płynnie wymieniali się długimi solówkami, zdarzały się też momenty call and response i partie grane unisono, ale jako solista dwukrotnie zaprezentował się też Łukasz Gorczyca. Poszczególne kompozycje brzmiały bardzo swobodnie, a klimat niezobowiązującego grania podkreślały też rozmowy muzyków między poszczególnymi utworami, kiedy na szybko ustalali, co zagrają. Dlatego na finał zabrzmiał romantyczny i zadedykowany publiczności utwór „Shadows In The Rain”, nie obyło się również bez energetycznego bisu. I chociaż formalnie był to koniec koncertowego cyklu Café Kultura 2026, to jeszcze dzisiaj w galeryjnym ogródku przed arkadami o 18:00 odbędzie się swoiste postludium. W programie kameralny koncert uczestników niedawnych warsztatów wokalnych oraz plenerowa wystawa prac plastycznych, efekt zajęć „Światłem/Cieniem”.
Wojciech Chamryk














