Chcą upamiętnić ofiary mordu we wsi Srebrny Borek
- Chciałbym, aby na cmentarzu w Szumowie została ufundowana tablica na mogile zbiorowej. Być może, 24 osoby zostały rozstrzelane przez Niemców 15. maja 1943 r. - opowiada Józef Zajkowski. Przez 33 lata był wójtem Gminy Sokoły i należy do komitetu społecznego rewitalizacji mogiły. - Ja traktuję wspólne dzieło jako wotum wdzięczności, że mój tata Stanisław wtedy cudownie przeżył... Tata opowiadał mi, że 15. maja poszedł z kuzynem po pracy do dziewczyn na imieniny. Było Zofii.
Syn Józef dowiedział się od swojego taty Stanisława, że rodzic jako kawaler produkował dachówki z betonu i kładł je z kuzynem z Radwan na dachach. Traf chciał, że 15. maja 1943 r. Stanisław miał akurat zajęcia w tamtej okolicy. Po pracy poszli z kuzynem do znajomych dziewczyn - na imieniny jednej z nich. Niespodziewanie wieczorem przyjechali Niemcy i na podwórku koło płotu rozkazali stanąć ludziom, zgonionym z pobliskich domów. Otworzyli ogień do niewinnych Polek i Polaków, w tym małych dzieci i kobiet. - Tata opowiadał ponad 30 lat temu, że uratował się tylko dlatego, że zaczął uciekać – wspomina Józef Zajkowski. - Całe życie pamiętał, jak kule świstały obok głowy. Z opowiadań taty wynikało, że ponad 20 osób najpierw pochowano na podwórku, a po trzech dniach przeniesiono koło lasu. Po wojnie dokonano ekshumacji i umieszczono ciała w zbiorowej mogile na cmentarzu w Szumowie. Stoją tam krzyżyki, ale chcemy ufundować tablicę z nazwiskami i pomnik.
Wójt i proboszcz przychylni inicjatywie
Do komitetu społecznego w trakcie tworzenia, w celu rewitalizacji grobu niewinnych ofiar, należą także: Franciszek Głębocki i Kazimierz Daniszewski z Szumowa oraz prezes Dariusz Syrnicki z Łomży, związani ze Związkiem Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. Z ich inicjatywy odbyły się spotkania: z wójtem Gminy Szumowo Andrzejem Pskietem i proboszczem parafii ks. Sławomirem Grodeckim. Wójt i proboszcz odnieśli się przychylnie do inicjatywy upamiętnienia rozstrzelanych przez Niemców ofiar ze Srebrnego Borku i odnowienia mogiły zbiorowej. - Zamierzamy zwrócić się do Oddziału IPN w Białymstoku, żeby historycy przeprowadzili kwerendę archiwalną. Pomoże to ustalić nazwiska i wiek ofiar oraz przebieg tragicznych wydarzeń – zapowiada Józef Zajkowski. - Zapraszamy wszystkich, którzy są zainteresowani i chcą w inicjatywie dopomóc: tel. 502 627 615.
„Czarne lata na łomżyńskiej ziemi”
Wersja wydarzeń, opowiedziana ponad 3 dekady temu przez tatę synowi w dużej mierze pokrywa się z opisem tragedii w Srebrnym Borku, jaki zrekonstruował w oparciu o relacje świadków i zapisy w dokumentach urzędowych dziennikarz Jerzy Smurzyński w fundamentalnej księdze historycznej „Czarne lata na łomżyńskiej ziemi” (Warszawa – Łomża, 1997), opisującej masowe, hitlerowskie zbrodnie w 1939 r. oraz latach 1941 – 1945 (czyli bez okupacji sowieckiej). 15. maja 1943 r. były imieniny Zofii Kruszewskiej, córki gospodarza. O godz. 23 przyjechało 8 żandarmów z Zambrowa i Szumowa. Wyprowadzili na podwórko rodzinę Kruszewskich, gości, kilku sąsiadów, w tym rodziny Rykaczewskich, Mioduszewskich, Józefa Ordziejewskiego. Do ludzi pod płotem żandarmi strzelali prawdopodobnie z karabinów, a następnie z broni krótkiej dobijali ofiary. Datę, częściowo nazwiska i imiona ofiar oraz przebieg egzekucji podawali w zeznaniach z 1970 r. świadkowie: Jan Ciesielski i Henryk Rykaczewski - mówił, że podczas strzelania upadł. Potem, trafiony w nogę, udał martwego.
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146
-
"Ważne, żeby pamiętać" -
Ks. Wysocki poświęcił Pomnik Ofiar Obławy Augustowskiej -
70 lat temu Żydów z Łomży wymordowali Niemcy... -
Odkrywanie tajemnic lasu śmierci -
Śmierć za bochenek chleba -
Masowe zbrodnie hitlerowskie w Łomży
-
Mokra Łączka przesiąknięta krwią i modlitwą -
Grupa Müllera
-
Pomnik pomordowanych w Lesie Giełczyńskim ma zostać odnowiony -
Dr Sychowicz: nie tylko Jedwabne, nie tylko Żydzi. -
Jeziorko pamięta -
Życiowe wspomnienia i refleksje Romualda Sinoffa -
Jak Żydzi z Polakami tańczyli w Łomży poloneza


