Ks. Radosław Kubeł: Szukam sprawiedliwości
– Ja po prostu szukam sprawiedliwości – mówił ks. Radosław Kubeł, który w niedzielę wieczorem spotkał się na placu Niepodległości w Łomży z grupą około stu osób. Wcześniej opowiadał o swoim położeniu, żalu do wymiaru sprawiedliwości i przekonaniu o własnej niewinności. Spotkanie zakończyła Koronka do Miłosierdzia Bożego.
– Po półtora roku walki jestem już innym człowiekiem – rozpoczął ks. Radosław Kubeł, zwracając się do osób, które przyszły go wesprzeć.
Jak mówił, zmiana nie polega tylko na utracie 20 kilogramów, ale przede wszystkim na doświadczeniu „daru Ducha Świętego, żeby przeciwstawić się złu”. Wspominał o fałszywym w jego ocenie oskarżeniu, ataku medialnym oraz „wielu nieprzychylnych komentarzach i insynuacjach”.

Jego swoista spowiedź miała dwa przeplatające się wątki: duchowy i obywatelski. Z jednej strony mówił jako kapłan, z drugiej jako człowiek, który, jak podkreślał, „trafił w tryby państwa”.
Opowiadał, że modlił się o miłosierdzie, prosząc Boga, aby uchronił go przed atakiem i wyrokiem. Dziś, jak mówił, rozumie to inaczej.
– Miłosierdzie Boże nie polega na tym, że człowiek unika niewinnego cierpienia, ale że potrafi je znieść z godnością, z dumą, z wytrwałością. To jest dar Ducha Świętego, to jest dar męstwa – mówił ks. Kubeł.
„Zderzyłem się z systemem”
Znaczna część wystąpienia dotyczyła wymiaru sprawiedliwości. Ks. Radosław Kubeł mówił o doświadczonej niesprawiedliwości, znajomościach, „układach i układzikach”, które — w jego ocenie — doprowadziły najpierw do fałszywego oskarżenia, a następnie do niesprawiedliwego wyroku.
– Zderzając się z systemem tak zwanego wymiaru tak zwanej sprawiedliwości, zderzyłem się z ogromnym systemem, którego zwykły, pojedynczy człowiek nie może przejść – mówił.
Przekonywał, że zwykli obywatele są skazani na kolejki, oczekiwanie i poczucie bezsilności.

– Jesteśmy obywatelami drugiej kategorii, bo salonik VIP i znajomości w wymiarze sprawiedliwości nie są dla nas. Jesteśmy zepchnięci do miary owiec, do miary zwykłego, szarego człowieka, który ma się po prostu podporządkować systemowi – mówił duchowny.
Zapowiedział, że swoją walkę chce prowadzić „z otwartą przyłbicą”.
– Jestem człowiekiem niewinnym. Niewinnie oskarżonym, niewinnie skazanym – podkreślał. – Nie boję się wyjść do ludzi i stanąć przed nimi.
Twarzą w twarz z hejtem
Ks. Kubeł wspomniał również o piątkowej sprawie dotyczącej osoby, która jak relacjonował, miała publicznie w komentarzu nawoływać do pozbawienia go życia.
– Nie chodziło mi o to, aby tego człowieka prześladować. Chodziło o lżenie, o nienawiść, która przejawia się w takich niby anonimowych albo oficjalnych wpisach w internecie – mówił.
Podkreślał, że czym innym jest pisanie komentarzy z ukrycia, a czym innym spotkanie twarzą w twarz.
– Chciałem zobaczyć człowieka, który takie rzeczy wypisywał. Chciałem, jeżeli jest do tego zdolny, żeby mnie przeprosił, a ja chętnie mu wybaczyłem – mówił.
Duchowny apelował, aby nie chować się za anonimowymi kontami, ale rozmawiać. Jego zdaniem życie społeczne coraz częściej przekracza granice przyzwoitości, moralności, a nawet życia. Apelował o rozmowę, a nie chowanie się za anonimowymi kontami.
– Najwięcej do powiedzenia w mojej sprawie mają ci, którzy wiedzą o niej zapewne najmniej – stwierdził.
Modlitwa za państwo i sądownictwo
W wystąpieniu wiele uwagi poświęcił wymiarowi sprawiedliwości. Ks. Kubeł mówił, że jako obywatel i kapłan widzi państwo jako dysfunkcyjne, a władzę sądowniczą jako rozłożoną politycznymi sporami.
– Jako obywatel zderzyłem się z chaosem państwowym. Jeden rzecznik odwołany, podobno nielegalnie, drugi powołany, podobno nielegalnie. Mówię jako obywatel, dla którego państwo polskie stało się dysfunkcyjne. Mówię jako człowiek, który nie może znaleźć sprawiedliwości. – mówił.
Wspominał o skardze, którą złożył do rzecznika dyscyplinarnego w Warszawie na jednego z sędziów Sądu Rejonowego. Sędziów określił jako ludzi ponad prawem, a jeden z nich miał „złamać przepisy” w jego sprawie. Jak relacjonował, sąd okręgowy nie dopatrzył się uchybień.

– Gdy widzimy to w Trybunale Konstytucyjnym czy Krajowej Radzie Sądownictwa, widzimy to gdzieś w telewizji i to nas nie obchodzi. Ja, pukając do różnych instancji, widzę bezwład, który tam panuje – mówił.
Jedną z intencji wspólnej modlitwy było więc uzdrowienie państwa polskiego, szczególnie wymiaru sprawiedliwości.
– Wierzę, że tylko cud może uratować nasze państwo w tym zakresie – mówił ks. Kubeł.
„Nie dam się uciszyć”
Duchowny osadził swoją sprawę także w kontekście, jak mówił, niszczenia Kościoła i kapłanów, szczególnie tych wyrazistych. Zapewniał, że przez lata był całkowicie oddany pracy duszpasterskiej, ewangelizacji i wychowywaniu młodzieży. Przez 19 lat pełnił również posługę egzorcysty.
– Przez te lata dla mnie priorytetem było z jednej strony ewangelizowanie, a z drugiej wychowywanie młodzieży – mówił.
Podkreślał, że mimo wieloletniej pracy społecznej nie dorobił się majątku, poza 12-letnim samochodem i stosem książek.
– Nie dam się uciszyć – zapowiedział.

Nawiązał też do historii swojego dziadka, który — jak mówił — był żołnierzem wyklętym. Zestawił Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych, obchodzony 1 marca, z datą przedstawienia mu zarzutów — 3 marca.
– To dało mi do myślenia. Byli żołnierze wyklęci, są i kapłani wyklęci – mówił.
– Jestem wyklęty przez społeczeństwo, wyklęty przez władzę – stwierdził.
Jednocześnie dziękował biskupowi Januszowi za jak mówił, roztropność, podtrzymywanie na duchu i możliwość dalszego ograniczonego funkcjonowania w parafii.
– Jestem ciągle na służbie: w kaplicy adoracji, w świątyni. Chcę być pośród was i będę. Zamierzam wychodzić z tej mojej pustelni, być z wami, rozmawiać, spotykać się – zapowiadał.
Apelacja i znak sprzeciwu
Ks. Kubeł mówił, że akceptuje istnienie wyroku, ale się z nim nie zgadza. Zapowiedział złożenie apelacji.
– Wyroki oparte na kłamstwie nie są wiążące moralnie – przekonywał zgromadzonych.
Jego zdaniem zgorszeniem nie jest publiczne pojawianie się duchownego, ale fałszywe oskarżenie i skazanie na jego podstawie.
Dziękował wspólnotom za wsparcie, szczególnie Grupie Nadzieja, Rycerzom Maryi, parafianom, a także swoim rodzicom, którzy przyjechali na plac Niepodległości w Łomży.
– Chcę być znakiem sprzeciwu wobec tego, co można uczynić z człowiekiem, a zwłaszcza z kapłanem. Dziś wystarczy, że nosi się sutannę, a już jest się na cenzurowanym: w mediach, organach ścigania i sądach. Trzeba to powiedzieć: kapłani są dzisiaj dyskryminowani – przekonywał.
Drugą intencją Koronki do Miłosierdzia Bożego była modlitwa o to, aby — jak mówił ks. Kubeł — w Kościele nie zabrakło odważnych pasterzy, którzy nie idą na kompromis z władzą.
Pytany po wystąpieniu o połączenie wątków religijnych i obywatelskich, ks. Radosław Kubeł odpowiedział, że jest to „żal obywatela, który trafił w tryby państwa”.
– Jako człowiek, jako obywatel będący częścią tej wspólnoty społecznej, ja po prostu szukam sprawiedliwości. A okazuje się, że tej sprawiedliwości nie mogę doświadczyć na poziomie łomżyńskim – mówił.
Podkreślał, że mimo trudnej sytuacji czuje się wewnętrznie silny. Po zakończonej modlitwie wiele osób podchodziło do księdza, pocieszało go i zapewniało o swoim wsparciu.
-
Akta sprawy oskarżonego księdza Kubła trafiły do biegłego -
„Niesłusznie oskarżony” - parafianie bronią proboszcza -
"Nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu" -
Proces księdza utajniony -
Ksiądz Kubeł został skazany przez Sąd Rejonowy -
Sąd Najwyższy zdecyduje który sąd zajmie się sprawą księdza Radosława -
Oświadczenie księdza Radosława Kubła






