Oświadczenie MPK w sprawie wjechania autobusu pod zapory
Bałagan organizacji ruchu, a nie kierowca MPK mogą być winne wjechania miejskiego autobusu pod zapory kolejowe – zauważa Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacji w Łomży. W oświadczeniu z 22 czerwca prezes Andrzej Modzelewski wskazuje na uchybienia związane z organizacją ruchu i apeluje o pełne i obiektywne wyjaśnienie sprawy.
Mowa o zdarzeniu, które miało miejsce 15 czerwca około godz. 14:26:30 na przejeździe kolejowo – drogowym na ulicy Rotmistrza Witolda Pileckiego. Na opublikowanym przez PKP PLK nagraniu widać jak zapora opuszcza się na autobus MPK, a chwilę później zatrzymuje się pociąg. Materiał szeroko rozlał się po tzw. internecie wzbudzając wiele dyskusji i osądów
Winą za całą sytuację obarczono kierowcę autobusu, który nie powinien wjechać na tory, nie mając pewności, czy z nich zjedzie. Dziś MPK w przesłanym oświadczeniu podpisanym przez prezesa Andrzeja Modzelewskiego, wskazuje na chaos w organizacji ruchu na tym przejeździe i już na początku spółka odrzuca spekulacje, że kierowca wjechał na torowisko na czerwonym świetle.
„Nie znajdują potwierdzenia informacje sugerujące, że kierowca autobusu wjechał na przejazd przy nadawanym czerwonym sygnale świetlnym lub pod opuszczające się zapory. Nagrania z monitoringu autobusowego jednoznacznie pokazują, że w chwili wjazdu na przejazd sygnalizacja świetlna nie była aktywna, a zapory pozostawały podniesione” .
Dalej czytamy, że „autobus zatrzymał się przed torami z uwagi na zator drogowy znajdujący się po drugiej stronie przejazdu, co uniemożliwiało bezpieczne kontynuowanie jazdy”. Taką sytuację opisaliśmy naszej publikacji zwracając uwagę, że autobus utknął przed torami, ale już za linią zapory i sygnalizatora.
Tu jednak spółka wskazuje aspekty związane z organizacją ruchu. „Monitoring oraz dokumentacja fotograficzna wskazują również, że w dniu zdarzenia przed przejazdem znajdował się znak A-10 „Przejazd kolejowy bez zapór. Zgromadzona dokumentacja wskazuje ponadto, że znak ten został zastąpiony znakiem A-9 „Przejazd kolejowy z zaporami” dwa dni po zdarzeniu. Nie była również wyznaczona linia warunkowego zatrzymania, a znak STOP znajdował się w położeniu utrudniającym jego prawidłowy odczyt przez kierujących”.
Te okoliczności zdaniem MPK „rodzą uzasadnione wątpliwości dotyczące prawidłowości oznakowania oraz organizacji ruchu obowiązujących w dniu zdarzenia”. Złą organizację ruchu potwierdzać ma także wielokrotne dochodzenie do takich sytuacji z udziałem innych uczestników ruchu. „Jeżeli wielu kierujących w krótkim czasie zachowuje się w podobny sposób, zasadnym wydaje się zbadanie, czy oznakowanie, organizacja ruchu oraz sposób działania sygnalizacji są wystarczająco czytelne i jednoznaczne dla użytkowników drogi”.
W dalszej części oświadczenia MPK sp. z o.o. zapewnia, że „bezpieczeństwo pasażerów komunikacji miejskiej, kierowców MPK oraz wszystkich uczestników ruchu drogowego jest dla nas wartością nadrzędną”.
„Zależy nam na pełnym i obiektywnym wyjaśnieniu sprawy, wyciągnięciu właściwych wniosków oraz podjęciu działań, które przyczynią się do dalszej poprawy bezpieczeństwa na łomżyńskich drogach i przejazdach kolejowo-drogowych. Naszym celem nie jest poszukiwanie winnych, lecz rzetelne ustalenie wszystkich okoliczności zdarzenia oraz podjęcie działań służących poprawie bezpieczeństwa mieszkańców Łomży”.
Sprawę badają łomżyńscy policjanci i to oni muszą ocenić prawidłowość oznakowania i zakres odpowiedzialności kierowcy, także kontekście art. 28 prawa o ruchu drogowym.