Czterdzieści lat pod wodą. Jubileusz łomżyńskich strażaków-nurków
Zaczęło się od pasji kilku zapaleńców i pierwszych kursów nurkowych. Dziś Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wodno-Nurkowego „Łomża”, działająca przy Komendzie Miejskiej PSP w Łomży, jest jednym z filarów bezpieczeństwa wodnego regionu. Łomżyńscy strażacy-nurkowie świętowali 40-lecie działalności.
To służba w miejscu, w którym człowiek jest zdany na wyszkolenie, sprzęt i własne opanowanie. Ratownicy wodno-nurkowi działają tam, gdzie żywioł wody stwarza szczególne zagrożenie dla życia i zdrowia ludzi. Podczas jubileuszowej uroczystości w KM PSP w Łomży przypominano historię grupy, dziękowano jej twórcom i obecnym członkom oraz wręczano odznaczenia i podziękowania.
– Ich służba wymaga nie tylko doskonałego wyszkolenia i sprawności fizycznej, ale również odwagi, determinacji oraz gotowości do działania w najtrudniejszych warunkach – podkreślał Arkadiusz Obrycki, komendant miejski PSP w Łomży, który w latach 2007–2013 sam był członkiem łomżyńskiej grupy. Jak mówił, jubileusz jest okazją do wyrażenia wdzięczności tym, którzy przez cztery dekady współtworzyli historię grupy, budowali jej potencjał i renomę.
Rys historyczny przedstawił st. kpt. Kamil Cieślikiewicz, zastępca dowódcy Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej PSP w Łomży i obecny dowódca grupy. Początki ratownictwa wodno-nurkowego w strukturach łomżyńskiej straży pożarnej sięgają lat 1985–1986. Pierwsze szkolenia organizowano jeszcze przy udziale Ligi Obrony Kraju. Wśród pionierów byli m.in. śp. Adolf Czesnowski i Daniel Sadowski, którzy przez kolejne lata mieli ogromny wpływ na rozwój tej specjalizacji w Łomży.
Na początku sekcja miała w dużej mierze charakter sportowy. Strażacy startowali w zawodach nurkowych, a sprzęt kompletowano stopniowo, często z ogromnym wysiłkiem i pomysłowością. Korzystano z pianek, butli i automatów, które dziś są już tylko częścią historii. Wraz z kolejnymi szkoleniami, doświadczeniami i akcjami sekcja zaczęła przekształcać się w profesjonalną formację ratowniczą.
Jednym z przełomowych wydarzeń była skuteczna akcja poszukiwawcza na Jeziorze Rajgrodzkim. Pokazała ona, jak potrzebne są wyspecjalizowane siły do działań pod wodą. Formalnym krokiem w rozwoju było powołanie 30 czerwca 2000 roku Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Wodno-Nurkowego „Łomża”, wchodzącej w skład Wojewódzkiego Odwodu Operacyjnego Podlaskiej Brygady Odwodowej Krajowego Systemu Ratowniczo-Gaśniczego. Pierwszym dowódcą grupy został kpt. Józef Baranowski.
Łomżyńska grupa przez lata szkoliła nie tylko własnych ratowników. Do organizowanych w Łomży kursów i szkoleń dołączali strażacy z innych jednostek, m.in. z Grajewa, Kolna, Sokołowa Podlaskiego, Siemiatycz, Moniek, Ostrołęki i Makowa Mazowieckiego. Grupa uczestniczyła też w ćwiczeniach i pokazach, również międzynarodowych, a jednym z najtrudniejszych sprawdzianów jej możliwości były działania po katastrofalnej burzy na Mazurach w 2007 roku, znanej jako „Biały Szkwał”.
Ratownictwo wodno-nurkowe należy do najtrudniejszych form służby. – Działania podwodne wymagają nie tylko wysokiej sprawności fizycznej, ale również odporności psychicznej. Środowisko wodne jest dla człowieka nienaturalne, a szczególnie trudne są działania prowadzone na rzekach i innych wodach płynących – mówił st. kpt. Kamil Cieślikiewicz.
O tym, jak wygląda taka praca, mówił również Daniel Sadowski, nestor łomżyńskiej grupy, były pracownik KM PSP w Łomży, nurek i instruktor MSWiA. To on szkolił kolejne pokolenia ratowników wodnych.
– Bardzo często widoczność jest zerowa, więc poruszamy się i szukamy na wyczucie, na dotyk – opowiadał. – Denerwować się nie można, nerwy to zguba. Trzeba zachować zimną krew.
Jak podkreślali nurkowie, rzeka nigdy nie jest łatwym akwenem. Przeszkody, gałęzie, nurt, zakola i zmienna głębokość powodują, że poza sprzętem potrzebne są doświadczenie i umiejętność „czytania” wody. Czasami poszukiwana osoba może znajdować się nie tam, gdzie doszło do zdarzenia, ale kilkaset metrów albo kilka kilometrów dalej. – Nasze wody to nie Egipt – mówił jeden z ratowników, wskazując na brak przejrzystości i trudne warunki pracy pod wodą.
Największym zagrożeniem pozostaje panika – podkreślał instruktor Daniel Sadowski. Doświadczeni nurkowie zaznaczają, że pod wodą trzeba panować nad sobą. Dziś pomaga nowoczesny sprzęt, zapasowe automaty oddechowe, łączność i procedury. Dawniej warunki były znacznie trudniejsze, a wyposażenie nie dawało takiego bezpieczeństwa jak obecnie.
Obecnie Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wodno-Nurkowego „Łomża” funkcjonuje na poziomie gotowości operacyjnej A i liczy 18 członków. Jej stałym rejonem koncentracji jest Komenda Miejska PSP w Łomży, a obszar chroniony obejmuje Łomżę oraz powiaty: łomżyński, zambrowski, wysokomazowiecki i kolneński. W praktyce łomżyńscy nurkowie uczestniczą także w działaniach poza macierzystym terenem.
Od 2010 roku grupa brała udział w 241 działaniach ratowniczych i poszukiwawczych. 175 z nich prowadzono na terenie powiatu łomżyńskiego, a 66 poza nim. To liczby, za którymi kryją się konkretne dramaty, poszukiwania, akcje ratownicze i godziny pracy w wodzie, często w trudnych warunkach.
W ostatnim czasie grupa została doposażona w nowy sprzęt, m.in. suche skafandry nurkowe, łódź płaskodenną z silnikiem, automaty oddechowe, komputery nurkowe, latarki, płetwy, skrzynie transportowe i specjalistyczne akcesoria. Na wyposażenie trafił także sonar AquaEye, wspomagany sztuczną inteligencją, służący do lokalizacji osób pod powierzchnią wody. Urządzenie korzysta z wielu tysięcy wzorców ułożenia ludzkiego ciała, dzięki czemu może szybciej wskazywać miejsca wymagające dokładnego sprawdzenia przez ratowników. Pierwsze próby przeprowadzone na Narwi pokazały jego przydatność nawet w trudnych warunkach, mimo zalegających pod wodą konarów i gałęzi. To sprzęt, który znacząco zwiększa skuteczność poszukiwań, a jednocześnie poprawia bezpieczeństwo samych nurków.
Największą potrzebą pozostaje jednak modernizacja zaplecza transportowego, ponieważ użytkowany obecnie samochód ratownictwa wodno-nurkowego Mercedes Sprinter pochodzi z 2006 roku.
Jubileusz 40-lecia był więc nie tylko spotkaniem wspomnieniowym. Był także pokazaniem ciągłości służby – od pierwszych pasjonatów, przez kolejne pokolenia strażaków-nurków, po obecnych ratowników, którzy każdego dnia utrzymują gotowość do niesienia pomocy.
– Jestem przekonany, że Specjalistyczna Grupa Ratownictwa Wodno-Nurkowego „Łomża”, opierając się na bogatym doświadczeniu minionych 40 lat, będzie nadal skutecznie realizować swoje misje i pozostanie wzorem profesjonalizmu oraz poświęcenia – mówił komendant Arkadiusz Obrycki.
Historia łomżyńskiej grupy to historia ludzi, którzy przez cztery dekady z pasją, profesjonalizmem i odwagą służyli tam, gdzie pomoc musiała zejść pod wodę.
💢Dziś z dumą obchodziliśmy jubileusz 40-lecia powstania Specjalistycznej Grupy Ratownictwa Wodno-Nurkowego „Łomża” 🤿🧑🚒
— KM PSP Łomża (@KMPSPLomza) June 19, 2026
To cztery dekady zaangażowania, profesjonalizmu i gotowości do niesienia pomocy potrzebującym 💪
📸 Karol Babiel pic.twitter.com/4isrMO3n9e































