Jubileusz Pielęgniarki i Okręgowej Izby PiP w Łomży
- Całe moje życie zawodowe było skierowane na pomoc człowiekowi, niezależnie od tego, w jakim jest stanie w zdrowiu i chorobie – mówi magister Hanna Witek. Przez 40 lat pomagała ludziom jako pielęgniarka w Szpitalu w Łomży, gdzie przez 33 lata była pielęgniarką oddziałową w Izbie Przyjęć i Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Na uroczystości z okazji 35 lat Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Łomży Hanna Witek otrzymała aż dwie odznaki za zasługi dla ochrony zdrowia: jedną przyznał minister Adam Niedzielski i drugą minister Jolanta Grenda. Skromna absolwentka Liceum Medycznego w Łomży i AM w Lublinie opowiada o plusach i minusach pracy w pielęgniarstwie.
Dom rodzinny Hanny przepełniony był dobrocią i miłością. Wzrastała w poczuciu, że ludzi należy traktować z szacunkiem i miłością, jak do bliźniego. W rodzinie miała tradycję medyczną: stryj był lekarzem, siostra stryjeczna i cioteczna także zostały lekarkami, a starsza siostra – pielęgniarką. Po 5 latach nauki w LM, które mieściło się w budynku po Szpitalu Św. Ducha przy Wiejskiej (obecnie LMS) zaczęła pracę w starym szpitalu na Oddziale Intensywnej Terapii. Nagrodą za konkurs o złoty czepek pielęgniarski, organizowany przez PTP, był indeks na studia pielęgniarskie. Wybrała AM w Lublinie. Po 4 latach wróciła z dyplomem magistra do Łomży i Izby Przyjęć, gdzie w 1993 została pielęgniarką oddziałową. Dobrze wspomina współpracę z dyrektorami: dr. Henrykiem Perkowskim, dr. Waldemarem Pędzińskim i Krzysztofem Bałatą. Epokowym wydarzeniem było otwarcie nowego Szpitala Wojewódzkiego w 1996 r. przy Alei Józefa Piłsudskiego, dokąd przez 3 lata odbywały się przenosiny kolejnych oddziałów. Hanna Witek do 2026 r. była pielęgniarką oddziałową w SOR-rze, ale w sumie 33 lata uważa nie tyle za sukces osobisty, co wynik współpracy zespołu ponad 50 osób, w tym lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych. Na pożegnanie usłyszała dużo dobrych słów.
Plusy pracy w pielęgniarstwie
63-letnia Hanna Witek ocenia, że największą zaletą pracy pielęgniarki jest to, o czym sama marzyła od dziecka: zrealizowane pragnienie, żeby móc ulżyć człowiekowi cierpiącemu. Plusem jej zawodu okazało się to, że wspierała i pocieszała pacjentów i rodziny. Za wartość 4 dekad uważa możliwość doradzania współpracownikom na drodze zawodowej i wspierania na szczeblach rozwoju, przez co dużo osób kontynuowało edukację i kończyło studia licencjackie i magisterskie. Wartością lat pracy w Szpitalu było okazywane jej zaufanie: czasem jak matce, czasem jak powierniczce – i szczerość z ludźmi, przez co nie zawsze spotykała ją wdzięczność ze strony przełożonych i podwładnych. Praca pielęgniarki, poprzez zdobyte wykształcenie i doświadczenie, ułatwiła życie w rodzinie, bo potrafiła radzić sobie w trudnych sytuacjach, wychować dzieci, opiekować się rodzicami i pomóc krewnym. - Nieść pomoc ludziom w sytuacjach zagrożenia zdrowia i życia, wspierać w zdrowiu i chorobie to było zawsze moje ważne hasło – powtarza Hanna Witek, którą umocniła wiara: w Boga i Ducha św.
Oprócz kompetencji fachowych, liczy się empatia
Służba ludziom miewa jednak i mankamenty. Praca pielęgniarki i pielęgniarza bywa stresująca, nie tylko ze względu na szybko dziejące się wydarzenia, ruch ludzi w różne strony, towarzyszące temu emocje, ale głównie ze względu na poczucie odpowiedzialności za cudze zdrowie i życie. Niestety, praca w służbie zdrowia przez długie lata była słabo płatna i – w odczucie Hanny Witek – dopiero od okresu pandemii władze rządowe zaczęły sobie zdawać sprawę, że należy godniej płacić tym, od których kwalifikacji, solidności, dyspozycyjności zależy zdrowie narodu. Wreszcie do powszechnej świadomości zaczęła docierać prawda o zagrożeniach w zawodzie, narażeniu na zakażenia i agresję oraz przemoc ze strony pacjentów i ich bliskich. Oddziałowa Hanna Waniek wspomina, że w pracy przyjmowała postawę przyzwolenia na wyrażanie przez ludzi autentycznych emocji. Jej zdaniem, opanowanie własnych emocji i wyrozumiałość pielęgniarki lepiej sprawdzają się w konfrontacji ze złością, gniewem, pobudzeniem innych osób. Oprócz kompetencji fachowych, liczy się też empatia.
35-lecie ze wzruszeniami i wspomnieniami
Zdjęcia z uroczystości opublikowano na profilu. - 35-lecie Samorządu Zawodowego Pielęgniarek i Położnych to wyjątkowy jubileusz, będący świadectwem historii, rozwoju i siły środowiska, które od 35 lat z zaangażowaniem buduje prestiż i znaczenie naszych zawodów – mówi Izabela Metelska, od 2015 r. przewodnicząca Okręgowej Izby Pielęgniarek i Położnych w Łomży. Rocznica może być powodem do dumy, źródłem satysfakcji, inspiracją do realizacji kolejnych przedsięwzięć. Podczas uroczystości 35-lecia było dużo wzruszeń, radości, refleksji, poczucia wspólnoty. Słowa uznania i gratulacje Izabela Metelska skierowała do odznaczonych. - Otrzymane odznaczenia stanowią wyraz uznania dla Państwa profesjonalizmu, codziennego zaangażowania, odpowiedzialności, ogromnego serca, wkładanego w wykonywanie zawodu pielęgniarki i położnej – napisała tak w podsumowaniu.
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146
-
Sympatia i szacunek dla Izby Pielęgniarek i Położnych -
Pielęgniarka wobec agresji, śmierci i traumy -
Pielęgniarki i położne świętują 25-lecie swego samorządu w Polsce -
Czepek pielęgniarski: życzliwość w szpitalu i tradycja w rodzinie -
Przewodnicząca Metelska rezygnuje -
Ludzka twarz służby zdrowia -
Pielęgniarki i położne świętują -
Dzieje i współczesność Łomży na zdjęciach świadomości -
Pielęgniarki o pielęgniarkach






