Kolej wróciła do Łomży, ale nie wszyscy kierowcy to zauważyli
Powrót regularnych połączeń kolejowych do Łomży to historyczna chwila dla miasta i regionu. Dla kierowców oznacza jednak także powrót obowiązków, od których wielu przez lata zdążyło się odzwyczaić. Pierwsze dni kursowania pociągów pokazują, że czerwone światło na przejeździe kolejowym nadal bywa traktowane jak sugestia, a nie bezwzględny zakaz wjazdu.
O kolejnym skrajnie nieodpowiedzialnym zachowaniu kierowcy w rejonie przejazdu kolejowo-drogowego poinformowali łomżyńscy policjanci. We wtorek po godz. 11.00, na ulicy Piłsudskiego w Łomży, patrol złożony z policjanta ruchu drogowego i funkcjonariusza Służby Ochrony Kolei zatrzymał kierującego BMW. 23-latek zlekceważył czerwone światło i wjechał pod zamykające się rogatki. Gdy zauważył funkcjonariuszy, zaczął cofać. Zatrzymał się dopiero wtedy, gdy rogatka opadła na maskę jego samochodu. W trakcie kontroli okazało się, że młody mieszkaniec Łomży nie ma uprawnień do kierowania, ponieważ za przekroczenie liczby punktów karnych, prawo jazdy zostało mu zatrzymane w 2024 roku. Samochód trafił na parking strzeżony, a 23-latek za swoje zachowanie odpowie przed sądem.
Podobne zachowanie kierowcy na tym samym przejeździe zarejestrowała ekipa TVP Białystok. Problem nie jest więc jednostkowy, co dostrzegają policjanci prowadzący od niedzieli akcję bezpieczny przejazd.
Do pierwszego incydentu doszło w niedzielę 14 czerwca, około godz. 5.40, na przejeździe kolejowo-drogowym w Konarzycach, przy okazji pierwszego rozkładowego kursu pociągu relacji Łomża – Białystok. 55-letni kierowca forda Kuga, widząc czerwone światło sygnalizatora, zatrzymał się dopiero pod szlabanem. Obiema sprawami zajmie się łomżyński sąd.
Te zdarzenia pokazują, że powrót kolei to nie tylko nowe możliwości podróżowania, ale także nowa rzeczywistość na drogach. Przez ponad trzy dekady wielu kierowców w Łomży i okolicach nie spotykało pociągów na codziennych trasach. Teraz sytuacja się zmieniła. Pociągi znów kursują, a przejazdy kolejowo-drogowe przestały być tylko elementem krajobrazu.
Policja przypomina, że na przejeździe kolejowym nie ma miejsca na pośpiech, domysły ani myślenie „jeszcze zdążę”. Czerwone światło oznacza obowiązek zatrzymania się. Nie wolno wjeżdżać na przejazd, gdy rozpoczęło się opuszczanie rogatek, gdy rogatki nie zostały jeszcze całkowicie podniesione, ani wtedy, gdy po drugiej stronie torów nie ma miejsca do kontynuowania jazdy. Zabronione jest także omijanie pojazdów oczekujących przed przejazdem, wyprzedzanie na przejeździe i bezpośrednio przed nim oraz zatrzymywanie się na torach lub w odległości mniejszej niż 10 metrów od przejazdu.
Kolejarze i policjanci podkreślają, że droga hamowania pociągu liczona jest w setkach metrów. Maszynista, nawet jeśli widzi samochód na torach, najczęściej nie ma możliwości zatrzymania składu w miejscu. Ryzyko podejmowane „dla kilku minut” może więc skończyć się tragicznie.
Wraz z powrotem pociągów do Łomży znacząco wzrosło prawdopodobieństwo spotkania składu na przejeździe. Codzienne kursy generują przez lokalne przejazdy kolejowo-drogowe około 20 przejazdów pociągów. To wymaga od kierowców większej uwagi, szczególnie w miejscach, w których przez lata kolej praktycznie nie funkcjonowała w codziennym ruchu pasażerskim. Zasada jest prosta: czerwone światło, opuszczane rogatki albo brak miejsca za przejazdem oznaczają jedno — zatrzymaj się i poczekaj.
Za wjazd na przejazd kolejowy przy czerwonym świetle, wjazd pod opuszczające się rogatki albo wjazd na przejazd bez możliwości jego opuszczenia taryfikator przewiduje mandat w wysokości 2000 zł oraz 15 punktów karnych. Ponowne popełnienie takiego samego wykroczenia w ciągu 2 lat od ostatniego prawomocnego ukarania oznacza recydywę. Wtedy grzywna wzrasta do 4000 zł.
Pociągi wróciły naprawdę. Teraz muszą to jeszcze zauważyć kierowcy.
Materiał TVP Białystok
https://bialystok.tvp.pl/93838181/pociagi-wrocily-do-lomzy-a-kierowcy-ignoruja-przepisy-na-przejazdach-wideo
