Przejdź do treści Przejdź do menu
sobota, 18 lipca 2026 napisz DONOS@

Migracja – o co naprawdę toczy się spór w Łomży?

W Łomży po raz kolejny organizowana jest manifestacja środowisk związanych z łomżyńską Konfederacją. Po raz kolejny jej organizatorzy próbują budować polityczny kapitał na wzbudzaniu lęku i niepokoju wśród osób mieszkających w mieście. Trudno dostrzec w tym merytoryczną debatę czy propozycje konkretnych rozwiązań, a dużo emocji i politycznej kalkulacji.

Oczywiście polityka migracyjna jest ważnym tematem. Wymaga jednak racjonalności, długofalowej strategii, uwzględnienia lokalnego kontekstu. Niestety organizatorzy łomżyńskiego protestu starają się podgrzewać emocje nie wokół rozwiązań, lecz wokół niechęci do osób postrzeganych jako obce. W tym przypadku jej obiektem mają być migranci, szczególnie ci wyróżniający się kolorem skóry, strojem czy wyznawaną religią. Historia pokazuje jednak, że podobne mechanizmy łatwo można skierować przeciwko innym grupom – osobom LGBT, Żydom, Romom czy kolejnym mniejszościom. Obiekt niechęci można zmieniać. Jak powiedziała to jedna z moich koleżanek, Czeczenka mieszkająca w Łomży: dziś nienawidzą migrantów, jutro Romów a pojutrze osób które chodzą nie po tej stronie chodnika”. Raz rozbudzona nienawiść rzadko jednak znika sama. Zwykle szuka kolejnych ofiar.

Historia uczy, że w momentach napięcia społecznego łatwo pojawia się mechanizm przypisywania winy całym grupom. Warto mieć świadomość, że takie uproszczenia mogą prowadzić do dalszych podziałów społecznych, nawet jeśli początkowo wydają się jedynie retorycznym skrótem. W przekazach medialnych cyklicznie pojawiają się informację o atakach na cudzoziemców i cudzoziemki. To nie są tylko wpisy internetowe. To ma realny wpływ na życie wielu osób. W Łomży mieliśmy tego przykład kiedy rozbudzona nienawiść doprowadziła do pobicia dwóch kobiet z Czeczenii. Na szczęście wtedy społeczność łomżyńska nie dała się wciągnąć w spiralę nienawiści i nie podążyła za prowokatorami (większość wpisów na forach lokalnych była pisana spoza Łomży).

Szczególnie zaskakujące jest to, że część środowisk odwołujących się do chrześcijańskich wartości prezentuje stanowisko pozostające w sprzeczności z nauczaniem Kościoła dotyczącym migrantów i uchodźców.

Jezus wskazał dwa najważniejsze przykazania: miłość Boga i miłość bliźniego. Jak czytamy w Ewangelii według św. Marka: „Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych”.

Pytanie o stosunek do migrantów nie jest więc wyłącznie pytaniem politycznym. Jest również pytaniem o to, jak rozumiemy obowiązek pomocy człowiekowi znajdującemu się w trudnej sytuacji. Potrzebę dostrzegania osób zmuszonych do migracji podkreślali kolejni papieże. Już Leon XIII zauważał, że ludzie opuszczają swoje kraje najczęściej nie z własnej woli, lecz dlatego, że nie znajdują tam warunków do godnego życia. Również Jan Paweł II wielokrotnie przypominał o niezbywalnej godności migrantów. Podkreślał, że nawet nieuregulowany status prawny nie pozbawia człowieka podstawowych praw i nie może być pretekstem do ignorowania jego godności. Podobne stanowisko prezentowali kolejni papieże oraz przedstawiciele Kościoła w Polsce.

Niektórzy politycy często próbują przekonać nas, że kierowanie się wartościami, życzliwością i troską o innych jest naiwnością. Wmawiają nam, że świat jest miejscem nieustannej walki, w którym trzeba „zabijać, aby nie zostać zabitym”. Taka wizja rzeczywistości opiera się na wzbudzaniu lęku, a ludźmi przestraszonymi łatwiej manipulować. Nie musimy jednak przyjmować tej perspektywy. Miłość, dobro i wzajemne wsparcie istnieją i mogą współtworzyć nasze społeczeństwa. Nie oznacza to idealizowania świata ani ignorowania problemów. To sposób patrzenia na rzeczywistość i odpowiadania na trudności – oparty na solidarności zamiast strachu. 

Wyobrażam sobie, że radny Marcin Mieczkowski ma wiele możliwości, by konstruktywnie zająć się tematem migracji. Można przecież pracować nad miejską polityką migracyjną, szukać rozwiązań i odpowiadać na realne wyzwania, jakie niesie ze sobą ten proces. Taka praca wymaga jednak czasu, odpowiedzialności i współpracy. Nie przynosi natychmiastowego rozgłosu ani łatwego poklasku. Mam jednak głęboką nadzieję, że wszystkim nam zależy na dobru Łomży i bezpieczeństwie wszystkich osób mieszkających w mieście. Szukajmy rozwiązań skrojonych na potrzeby naszego miasta a nie powielamy polityczną narracje. 

Kamil Kamiński


 
 

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę