Wyrzucił śmieci do lasu z „wizytówką” w środku
Pewien mężczyzna postanowił pozbyć się śmieci w lesie. Jego pomysł nie spodobał się innemu mieszkańcowi, który zgłosił sprawę policji. Mundurowi przejrzeli odpady i ustalili ich właściciela.
„Pokaż mi swoje śmieci, a powiem ci, kim jesteś” — głosi parafraza myśli przypisywanej Jeanowi Baudrillardowi, badaczowi społeczeństwa konsumpcyjnego. Nie ma pewności, czy policjanci z Kolna czytali jego prace, ale sytuacja, z którą mieli do czynienia, niemal dosłownie odpowiada tej maksymie.
W lesie między Czerwonem a Waszkami jeden z mieszkańców znalazł coś, co określono jako nielegalne wysypisko śmieci. Dzielnicowy, który pojechał to sprawdzić, potwierdził, że wśród odpadów były między innymi worki foliowe z ubraniami, puszki po alkoholu, butelki oraz opakowania po przesyłkach internetowych.
Policjanci poinformowali, że ustalili sprawcę wykroczenia. Można przypuszczać, że nie mieli z tym większych problemów, ponieważ opakowania po przesyłkach często zawierają dane teleadresowe odbiorcy. 26-latek, do którego dotarli mundurowi, nie potrafił wytłumaczyć swojego zachowania.
Trudno zresztą znaleźć racjonalny powód, dla którego ktoś miałby wyrzucać domowe odpady do lasu. Jedną z podstaw reformy systemu gospodarowania odpadami była właśnie zasada, że mieszkańcy płacą w gminie opłatę za odbiór i zagospodarowanie śmieci. Skoro więc każdy i tak ponosi koszt funkcjonowania tego systemu, porzucanie worków w lesie nie daje realnej oszczędności. Zostawia za to bałagan, niszczy przyrodę i naraża sprawcę na odpowiedzialność.
Zaśmiecanie lasu to nie tylko kwestia estetyki. Porzucone butelki, puszki, folie czy odpady po alkoholu mogą zagrażać zwierzętom, zanieczyszczać glebę i wodę, a także stwarzać ryzyko pożaru. Sprzątanie takich miejsc oznacza później dodatkowe koszty, które ostatecznie i tak ponoszą mieszkańcy.
Za popełnione wykroczenie mężczyzna odpowie przed sądem. Policjanci zauważają również, że 26-latek posprzątał pozostawione przez siebie odpady.
