Ks. Radosław nie zgadza się z wyrokiem i pisze, że stał się ofiarą
„Stanąłem w obliczu bezprawia” pisze ks. Radosław Kubeł w swoim wpisie w serwisie społecznościowym, w którym kolejny raz odnosi się do wyroku Sądu Rejonowego w Łomży.
W poniedziałek 25 lutego ks. Radosław Kubeł za wykorzystanie bezradności drugiego mężczyzny i doprowadzenia do innej czynności seksualnej, wyrokiem wydanym w pierwszej instancji usłyszał karę 6 miesięcy pozbawienia wolności z zawieszeniem na 2 lata. Oskarżony ksiądz publicznie i wielokrotnie mówił, że chce jawności procesu. Dziś, tj. w środę wieczorem na swoim profilu na platformie społecznościowej napisał, że z ofiary stał się sprawcą.
„Ponad półtora roku temu zostałem zaatakowany w swoim własnym domu przez dobrze znaną mi osobę. Osoba zapewne w obawie przed zgłoszeniem przeze mnie napadu na Policję, sama pomówiła mnie o przestępstwo natury seksualnej. Z ofiary stałem się sprawcą. Dlatego od samego początku rozpocząłem walkę o prawdę i pełne ujawnienie materiałów sprawy”.
Dalej pisze, że miał świadomość, iż jako katolicki ksiądz, będzie dyskryminowany przez organy ścigania, a w konsekwencji przez sąd.
„Wystarczy wspomnieć, że wnioskowałem w prokuraturze o badanie na wykrywaczu kłamstw dla mnie i pomawiającej mnie osoby. Tylko ja zostałem przebadany i wynik jest jednoznacznie na moją korzyść. Resztę już sami znacie”.
W swoim poście zarzuca sądowi, że swój wyrok oparł jedynie na zeznaniach oskarżenia i nie uwzględnił jego dowodów, w tym opinii biegłych.
„Wyrok, który zapadł wobec mnie jest oparty jedynie na zeznaniach pomawiającego mnie człowieka. Pani sędzia Owłasiuk pominęła kluczowe dowody w tej sprawie. Zeznania świadków obrony, opinie biegłych, toksykologów, psychiatrów oraz psychologów nie miały znaczenia dla pani sędzi. Moje badanie wykrywaczem kłamstw również było bezużyteczne, tak jak moje wyjaśnienia. Co najważniejsze, opis czynu zawarty w wyroku i ujawniony przez rzecznika prasowego Sądu Okręgowego w Łomży Jana Leszczewskiego, stoi w sprzeczności z opinią wydaną przez biegłych z renomowanego Instytutu w Krakowie. Profesor psychiatrii, profesor toksykologii i doktor psychiatrii stwierdzili, że stan opisywany przez rzekomego pokrzywdzonego, nie mógł mieć miejsca. Opinia została przygotowana na zlecenie pani sędzi. Tożsame stwierdzenia zawiera również druga opinia sporządzona przez doktora toksykologii z Instytutu z Lublina. Mimo tych jednoznacznych opinii, pani sędzia Owłasiuk orzekła przeciwnie do ustaleń biegłych. Nie wiem dlaczego tak się stało”.
Na koniec wpisu ks. Radosław pyta na ile nagrana rozmowa powoływania się na wpływy w prokuraturze miała wpływ na wyrok.
„Do dzisiaj jednak pozostał niewyjaśniony wątek powoływania się na wpływy w prokuraturze przez jednego ze świadków tego człowieka. Została nagrana rozmowa tej osoby ze znaną panią prokuratur Z. z prokuratury łomżyńskiej. Nagranie to jest w aktach mojej sprawy. Ten sam świadek, którego rozmowa została nagrana powiedział mi prosto w twarz, że ma większe znajomości – i to też zostało nagrane. Czy ten wątek miał jakikolwiek wpływ na moją sprawę? Czy mógł mieć wpływ na mój wyrok?”
Pod postem wiele osób udzieliło kapłanowi wsparcia, w tym radę, że trzeba walczyć wyżej.
Wyrok jest nieprawomocny i księdzu przysługuje prawo do odwołania się do II instancji.
