Prelekcja o przewrocie majowym w łomżyńskim muzeum
Prof. Tomasz Nałęcz przybliżył uczestnikom comiesięcznych spotkań w Muzeum Północno-Mazowieckim genezę i kulisy przewrotu majowego. Prelekcja „Maj 1926. Marszałka Piłsudskiego uzdrawianie demokracji” została przygotowana przez wybitnego historyka z okazji setnej rocznicy przewrotu, wydarzenia wciąż różnie ocenianego i budzącego spory.
Tomasz Nałęcz nie tak dawno, bo we wrześniu ubiegłego roku, wygłosił w Muzeum Północno-Mazowieckim bardzo interesującą prelekcję „Klucz do Piłsudskiego”. Zachwycony przyjęciem, zwłaszcza dyskusją po prelekcji, chętnie przyjął kolejne zaproszenie do Łomży, co ponownie było możliwe dzięki środkom przekazanym na ten cel przez firmę NEGRESKO spółka z o.o. Temat nasuwał się od razu: okrągła rocznica przewrotu bądź zamachu w maju 1926, którego głównym bohaterem był Józef Piłsudski, mający różne związki z Łomżą.
– Setna rocznica zamachu majowego odbiła się sporym echem – mówił prof. Nałęcz, nawiązując nie tylko do licznych nowych wydawnictw i publikacji na ten temat, ale też dyskusji i ocen jednego z najważniejszych wydarzeń w historii międzywojennej Polski.

Specjalizujący się w badaniu dziejów II Rzeczypospolitej historyk przypomniał słuchaczom odmienne podejście Romana Dmowskiego i Józefa Piłsudskiego co do kształtu odrodzonego po zaborach państwa polskiego, gdzie pierwszy optował za wizją państwa etnicznego, zaś drugi był zwolennikiem teorii, że z racji zamieszkania Polski przez przedstawicieli różnych narodów najważniejszą wartością powinna być lojalność wobec państwa, nie narodu.
Owe spory zeszły na plan dalszy w okresie wojny roku 1920, kiedy ledwo co odzyskana niepodległość zawisła na włosku, ale odżyły już po dwóch latach. Endecja zwyciężyła wówczas w wyborach parlamentarnych, ale jej kandydat na prezydenta, hrabia Maurycy Zamoyski, musiał ostatecznie uznać wyższość Gabriela Narutowicza. Przeciwnicy nie pogodzili się z tym wyborem. Jak przybliżał prof. Nałęcz endecja wyszła na ulice, co było tym dziwniejsze, że miała wtedy, wraz z Polskim Stronnictwem Ludowym „Piast” Witosa większość parlamentarną, prowokując zamieszki i anarchizując życie najpierw w Warszawie, a później w kraju, czego tragicznym finałem było zabójstwo prezydenta Narutowicza.
Właśnie wtedy Piłsudski uznał, że w dalszej walce z endecją dopuszczalny jest każdy środek, a wchodzenie w jakiekolwiek układy z partią, która ma krew na rękach, jest niedopuszczalne.
W latach kolejnych rząd Grabskiego doprowadził do reformy rolnej oraz określił miejsce Kościoła katolickiego w Polsce, a drugi rząd endecko/piastowski Witosa, powołany 10 maja 1926 roku, miał przed sobą perspektywę sprawowania władzy aż do końca kadencji w następnym roku. Co więcej, jak podkreślał Tomasz Nałęcz, z racji zmiany ordynacji wyborczej, rząd ten miał również bardzo realne szanse na kolejne pięć lat sprawowania władzy, dlatego Piłsudski ruszył z wiernymi sobie oddziałami na Warszawę. Zakładał, nie bez racji, że sprzyjający mu przez lata prezydent Stanisław Wojciechowski stanie po jego stronie, dymisjonując rząd Witosa. Nie przewidział jednak, że prezydent okaże się, mimo wrogiego nastawienia do endecji, aż takim legalistą, stojącym po stronie rządu i widzącym w Piłsudskim zamachowca stanu. Musiało więc dojść rozlewu krwi, ponieważ Piłsudski uznał, że dalsze rządy endecji będą czyniły Polskę coraz bardziej chorym krajem. Złamał więc, w imię wyższych racji, wszelkie wartości, występując zbrojnie przeciwko legalnemu rządowi, działał jednak przy tym ze szlachetnych pobudek. Jednak, jak zauważał prelegent, to, co działo się wtedy w Polsce nie było czymś wyjątkowym, gdyż w szeregu państw europejskich, w których nastąpiło rozczarowanie uzyskaną w wyniku I wojny światowej demokracją, szukano alternatywnych rozwiązań w postaci autorytarnych rządów. Efektem takiego stanu rzeczy były liczne zamachy stanu, tak więc owo rozczarowanie się demokracją nie było złudzeniem tylko Piłsudskiego. A to, że majowy zamach stał się wstępem do trwających ponad 13 lat, coraz bardziej autorytarnych rządów sanacji, a Piłsudski był najpierw, jak to określił prof. Nałęcz, do roku 1930 dyktatorem aksamitnym, a później coraz brutalniejszym, to już temat na zupełnie inną opowieść.
Kolejna spotkanie historyczne w Muzeum Północno-Mazowieckim odbędzie się 19 czerwca.
Dr Jerzy Jastrzębski wygłosi prelekcję „Mendel Orłowski przedsiębiorca i społecznik”. Przy tej okazji będzie też można obejrzeć plenerową ekspozycję zabytkowych maszyn rolniczych, w tym wyprodukowanych w fabryce Orłowskiego oraz wystawę dawnej prasy, obie ze zbiorów Andrzeja Jankowskiego. Początek o 18:00, sala edukacyjna muzeum. Wstęp 3 zł.
Wojciech Chamryk

