Miasto Łomża (nie)promuje Mentzena
Herb Łomży pojawił się na grafice zapraszającej na spotkanie ze Sławomirem Mentzenem na Starym Rynku. „Nieuprawnione użycie herbu” — odpowiada Urząd Miejski i żąda usunięcia symbolu miasta z materiałów promocyjnych.
Pod hasłem „Zapytaj Mentzena” lider Nowej Nadziei Sławomir Mentzen objeżdża Polskę. W formule Q&A, czyli spotkań, podczas których publiczność zadaje pytania, a polityk odpowiada na żywo, próbuje utrzymać bezpośredni kontakt z wyborcami. Jedno z takich spotkań ma się odbyć 27 maja na Starym Rynku w Łomży. Wydarzenia reklamowane są podobnymi grafikami: zdjęcie Sławomira Mentzena zestawiane jest z herbem miasta, w którym ma odbyć się spotkanie.
„Informujemy, że w materiałach promocyjnych (…) został wykorzystany herb Miasta Łomży bez wymaganej zgody” — napisał Prezydent Miasta Łomży. W piśmie wysłanym 7 maja do Partii Nowa Nadzieja ratusz wezwał do zaprzestania naruszenia i dał 24 godziny na usunięcie herbu Łomży ze wszystkich publikacji elektronicznych.
Pismo podpisane przez zastępcę prezydenta Piotra Serdyńskiego kończy sugestia(??) o możliwości złożenia wniosku o zgodę na użycie herbu.
Czy Sławomir Mentzen otrzymał takie pismo nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że dotarło ono do lokalnych i regionalnych struktur Nowej Nadziei. Prezesem łomżyńskiego oddziału partii jest radny miejski Marcin Mieczkowski. Jak mówi, o żądaniu ratusza dowiedział się 7 maja około godziny 14, od gońca, który wręczył mu wezwanie.
Wtedy też miał dowiedzieć się, że informacja o piśmie została już opublikowana w sprzyjającym ratuszowi serwisie. „To mnie zdumiewa, że ja nic nie wiem, a oni wiedzą, jaką korespondencję dostanę” — przyznaje radny. Tłumaczy, że w innych miastach również użyto herbów, a tylko Łomża ma mieć z tym problem.
W odpowiedzi wysłanej do ratusza Marcin Mieczkowski wyjaśnia, że nie jest autorem przedmiotowej grafiki ani osobą odpowiedzialną za jej przygotowanie. Podkreśla, że wykorzystanie herbu miało służyć pokazaniu lokalnego charakteru spotkania, a nie sugerowaniu patronatu czy współorganizacji wydarzenia przez miasto.
Odpowiadając prezydentowi Łomży, który powołał się na § 5 ust. 3 Statutu Miasta Łomży, Mieczkowski przekonuje, że wskazany przepis dotyczy wykorzystania komercyjnego. A spotkanie ze Sławomirem Mentzenem — jak podkreśla — komercyjne nie jest. Ma być otwarte dla każdego i każdy uczestnik, również w obecności mediów, może zadać pytanie. Zdaniem przedstawiciela Nowej Nadziei nie wypełnia to znamion komercyjnego wykorzystania herbu.
Na końcu pisma datowanego na 8 maja Marcin Mieczkowski o taką zgodę jednak prosi. „Deklaruję pełną gotowość do uwzględnienia ewentualnych uwag Urzędu Miejskiego co do sposobu i formy prezentacji herbu” — napisał. To o tyle ciekawe, że na początku tego samego pisma zaznaczał, iż z przygotowaniem reklamy nie ma nic wspólnego.
Mimo wezwania prezydenta Łomży do usunięcia zapowiedzi w ciągu 24 godzin, w weekend na placu Niepodległości stanął duży baner zapraszający mieszkańców na spotkanie. Na banerze również widoczny jest herb Łomży. W poniedziałek przyczepkę z reklamą przeparkowano na plac przed galerią przy Alei Legionów.
Swoją drogą lider Nowej Nadziei powinien podziękować magistratowi za pomoc w promocji wydarzenia. Trudno bowiem sobie wyobrazić, by miasto zdecydowało się na proces sądowy, pamiętając, że niespełna trzy lata temu, podczas kampanii parlamentarnej w 2023 roku, na terenie Urzędu Miejskiego w Łomży, mimo zakazu agitacji wyborczej w urzędach administracji publicznej, prowadzono partyjną agitację Prawa i Sprawiedliwości. Byli przy tym prezydenci Łomży. I co z tego wynikło? Nic.
Dlatego w tej sprawie najciekawsze nie jest nawet samo użycie herbu, lecz pytanie o równe standardy. Czy symbole miasta i przestrzeń publiczna są chronione zawsze tak samo, czy tylko wtedy, gdy politycznie jest to wygodne?
