Cud mniemany, czyli drzewo płonie mimo deszczyku
Lekka mżawka, spokojne niebo, żadnej burzy czy piorunów, a na cmentarzu przy ul. Kopernika w Łomży płonie drzewo. Sytuacja co najmniej osobliwa, bo trudno podejrzewać, że przy takiej pogodzie natura postanowiła urządzić pokaz pirotechniczny.
Informację o pożarze strażacy otrzymali kilka minut po godzinie 12. Na miejsce skierowano zastęp, który zajął się gaszeniem płonącego drzewa.
Cud, rzuci pytająco przechodzień, który z parasolką przemyka między grobami. Trudno nie odnieść wrażenia, że drzewo nie zapaliło się samo z siebie. Mżawka, brak burzy i piorunów, czy też silnego słońca i butelek niweczy wersję o nieszczęśliwym kaprysie pogody. Bardziej prawdopodobny wydaje się udział człowieka, a motywacje mogą być przeróżne. Od chęci pozbycia się starego pnia do żartu.
Problem jednak nie kończy się wraz z dogaszeniem płomieni. Nadpalone i osłabione drzewo może stać się realnym zagrożeniem, zwłaszcza przy silniejszym wietrze. Jeśli się przewróci, szkody mogą być znaczne. Nie są to obawy wyssane z palca, bo przecież w przeszłości zdarzały się na tym cmentarzu przypadki przewrócenia drzew na pomniki, co kończyło się zniszczonymi nagrobkami i zdewastowanymi grobami.
Niezależnie od motywacji, sprawą powinni zainteresować organy bezpieczeństwa. Bo jeśli drzewo płonie w deszczu, bez burzy i piorunów, to cud może być tylko mniemany, ale zagrożenie całkiem realne.





