Przejdź do treści Przejdź do menu
sobota, 11 lipca 2026 napisz DONOS@

Pożegnaliśmy Artystę Mieczysława Mazura (+ 86)

Trumna z ciałem artysty na tle wykonanych przez niego witraży
Trumna z ciałem artysty na tle wykonanych przez niego witraży

Słoneczna sobota była wietrzna. Wiatr wył na dworze, ale w kościele Zmartwychwstania Pańskiego w Łomży panowała cisza. Delikatne światło witraży w wysokich oknach ukazywało sceny biblijne, które powstały w pracowni Artysty Mieczysława Mazura (1940 – 2026)... Związany z Łomżą przez pół wieku Witrażysta spoczywał w trumnie podczas mszy pogrzebowej, którą sprawował ks. Michał Wyszyński z parafii św. Brunona w Łomży oraz brat stryjeczny Artysty ks. Jan Mazur ze Szczecina.

Na ostatnie pożegnanie śp. Mieczysława Mazura i złożenie w grobie na cmentarzu parafialnym przy ulicy Wojska Polskiego 136 b przybyło około 40 / 50 osób, w tym znani łomżyńscy artyści, m.in., Ewa Karwowska – Filochowska z Teatru Lalki i Aktora; Ivayla Żiwkova, współpracująca z Galerią Sztuki Współczesnej przy Długiej 13; Roman Borawski – twórca Galerii Bonar w Miejskim Domu Kultury DŚT. Witrażystę pożegnali także: zaprzyjaźniony przedsiębiorca Artur Filipkowski i Anna Szynkiewicz, dyrektor Skansenu Kurpiowskiego w Nowogrodzie, gdzie Artysta oddał pracownię z narzędziami, projektami, kolorowymi szybami, obrazami. Część dorobku ma Muzeum Diecezjalne.

Natomiast święty Józef z Jezuskiem na witrażu w kościele w Czarni na Kurpiach ma oblicze Józefa Babiela z Łomży, który trzyma na rękach swoją najmłodszą córkę Joannę, gdy w 1998 r. Pan Mazur poprosił urzędnika z Ratusza, żeby pozował do kompozycji dzieła. Poznali się wcześniej, z tej racji, że Urząd Miejski zamawiał witrażowe herby Łomży dla Honorowych Obywateli Miasta. Z czasem znajomość przerodziła się w zażyłość, a świecki Józef odwiedzał Artystę w pracowni na poddaszu.

Oczytany erudyta i krytyczny sybaryta

Malarz Roman Borawski poznał Mieczysława Mazura w połowie lat 80. Znajomość zacieśniła się po wspólnych plenerach, np. w Ciechanowcu, Białowieży, Tamie koło Rajgrodu, i wernisażach w BWA przy ulicy Armii Czerwonej (dzisiaj Polowej). Mieczysław Mazur współtworzył od 1983 r. pracownię witraży przy ulicy Nowogrodzkiej 3 z Henrykiem Osickim (1928 – 2022) i Andrzejem Szufarskim. Witrażysta  Mazur był erudytą, człowiekiem oczytanym, o szerokich horyzontach, ale i czasami sarkastycznym poczuciu humoru. Chętnie dzielił się wiedzą, przemyśleniami, opiniami. Miał naturę człowieka, który wyraziście przedstawiał poglądy, co zjednywało Mu sympatię jednych i dystansowało drugich. Rozmowy z Nim były interesujące. Jako sybaryta, gustował w spotkaniach towarzyskich przy własnoręcznie przygotowanym poczęstunku. Jego pracownia stała się miejscem spotkań ludzi kultury. Wraz z Mieczysławem Mazurem odszedł jeden z ostatnich artystów, który kontynuował najlepsze tradycje sztuki XX w. 

„Dużo wiedział z historii sztuki i kultury”

Malarka Iwona Sielska poznała Mieczysława Mazura w Biurze Wystaw Artystycznych, zapewne w 1977 lub 1978 r. - Lubiłam Go. Z ciekawością słuchałam Jego wypowiedzi, ponieważ był artystą o dużej wiedzy, nie tylko na temat sztuki – wspomina Iwona Sielska, małżonka Wiesława Sielskiego (1944 - 1982). - Jeździliśmy razem na plenery, organizowane w latach 70. i 80. przez Miejski Dom Kultury Dom Środowisk Twórczych. Przygotowywaliśmy wystawy środowiskowe w Muzeum Okręgowym w Domku Pastora (dziś to MP-M przy Dwornej). 

Malarka, ceniona zwłaszcza za nastrojowe akwarele krajobrazowe i roślinne, wspomina przaśną epokę socjalizmu z czasów Gierka i Jaruzelskiego jako sprzyjającą powstawaniu w Łomży więzi towarzyskich między twórcami z różnych stron kraju. - Tworzyliśmy bardzo wesołe towarzystwo, umiejące tworzyć, dyskutować, żartować – mówi emerytowana nauczycielka Liceum Plastycznego z Łomży. - Namiętnie słuchał Trójki, PR 3, szczególnie audycji „60 minut na godzinę” i „Powtórka z rozrywki”. Mieczysław potrafił się obrazić, jak Mu się odpowiedziało złośliwie na Jego złośliwe uwagi. Bywałam w pracowni Mieczysława, czasami z Przemkiem Karwowskim (1956 - 2023), gdy jeszcze pracowali tam Osicki i Szufarski. Zawsze było coś swojskiego do przekąszenia i tematy do rozmów. W kościele na wsi nad rzeką Narew Mieczysław, Henryk i Andrzej umieścili w witrażu swoje twarze jako oblicza Apostołów / Ewangelistów, bo nie pamiętam. A ksiądz tego nie zauważył.

Mistrza Mazura zapamiętały witraże i wiersze

Monumentalne witraże w górnym kościele św. Brunona na Łomżycy mają w sumie powierzchnię około 200 mkw. Przestawiają sceny z życia męczennika św. Brunona, Matkę Bożą Królową Polski i św. Cecylię. Dzieła wyobraźni i kunsztu Mieczysława Mazura widzą wierni na każdej mszy świętej.   

Poetka Grażyna Karasiewicz w listopadzie 2024 r. poznała Mieczysława Mazura, gdyż z kilkoma koleżankami gościła w pracowni. Z zachwytu nad osobowością Mistrza i kolorami witraży napisała wiersz. - Mistrz liczył się wtedy z tym, że długo nie pożyje. Brakowało Mu sił – wspomina Poetka. - Był smutny, że pozostawia dzieło życia: pracownię i narzędzia z projektami, bo chciał, aby komuś to służyło, aby przetrwało... Półtora roku później napisała wiersz pośmiertny, w hołdzie Mistrzowi.

_MG_8873.jpg

DZIEŃ WITRAŻEM MALOWANY

W pracowni Mistrza pozorny chaos

Farby na warsztat powykładane

Ze ścian zerkają liczne portrety

Oprawne w ciężkie ozdobne ramy

W oknach mansardy grają witraże

Jak skrawki marzeń w kolorach nieba

W szkiełka zaklęte senne miraże

Więcej do szczęścia już nie potrzeba

Nastrój tworzony bagażem wspomnień

Mistrz waży słowa, szuka w pamięci

Widzisz kreślone barwne obrazy

Nagle za nimi zaczynasz tęsknić

Prawda w obrazie i prawda w słowie

Ciąg retrospekcji długiego życia

Oczu spojrzenie najwięcej powie

Gdy człowiek nie ma nic do ukrycia

Promień przesącza się przez płaszczyzny

Szkiełka ołowiem w tęczę spętane

Pośród kolorów w tafli prześwicie

Słońce rozjaśnia jesienny ranek

(Wiersz opublikowany 12. listopada 2024)

DZIEŁO SKOŃCZONE

I znów...

Promień przesącza się przez płaszczyzny

Szkiełka ołowiem w tęczę spętane

Pośród kolorów w tafli prześwicie

Słońce rozjaśnia... wiosenny ranek

Rzekłbyś pozornie niby jak dawniej

Patrzą z ram starych okien witraże

Powstałe z serca a nie dla sławy

Czy któryś przetrwa to czas pokaże

Jeszcze w pracowni echa rozmowy

I wszystko jakby to wczoraj było

Na ścianie refleks szkieł kolorowych

Jak symbol życia co się skończyło

Zapach pracowni pozostał w murach

W świetle igrają barwy witraży

Brakuje tylko Mistrza Mazura

Jego życzliwej pogodnej twarzy

Prace po Mistrzu dziś podziw budzą

Znalazły przystań są ochronione

W innej przestrzeni u dobrych ludzi

A Mistrz już wolny... Dzieło skończone

(Wiersz opublikowany 23. kwietnia 2026)

Mirosław R. Derewońko

tel. red. 696 145 146

251223010513.jpg
Foto: Trumna z ciałem artysty na tle wykonanych przez niego witraży
Foto:

 
 

W celu świadczenia przez nas usług oraz ulepszania i analizy ich, posiłkujemy się usługami i narzędziami innych podmiotów. Realizują one określone przez nas cele, przy czym, w pewnych przypadkach, mogą także przy pomocy danych uzyskanych w naszych Serwisach realizować swoje własne cele i cele ich podmiotów współpracujących.

W szczególności współpracujemy z partnerami w zakresie:
  1. Analityki ruchu na naszych serwisach
  2. Analityki w celach reklamowych i dopasowania treści
  3. Personalizowania reklam
  4. Korzystania z wtyczek społecznościowych

Zgoda oznacza, że n/w podmioty mogą używać Twoich danych osobowych, w postaci udostępnionej przez Ciebie historii przeglądania stron i aplikacji internetowych w celach marketingowych dla dostosowania reklam oraz umieszczenia znaczników internetowych (cookies).

W ustawieniach swojej przeglądarki możesz ograniczyć lub wyłączyć obsługę plików Cookies.

Lista Zaufanych Partnerów

Wyrażam zgodę