Pożegnaliśmy Artystę Mieczysława Mazura (+ 86)
Słoneczna sobota była wietrzna. Wiatr wył na dworze, ale w kościele Zmartwychwstania Pańskiego w Łomży panowała cisza. Delikatne światło witraży w wysokich oknach ukazywało sceny biblijne, które powstały w pracowni Artysty Mieczysława Mazura (1940 – 2026)... Związany z Łomżą przez pół wieku Witrażysta spoczywał w trumnie podczas mszy pogrzebowej, którą sprawował ks. Michał Wyszyński z parafii św. Brunona w Łomży oraz brat stryjeczny Artysty ks. Jan Mazur ze Szczecina.
Na ostatnie pożegnanie śp. Mieczysława Mazura i złożenie w grobie na cmentarzu parafialnym przy ulicy Wojska Polskiego 136 b przybyło około 40 / 50 osób, w tym znani łomżyńscy artyści, m.in., Ewa Karwowska – Filochowska z Teatru Lalki i Aktora; Ivayla Żiwkova, współpracująca z Galerią Sztuki Współczesnej przy Długiej 13; Roman Borawski – twórca Galerii Bonar w Miejskim Domu Kultury DŚT. Witrażystę pożegnali także: zaprzyjaźniony przedsiębiorca Artur Filipkowski i Anna Szynkiewicz, dyrektor Skansenu Kurpiowskiego w Nowogrodzie, gdzie Artysta oddał pracownię z narzędziami, projektami, kolorowymi szybami, obrazami. Część dorobku ma Muzeum Diecezjalne.
Natomiast święty Józef z Jezuskiem na witrażu w kościele w Czarni na Kurpiach ma oblicze Józefa Babiela z Łomży, który trzyma na rękach swoją najmłodszą córkę Joannę, gdy w 1998 r. Pan Mazur poprosił urzędnika z Ratusza, żeby pozował do kompozycji dzieła. Poznali się wcześniej, z tej racji, że Urząd Miejski zamawiał witrażowe herby Łomży dla Honorowych Obywateli Miasta. Z czasem znajomość przerodziła się w zażyłość, a świecki Józef odwiedzał Artystę w pracowni na poddaszu.
Oczytany erudyta i krytyczny sybaryta
Malarz Roman Borawski poznał Mieczysława Mazura w połowie lat 80. Znajomość zacieśniła się po wspólnych plenerach, np. w Ciechanowcu, Białowieży, Tamie koło Rajgrodu, i wernisażach w BWA przy ulicy Armii Czerwonej (dzisiaj Polowej). Mieczysław Mazur współtworzył od 1983 r. pracownię witraży przy ulicy Nowogrodzkiej 3 z Henrykiem Osickim (1928 – 2022) i Andrzejem Szufarskim. Witrażysta Mazur był erudytą, człowiekiem oczytanym, o szerokich horyzontach, ale i czasami sarkastycznym poczuciu humoru. Chętnie dzielił się wiedzą, przemyśleniami, opiniami. Miał naturę człowieka, który wyraziście przedstawiał poglądy, co zjednywało Mu sympatię jednych i dystansowało drugich. Rozmowy z Nim były interesujące. Jako sybaryta, gustował w spotkaniach towarzyskich przy własnoręcznie przygotowanym poczęstunku. Jego pracownia stała się miejscem spotkań ludzi kultury. Wraz z Mieczysławem Mazurem odszedł jeden z ostatnich artystów, który kontynuował najlepsze tradycje sztuki XX w.
„Dużo wiedział z historii sztuki i kultury”
Malarka Iwona Sielska poznała Mieczysława Mazura w Biurze Wystaw Artystycznych, zapewne w 1977 lub 1978 r. - Lubiłam Go. Z ciekawością słuchałam Jego wypowiedzi, ponieważ był artystą o dużej wiedzy, nie tylko na temat sztuki – wspomina Iwona Sielska, małżonka Wiesława Sielskiego (1944 - 1982). - Jeździliśmy razem na plenery, organizowane w latach 70. i 80. przez Miejski Dom Kultury Dom Środowisk Twórczych. Przygotowywaliśmy wystawy środowiskowe w Muzeum Okręgowym w Domku Pastora (dziś to MP-M przy Dwornej).
Malarka, ceniona zwłaszcza za nastrojowe akwarele krajobrazowe i roślinne, wspomina przaśną epokę socjalizmu z czasów Gierka i Jaruzelskiego jako sprzyjającą powstawaniu w Łomży więzi towarzyskich między twórcami z różnych stron kraju. - Tworzyliśmy bardzo wesołe towarzystwo, umiejące tworzyć, dyskutować, żartować – mówi emerytowana nauczycielka Liceum Plastycznego z Łomży. - Namiętnie słuchał Trójki, PR 3, szczególnie audycji „60 minut na godzinę” i „Powtórka z rozrywki”. Mieczysław potrafił się obrazić, jak Mu się odpowiedziało złośliwie na Jego złośliwe uwagi. Bywałam w pracowni Mieczysława, czasami z Przemkiem Karwowskim (1956 - 2023), gdy jeszcze pracowali tam Osicki i Szufarski. Zawsze było coś swojskiego do przekąszenia i tematy do rozmów. W kościele na wsi nad rzeką Narew Mieczysław, Henryk i Andrzej umieścili w witrażu swoje twarze jako oblicza Apostołów / Ewangelistów, bo nie pamiętam. A ksiądz tego nie zauważył.
Mistrza Mazura zapamiętały witraże i wiersze
Monumentalne witraże w górnym kościele św. Brunona na Łomżycy mają w sumie powierzchnię około 200 mkw. Przestawiają sceny z życia męczennika św. Brunona, Matkę Bożą Królową Polski i św. Cecylię. Dzieła wyobraźni i kunsztu Mieczysława Mazura widzą wierni na każdej mszy świętej.
Poetka Grażyna Karasiewicz w listopadzie 2024 r. poznała Mieczysława Mazura, gdyż z kilkoma koleżankami gościła w pracowni. Z zachwytu nad osobowością Mistrza i kolorami witraży napisała wiersz. - Mistrz liczył się wtedy z tym, że długo nie pożyje. Brakowało Mu sił – wspomina Poetka. - Był smutny, że pozostawia dzieło życia: pracownię i narzędzia z projektami, bo chciał, aby komuś to służyło, aby przetrwało... Półtora roku później napisała wiersz pośmiertny, w hołdzie Mistrzowi.

DZIEŃ WITRAŻEM MALOWANY
W pracowni Mistrza pozorny chaos
Farby na warsztat powykładane
Ze ścian zerkają liczne portrety
Oprawne w ciężkie ozdobne ramy
W oknach mansardy grają witraże
Jak skrawki marzeń w kolorach nieba
W szkiełka zaklęte senne miraże
Więcej do szczęścia już nie potrzeba
Nastrój tworzony bagażem wspomnień
Mistrz waży słowa, szuka w pamięci
Widzisz kreślone barwne obrazy
Nagle za nimi zaczynasz tęsknić
Prawda w obrazie i prawda w słowie
Ciąg retrospekcji długiego życia
Oczu spojrzenie najwięcej powie
Gdy człowiek nie ma nic do ukrycia
Promień przesącza się przez płaszczyzny
Szkiełka ołowiem w tęczę spętane
Pośród kolorów w tafli prześwicie
Słońce rozjaśnia jesienny ranek
(Wiersz opublikowany 12. listopada 2024)
DZIEŁO SKOŃCZONE
I znów...
Promień przesącza się przez płaszczyzny
Szkiełka ołowiem w tęczę spętane
Pośród kolorów w tafli prześwicie
Słońce rozjaśnia... wiosenny ranek
Rzekłbyś pozornie niby jak dawniej
Patrzą z ram starych okien witraże
Powstałe z serca a nie dla sławy
Czy któryś przetrwa to czas pokaże
Jeszcze w pracowni echa rozmowy
I wszystko jakby to wczoraj było
Na ścianie refleks szkieł kolorowych
Jak symbol życia co się skończyło
Zapach pracowni pozostał w murach
W świetle igrają barwy witraży
Brakuje tylko Mistrza Mazura
Jego życzliwej pogodnej twarzy
Prace po Mistrzu dziś podziw budzą
Znalazły przystań są ochronione
W innej przestrzeni u dobrych ludzi
A Mistrz już wolny... Dzieło skończone
(Wiersz opublikowany 23. kwietnia 2026)
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146
-
Witrażysta Mazur z Łomży -
Bułgarsko-polskie spotkania twórcze w Galerii Sztuki Współczesnej -
Mieczysław Mazur
-
Dwa pastelowe światy pod Arkadami -
Zachwycające piękno witraży Mazura -
Perły i perełki na 40-lecie -
Mieczysław Mazur i Stanisław Kędzielawski z Nagrodami Marszałka Województwa -
Malarskie „Cytaty” Przemysława Karwowskiego -
Mazur z „Gloria Artis” -
Bliski sercu krajobraz od wiosny do zimy -
Łomżyńscy artyści jubileuszowo na Farnej -
Świat prawdziwy Heleny Zadrejko -
Moja pamięć jest spłaszczona. -
Piękne 50 lat Galerii Sztuki Współczesnej -
Łomżyńscy artyści na Farnej -
Salon Sztuk na 5 -
Wystawa twórczości Mieczysława Mazura z okazji jubileuszu 65-lecia artysty -
Dyplomy na 30 lecie... -
Łomżyńscy artyści znowu na Farnej -
Pracownia witraży Pana Mazura w darze Skansenowi -
Galeria, klub i bar Pod Arkadami -
Dar dla Galerii Sztuki Współczesnej -
Zmarł Artysta Witrażysta Mieczysław Mazur (+ 86)


