Przed majówką warto sprawdzić jeden parametr opon, inaczej może grozić mandat
Kupno używanego samochodu nie kończy listy obowiązków kierowcy. Przed wyjazdem na majówkę albo wakacje warto sprawdzić nie tylko stan techniczny auta, ale też oznaczenia na oponach. Problem może dotyczyć zwłaszcza aut z rynku wtórnego, które sprzedawane są na oponach zimowych lub całorocznych o niższym indeksie prędkości niż przewidział producent. W Polsce może to skończyć się kłopotami podczas kontroli, a za granicą nawet wysokim mandatem.
Jak przypominają policyjne materiały dotyczące ogumienia, pojazd powinien być wyposażony w opony o nośności dostosowanej do nacisku koła i maksymalnej prędkości pojazdu. Policja wskazuje też wprost, że informacje o dopuszczalnych rozmiarach opon oraz indeksach nośności i prędkości można znaleźć w instrukcji obsługi auta. Jednocześnie w polskim prawie nie ma obowiązku jazdy na oponach zimowych, letnich czy wielosezonowych jako takich — liczy się przede wszystkim zgodność parametrów i stan techniczny ogumienia.
To ważne szczególnie dla osób, które kupiły samochód używany i zakładają, że skoro auto przeszło badanie albo zostało wystawione do sprzedaży na konkretnych oponach, to wszystko jest w porządku. Nie zawsze tak jest. Jeśli ktoś spisze parametry z obecnie założonych opon i na tej podstawie kupi kolejny komplet, może nieświadomie powielić błąd.
Najwięcej problemów podczas letnich wyjazdów mogą mieć kierowcy jadący do Włoch. Z informacji publikowanych przez ADAC, który opisuje obowiązujące tam przepisy dla kierowców z całej Europy, wynika, że od 16 maja do 15 października nie wolno tam używać opon zimowych lub całorocznych, jeśli mają niższy indeks prędkości niż wpisany w dokumentach pojazdu. Zasada dotyczy także samochodów zarejestrowanych za granicą. Kara wynosi od 431 do 1734 euro, a dodatkowo możliwe są dalsze konsekwencje administracyjne dotyczące pojazdu.
W praktyce oznacza to, że sama obecność oznaczenia M+S albo symbolu zimowego nie jest najważniejsza. Kluczowy jest właśnie indeks prędkości. ADAC podaje, że latem opona musi mieć indeks zgodny z dokumentami auta albo wyższy. Wyjątek obowiązuje tylko w sezonie zimowym, gdy dopuszczalne są niektóre opony z niższym indeksem prędkości.
Także w Polsce policjanci podczas kontroli zwracają uwagę na ogumienie. W jednym z najnowszych komunikatów podkarpackiej policji przypomniano, że funkcjonariusze analizują oznaczenia na oponach, a na jednej osi powinny znajdować się dwie takie same opony — o tym samym rozmiarze oraz indeksach prędkości i nośności. Policja podkreśla też, że nieodpowiednie lub zużyte ogumienie ma bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo, drogę hamowania i stabilność auta.
Eksperci AAA AUTO zwracają uwagę, że problem może dotyczyć wielu samochodów rodzinnych sprzedawanych na rynku wtórnym. Wskazują, że część aut oferowana jest na zimówkach albo oponach całorocznych, które mają niższe indeksy niż letnie odpowiedniki przewidziane w homologacji. To szczególnie ryzykowne wtedy, gdy auto ma ruszyć w dłuższą trasę, z kompletem pasażerów i bagażem, w wysokich temperaturach.
Wniosek dla kierowców jest prosty: przed wyjazdem nie wystarczy sprawdzić bieżnika. Trzeba porównać oznaczenia na boku opony z danymi producenta auta — najlepiej z instrukcji, tabliczki lub dokumentacji technicznej. To szczególnie ważne po zakupie używanego samochodu, gdy nie mamy pewności, czy poprzedni właściciel dobrał ogumienie prawidłowo.
Na co zwrócić uwagę przed wyjazdem?
Po pierwsze: rozmiar opony. Po drugie: indeks nośności. Po trzecie: indeks prędkości. To właśnie te dwa ostatnie parametry najczęściej umykają kierowcom, a mogą zdecydować o tym, czy auto przejdzie kontrolę bez problemów. W przypadku zagranicznych wyjazdów, zwłaszcza do Włoch, warto sprawdzić to jeszcze przed przekroczeniem granicy.
źródło: AAA AUTO