Wieża wodna przy bulwarze to wodokaczka z około 1902 r.
Pod koniec grudnia 2025 r. archeolodzy, w ramach nadzoru nad budową 2. etapu bulwaru nad rzeką Narwią, odkryli w pobliżu ulicy Rybaki, prawie naprzeciwko „Budowlanki”, pozostałości budowli, o której pisaliśmy w Portalu Regionalnym 4lomza.pl. Odkryte fundamenty, jakie pozostały po stacji pomp z okresu carskiego, podtrzymywały wieżę wodną z czerwonej cegły, może wysoką na około 20 metrów. Jak wyglądała w środku i jak funkcjonowała, łomżyńscy historycy jeszcze nie wiedzą. Jednak są pewni, że to wodokaczka, która została uwieczniona na pocztówce znad Narwi w 1913 r.
- Nazwa wodokaczka nie ma nic wspólnego z kaczką – wyjaśnia nam historyk Sławomir Zgrzywa, wiceprezes Łomżyńskiego Towarzystwa Naukowego. Wybitny znawca wydarzeń i ludzi z Łomży i Ziemi Łomżyńskiej przytacza datę 1901 r. - inżynier Jan Zajączkowski z Instytutu Technicznego w Petersburgu złożył wówczas projekt na zbudowani wodociągu w Łomży. Jego propozycja została pozytywnie oceniona, ale szybko okazało się, że jest nierealna, ze względu na zbyt wysokie koszty. Odkryte pozostałości po wieży wodnej wskazują, że jakiś fragment talentu projektowego udało się zrealizować w postaci stacji pomp ze zbiornikiem na wodę, jaki prawdopodobnie znajdował się w wodokokaczce. Nazwa potoczna wzięła się od rosyjskiego zwrotu качать воду – pompować wodę.
Wodociąg miejski w Łomży od listopada 1934 roku
Przed ponad stuleciem woda była pobierana z Narwi, mniej więcej na wysokości dzisiejszego Portu Łomża na bulwarze (2013 r. etap I) i płynęła pod ulicą Żydowską (od strony nadrzecznej) oraz ulicą Rybaki w kierunku Zielonej. Najprawdopodobniej w wodokaczce była gromadzona w bardzo dużej ilości (nieznanej nam w hektolitrach), po czym służyła łomżyńskim woziwodom – głównie Żydom – do napełniania beczek, z których była sprzedawana np. na wiadra mieszkańcom w mieście. Być może, w 1914 r. rozwożeniem wody zajmowało się także 3 Polaków, a ilu było woziwodów Żydów, w trakcie przygotowań tego tekstu nie ustaliłem – może 10, a może kilkunastu lub więcej. Łomża w epoce carskiej nie była tak ogromna i ludna, blisko 60-tysięczna, jak obecnie: w epoce wodokaczki mogła mieć około 20 do 25 tysięcy ludności, w tym niecałą połowę żydowskiej. Historyk wspomina o tym, że w połowie lat 20. XX wieku były odwiercone dwie studnie artezyjskie: numer 1 i numer 2 po drugiej stronie ulicy Rybaki – nawet współcześnie znajduje się tam punkt poboru wody MPWiK. Dopiero w listopadzie 1934 r. Miasto Łomża doczekało się otwarcia wodociągu, niosącego wodę do domów przy ulicach, np.: Rybaki, Sadowa, Zjazd, Wojska Polskiego, Radziecka. W 1938 roku sieć miała 4 500 metrów długości, a w 1939 r. dotarła do Alei Legionów i wzrosła do 10 tysięcy 500 m.
Czy możliwa jest rekonstrukcja wodokaczki...?
Jak wyglądała nasza wodokaczka / pompownia wody w Łomży, widzimy na pocztówce, wydanej przez Mirosława Putkowskiego w 1913 r. w Łomży (zbiory Muzeum Północno- Mazowieckiego w Łomży). Odkryte przed 4-ema miesiącami pozostałości podstawy wieży wodnej mają kształt 8-kąta i około 7 metrów po przekątnej. Ściany także są masywne – szerokie na około metr. Od razu widać, że budynek był solidny, postawiony z czerwonej, carskiej cegły. Komentujący to odkrycie Ludzie w wyobraźni widzą odbudowę wodokaczki w jej historycznym miejscu, np. jako punkt widokowy. To przedsięwzięcie wydaje się mało prawdopodobne, ze względu na wielomilionowe koszty projektu, materiałów na zamówienie, konstrukcji i rekonstrukcji w zgodzie z realiami historycznymi. Jest też i bardziej prozaiczny powód: pozostałość wodokaczki z markami ścian i posadzki z cegieł znajduje się w środku drogi, dochodzącej do planowanego parkingu na bulwarze – a realizacja 2. etapu trwa.
Być może, na nawierzchni drogi można by zaznaczyć obrys historycznego obiektu, tak jak zrobiono na Starym Rynku z obrysem odkrytych fundamentów zabudowań sprzed około 600 lat...? Jeśli wraz z obrysem z innego materiału, niż nawierzchnia ulicy, pojawiłby się tam napis: wodokaczka / stacja pomp z datą 1902 rok (lub jeszcze ew. doprecyzowana przez historyków) oraz tabliczkami o historii miejsca i zdjęciem pocztówki z wodokaczką (jak przy obiektach zabytkowych), to przynajmniej w ten sposób zachowałaby się pamięć o życiu mieszkańców Łomży, których istnienie było tak kruche. Ciekawostki, jak funkcjonował w praktyce interes woziwodów przed I wojną światową w Łomży, ukazuje artykuł Adama Sokołowskiego, który w całości prezentujemy pod tekstem w załączniku.
Mirosław R. Derewońko
tel. red. 696 145 146
-
The End: szybka wycinka drzew na plaży nad Narwią -
"Precz z tysiącem cisów!!! Chcemy starych wierzb" -
List Otwarty Mieszkańców Łomży do Wicepremiera Piotra Glińskiego -
Czy urzędnicy zagrodzą plażę mieszkańcom Łomży?! -
Plaża czynna, Narew czysta, rzeka patrolowana -
Studnia życia i ruiny ratusza w kwiatach na Starym Rynku -
Tajemniczy ośmiokąt z kamieni po wieży wodnej...?



